Pamiętnik…

23 marca

Sąsiad powiedział, że po ostatnich sukcesach polskiej dyplomacji nie bardzo widać, żeby ktoś jeszcze za nami był. Nie wiem, co miał na myśli. Może to, że dlatego nikogo już za nami nie ma, bo chyba narzuciliśmy takie tempo rozwoju, że reszta po prostu za nami nie nadąża, albo, mówiąc obecnym językiem dyplomatycznym – nie nadanża! Więc nie ma się co oglądać na innych. I na razie nieważne, kto tak tępo takie tempo narzucił. Kiedyś może to się wyjaśni, czy my tak w przodzie, czy raczej odwrotnie. Obaj z sąsiadem wzięliśmy relanium, własne, bo na oddziale już zabrakło. Możliwości zgłoszenia liberalnego DEBILUM VETO też nie mamy, bo choć jesteśmy częściowo suwerenem, ale aktualnie chorym. Do tego nie posłami. I na co innego chorymi niż tamci. I może to i dobrze.

 

25 marca

W mediach znowu o tej antykoncepcji „ella One”, czyli o „TABLETCE PO”. Słuchać już tego nie można. Tylko patrzeć, jak w ramach konsolidacji opozycji poza tą „TABLETKĄ PO”, pojawi się „TABLETKA SLD”, „TABLETKA PSL”, „TABLETKA NOWOCZESNA”, „TABLETKA RAZEM” i „TABLETKA KUKIZ PIĘTNAŚCIE”, możliwe, że jak zawsze piętnaście PO. Rządzącym, uwzględniającym głosy tabletkowych przeciwników, pozostaje chyba tylko, zgodnie z antyopozycyjną linią rządu, jedyny skuteczny odpór w postaci konkretnej edukacyjnej antykoncepcyjnej alternatywy dla kobiet – „SZYSZKA PRZED”! I to nie doustnie.

 

26 marca

Znowu ten malkontent sąsiad. Wczoraj w zadumie obwieścił – „Może lepiej by było, gdybyśmy się rozebrali sami, zanim nas rozbiorą!”. I powiedział to nie przed wejściem pod prysznice, tylko przed całą salą i nie jako niesamodzielny, leżący, obłożnie chory i nie do niesamodzielnych, leżących, obłożnie chorych, tylko do nas! No, ludzie zaczynają panikować, zwłaszcza, gdy znają historię. Ale pomysł może być przyszłościowo niezły. Może rzeczywiście lepiej to zrobić własnymi ręcami, niż czekać na cudze?… Tylko, jak my się sami rozbierzemy, to potem możemy się już nie pozbierać. I to długo… Może się trzeba jednak zastanowić.

 

28 marca

Oglądamy przymusowo całą salą ten wiodący program telewizyjny i wreszcie jest pozytywny tego efekt. Wszyscy zdecydowaliśmy się podpisać obywatelski projekt skierowany do laski marszałkowskiej (sąsiad dodał, że chodzi o tę, którą on rzeczywiście stuka), by jak najszybciej powstał w Polsce GABINET FIGUR WOSKO… WIOSKOWYCH, utrwalający polityczny sposób myślenia i polskiej dyplomatycznej zaściankowej przebiegłości. Tylko skąd tyle wosku wziąć, żeby aż tylu utrwalić? Pszczół coraz mniej a wazelina nie bardzo się chyba nadaje.

 

1 kwietnia

Prima aprilis. Do tego dnia każdego dnia się przyzwyczajajmy. Po co sobie każdego dnia szarpać nerwy, kiedy na razie nie ma innego wyjścia. Gorzej, jak przyjdzie śmigus-dyngus. No, ale to przynajmniej będzie usprawiedliwiało kolejny wylany na nas kubeł zimnej wody.

 

2 kwietnia

To było do przewidzenia. Jednak będzie ta zdradziwiłłowska reforma służby zdrowia. I będzie ta obiecana sieć szpitali, ta ogólnie dostępność usług medycznych, te znacznie krótsze kolejki do szpitalnych łóżek w odgórnie wyznaczonych placówkach leczniczych, niezależnie w jakim miejscu Polski się znajdują. Ale wtedy trzeba będzie tylko podzwonić, popytać i zdążyć dojechać zanim miejsce zajmą inni. Oby tylko do zakładów pogrzebowych przez to kolejki się nie wydłużyły. Ale wtedy też będzie można, korzystając z dobrego przykładu, stworzyć sieć. W końcu usługa, czy posługa – jaka to wtedy będzie różnica?!

