Irosława Szymańskiego

15 kwietnia

Podobno skazali na zapłacenie odszkodowania i wyrzucili ze służby jakiegoś policjanta, który w ramach obowiązków służbowych, pacyfikując kolejną pozastadionową uliczną rozróbę, strzelił ze służbowego, hukowego pistoletu, niechcący kalecząc jakiegoś patriotę-kibola kawałkiem tekturki z łuski naboju w czoło. Pewnie niskie czoło, jak to u większości kiboli bywa, ale to chyba okazało się dodatkową okolicznością obciążającą, bowiem sąd uznał, że policjant musiał działać z premedytacją, celować z rozmysłem i bardzo precyzyjnie, żeby trafić dokładnie w tak mały cel. I kolejny raz prawo zwyciężyło. Sprawiedliwość też. I teraz policjanci już będą wiedzieli, czego im absolutnie nie wolno robić! Zwłaszcza na służbie.

 

17 kwietnia

Jakiś czas temu na forum europejskim w sprawie Polski odezwał się niejaki Bono z kapeli „U2”. Nawet pro publico bono się odezwał. Reakcja naszej czołowej politycznej publiki była jednak zdecydowanie i publicznie anty publico Bono. Oj, publiko, publiko, żeby to wszystko nie skończyło się republiką. I to nie bananową a banałową! A na „U2” to kiedyś najskuteczniejsze były bomby głębinowe, ale mam nadzieję, że w tej głębi obecnego, politycznego myślenia, w której coraz częściej dno widać, nikt na to nie wpadnie! Oby!…

 

25 kwietnia

Aż nie chce się wierzyć, że po tylu gruntownych wycinkach na tylu stanowiskach różnych narodowych areałów, teraz wycinają Puszczę Białowieską. Ale fakt jest faktem. Wycinają a winny jest podobno bliżej nieokreślony KORNIK DRUKARZ. Sąsiad spod okna twierdzi stanowczo, że zgodnie z obowiązującą sPiSkową teorią dziejów najnowszych, to agenci KORNIKOW i DRUKARUK stojący na czele tajnej dywersyjnej rosyjskiej misji tę puszczę nam niszczą i lepiej ją własnymi, polskimi ręcami do ostatniej szyszki wyciąć, niż oddać w zachłanne łapy Putina. Żeby to raz-Putina, ale to na jednym razie się nie skończy. Drugi sąsiad z dodatkowej dostawki mówi, że to bzdury i że jakaś rządowa szyszka pewnie nie zrozumiała starego dowcipu – „BIAŁOWIESKA się PUSZCZA”, stąd słuszna i uzasadniona decyzja, żeby do korzeni wyciąć tę moralną zgniliznę, bo w tak moralnym kraju takie rzeczy dziać się nie mogą. Tak czy owak mamy kolejne, polskie, narodowe wołanie na puszczy. Tylko puszczy szkoda. Ale puszczę znowu możemy sobie zasiać! A co?! Kto nam zabroni siać co chcemy?!

 

1 maja

Dawne Święto Pracy. A tu akurat niedziela. I znowu dyskusja – święto pracy, czy praca w święto a zwłaszcza w niedzielę? To może by wreszcie zapytać tych, którzy muszą pracować mimo świąt i niedziel? Może jakichś lekarzy, strażaków, policjantów i wielu innych. Zapytać co o tym myślą, oczywiście wykreślając słowa ogólnie uznawane za obelżywe.

 

3 maja

Znowu święto. A my leżymy. A co robić, jak święto?!… Świętości się nie szarga, tylko się spokojnie leży, czeka i odpoczywa. Może kiedyś to minie, chociaż, niestety, świąt przybywa i jak tak dalej pójdzie, to niedługo ze dwa, góra trzy miesiące w roku będziemy pracowali. Podobno praca uszlachetnia, ale cóż, trudno – święto to święto! A to, że będziemy jeszcze mniej szlachetni to nieważne, ważne że wypoczęci będziemy na pewno.

