Islandia – wyspa fascynująca

Z czym kojarzy się Islandia? Pierwsze skojarzenia są oczywiste: z krainą wiecznego lodu, z przejmującym głosem Björk, z Rejkiawikiem, fiordami, pewnie też z reniferami. Dla Dariusza Hankiewicza i Krzysztofa Saka Islandia to kraina, gdzie można spotkać nieskażoną ludzką obecnością naturę. Taką jak w biblijnym opisie trzeciego dnia stworzenia.

W czerwcu ub.r. pojechali to sprawdzić. Oczywiście z aparatami fotograficznymi. Przemierzyli wyspę pokonując ponad 3300 kilometrów. A kilka miesięcy później, 12 grudnia 2015 o godzinie 12.12, w Galerii Sztuki Nieprofesjonalnej „U lekarzy” w Lubelskiej Izbie Lekarskiej przy ul. Chmielnej 4 w Lublinie, odbył się wernisaż wystawy fotografii Krzysztofa Saka i Dariusza Hankiewicza pt. „Trzeci dzień stworzenia”.

Licznie przybyli w tym dniu (i o tej godzinie!) goście mogli wysłuchać opowieści o Islandii, widzianej oczami autorów i obejrzeć diaporamę zatytułowaną „Islandzka opowieść” a także zdjęcia, które zawisły w galerii (na żadnym z nich nie ma oczywiście postaci ludzkich). Chociaż autorzy wystawy spotkali wielu Islandczyków i ciekawie opowiadali o ich życiu, to jednak najbardziej fascynował ich krajobraz: „Islandia to miejsce wiejących i  zawsze silnych wiatrów, dymiącej, spowitej zapachem siarki ziemi. A raczej równin i płaskowyżów, a także i gór, które po bliższym przyjrzeniu okazują się dopiero co wygasłymi wulkanami. Na ich szczytach, pokrytych śniegiem, tańczą chmury przeszywane ostrymi promieniami słońca. To miejsce, gdzie zachodzące za szczytami  słońce, tuż za linią horyzontu równocześnie wychyla się z fal oceanu. Tam właśnie swoimi czarodziejskimi grzebieniami z wiatru, maleńkie  trolle czeszą złociste grzywy Islandom”.

Atrakcją wernisażu były też  islandzkie przysmaki, czyli suszone ryby, które je się z solonym masłem i tamtejsze „pączki”, czy raczej faworki zwane kleinur (przepis na str. 24). Była też oczywiście lampka szampana i ciepłe słowa od prezesa Janusza Spustka. A potem… długie rozmowy z autorami, którzy już planują kolejną wyprawę, chociaż za nic nie chcą zdradzić, gdzie tym razem się wybiorą.

Anna Augustowska

Napisz komentarz