 

3 kwietnia

Dotychczas ODRUCH PAWŁOWA znał głównie świat nauki. Teraz już cały świat (poza nauką) poznaje ODRUCHY PAWŁOWICZ. No, przez to przynajmniej o nas jest w świecie zdecydowanie głośniej, niż o jakimś Ruskim.

 

5 kwietnia

Już niedługo ma wejść w życie zakaz handlu i pracy w niedziele. Na razie
z pewnymi wyjątkami, ale nie jest wykluczone, że NASI ZATROSKANI DOBRODZIEJE I DOBROCZYŃCY, oczywiście dla naszego dalszego dobra, jeszcze rozszerzą ten zakaz. Tylko czekać, jak w niedziele nie będą mogli pracować lekarze, aptekarze, ratownicy medyczni, strażacy, policjanci, bo to z ustawą zgodne już nie będzie. W innych zawodach, jak ustawodawcy dobrze poszukają, też się wytłumoczenie… wytłumaczenie znajdzie. I wtedy wreszcie nastanie OGÓLNE ŚWIĘTOWANIE, bo tylko tego nam widocznie do pełni narodowego szczęścia brakuje. Zniknie wreszcie ŚWIĘTO PRACY a ogłosi się narodowe ŚWIĘTO PARALIŻU. I to jak zwykle dla dobra wszystkich. I to co tydzień, a nie co rok.

 

7 kwietnia

Miałem kolejną punkcję prostaty. Jakiś młody mi to robił. Starszy się przyglądał. Nie lubię, ale po czymś takim przynajmniej czuję się potrzebny jako człowiek i obywatel. W końcu na kimś trzeba się uczyć, trzeba szkolić polskie medyczne młode kadry, bo jak wyjadą za granicę, żeby nie było obciachu. Więc nie oponowałem. Cóż, patriotyzm może mieć różne oblicza.

 

8 kwietnia

Byłem świadkiem rozmowy dyżurnej pielęgniarki izby przyjęć z pacjentką, która przyszła ze skierowaniem i małym dzieckiem na ręku. Pielęgniarka sprawdziła skierowanie i zapytała o personalia męża. Pacjentka na to – „Nie mam męża, jestem wdową”. Pielęgniarka ze współczuciem – „Pewnie od niedawna?”. Pacjentka – „Od czterech lat”. Pielęgniarka – „To skąd to maleństwo?”. Pacjentka – „Przecież to mąż umarł, nie ja”. I tu musiałem przyznać, że logika w życiu to jednak ważna rzecz. I kobietom w tym względzie nie zawsze dorównamy.

 

12 kwietnia

Jakby trochę polubiłem tę polską codzienną rzeczywistość, bo to ogromne psychiczne wsparcie dla chorych, już świadomych, że ogólnie wszystkim to, co się dzieje też na zdrowie nie wychodzi i człowiek chory nie jest osamotniony w chorobie. A to ważne wsparcie.

 

14 kwietnia

W jednej z gazet przeczytałem, jak mądry, znany publicysta podczas zmieniania opon z zimowych na letnie w zaprzyjaźnionym zakładzie samochodowym, dyskutując o polityce z właścicielem powiedział, że w sferach rządzących są tacy, którzy, gdyby Prezes tak zarządził, to chodziliby na czworakach. Na to właściciel zakładu stwierdził – „No, jednostką z napędem na cztery koła dużo łatwiej jest kierować! Zwłaszcza na takiej drodze, jaką jedziemy. I opon nie trzeba by zmieniać. Mózgowych oczywiście!”. No, co fachowiec, to fachowiec.

 

17 kwietnia

Jak słucham o tych kolejnych rządowych decyzjach, podejmowanych i wprowadzanych bezdyskusyjnie w życie narodu w ramach czystych intencji i z czystym sumieniem, to zaraz mi się przypomina stare, mądre przysłowie – „CZYSTE SUMIENIE TO NAJCZĘŚCIEJ EFEKT KIEPSKIEJ PAMIĘCI”. Albo z premedytacją wybiórczej. Ale co to zmienia, gdy jeszcze trwa dobra zmiana?… Dobra, dobra – przeczekamy i to! Ale pamiętać na pewno z czystym sumieniem długo będziemy!

Irosław Szymański