 

4 maja

Leżę nadal, ale bardzo tęsknię za swoim Filipem. Filip to mój kochany pies, potwierdzenie cudownej maksymy – „BĄDŹ TAK DOBRY, JAK PSY MYŚLĄ, ŻE JESTEŚ”. Ale to nie w tym narodzie. Te obiegowe powiedzenia – „Zimno jak w psiarni”, „Pieskie życie”, „Psia pogoda”, „Zbity jak pies”, „Potraktować jak psa” itd., świadczą o stosunku większości większych do mniejszych. A podobno braci. Brat mniejszy to chyba nadal też brat. Zwłaszcza jak patrzy na ciebie przez kraty w schronisku. No i gdzie ten humanitaryzm i te wartości przypominane na sumie co niedzielę. A może by tak po sumie dać drobną sumę na te schroniska? Suma sumie nierówna, ale cel może być zbożny. Być może. I daj Boże, żeby być może był. Tylko kiedy?! Może drugi chrzest Polski by się przydał, żeby odnowić oblicze tej ziemi?… Chociaż tej to już się chyba nie uda… Ale może się mylę? Na wszelki wypadek…

 

7 maja

Boże, dlaczego nie zostałem politykiem?!… Nie musiałbym teraz tego wszystkiego wysłuchiwać, tylko sam bym to wygłaszał. A między wysłuchiwaniem a wygłaszaniem jest spora różnica, bo słuchać tego, co się mówi będąc politykiem nie zawsze trzeba, ale nim będąc mówić zawsze trzeba co trzeba i jak trzeba, i to jeszcze pod dyktando. Więc po co sobie nerwy szarpać nie mówiąc, ale słuchając tego, co nie trzeba? No cóż, człowiek zwykle nie mądrzeje, kiedy trzeba, tylko zwykle za późno. Ale może i dobrze, bo przy goleniu spokojniej w lustro można popatrzeć, że golę siebie, a nie innych. Ale golony czasem się czuję. I nie tylko rano. A czasem i pod włos przez cały dzień.

 

19 maja

Niestety, słucham radia, patrzę w telewizor i myślę, że te teorie polityczne wygłaszane publicznie w niektórych mediach a już niedługo dodatkowo opłacane w ramach haraczu za energię elektryczną, to nadal będą raczej teorie potyliczne, bo czołowe na pewno nie. Ale nie mając wpływu na aktualne prądy w polityce, będziemy musieli płacić zgodnie z prądem, chociaż wielu chciałoby właśnie pod prąd. Ale pod ten na razie się nie uda. A płacić będzie trzeba.

 

20 maja

Czuję, że już niedługo jakiś ekspert od medialnego wizerunku podpowie aktualnej władzy, by sięgnęła do słownika medycznego, zastępując niekorzystne dla niej i nieprzychylne określenia znacznie lepiej brzmiącymi rozpoznaniami medycznymi. Na przykład GŁUPOTA zabrzmi lepiej jako PRZEJŚCIOWA NIEDYSPOZYCJA INTELEKTUALNA. ZAPAŚĆ – to NADMIERNIE KOGOŚ PRZEKARMIĆ. CZYSTKA – to wzmożona i polecana całemu narodowi HIGIENA. DYKTATURA – zwykłe ĆWICZENIE LOGOPEDYCZNE. Stwierdzenie – blisko DNA, to wczesne wykrycie DNY a nie prognoza polityczna. DESTABILIZACJA – chwilowe ZABURZENIE RÓWNOWAGI, co się każdemu może zdarzyć. I tak można by ten medialny przekaz politycznie unowocześnić i ocieplić. Tylko ROZPAD ciężko by było przekłamać. Ale jak już będzie faktem, a będzie, to już nic nie będzie trzeba. Kiedyś w medycynie było określenie – UWIĄD STARCZY. Aż by się chciało, by nowe media podały to w formie – UWIĄD?!… i STARCZY!…

 

25 maja

W telewizji ogłosili, że podobno nie będzie już aukcji koni arabskich w Janowie Podlaskim i w Michałowie. I dobrze. Nie pozbywajmy się tego, co nasze a co przez dwieście lat nieodpowiedzialni ludzie robili. Nieodpowiedzialnych już usunięto i sytuację mamy jasną. I teraz przez następne dwieście lat będziemy sobie wreszcie mogli pośpiewać – „KONIK! MAŁY KOŃ NA BIEGUNACH! O ile nam się bieguny nie pomylą.

 

27 maja

Jak patrzę na ogólną poprawę dzięki „DOBREJ ZMIANIE”, to przestaję żałować, że u mnie na tak dobre się nie zmienia, mimo leżenia. Może to dzięki leczeniu? Więc może dlatego warto ogólnie pomyśleć, że leżenie już mamy i może już czas na leczenie?! Póki jeszcze czas…

 

30 maja

Idę spać, chociaż nie mam nadziei, żebym choć część tego wszystkiego przespał. Jeżeli w ogóle zasnę.

 

Irosław Szymański

Napisz komentarz