Instytut Medycyny Wsi wychodzi na prostą

z Lechem Panasiukiem, dyrektorem Instytutu Medycyny Wsi w Lublinie, rozmawia Jerzy Jakubowicz

  • 24 marca 2017 r. został Pan dyrektorem instytutu. Co Pan zastał? Jakie problemy uznał Pan za najważniejsze do szybkiego rozwiązania?

– Zastałem bałagan. I to nie tylko na korytarzach instytutu. Jakiś sprzęt, jakieś meble, które nie są własnością instytutu, a które blokują drogi ewakuacyjne… Gorzej, że podobny bałagan zastałem w dokumentach i to w dokumentach, które mają kluczowe znaczenie dla dalszych losów placówki. Na przykład parametryzacja. Jednostki naukowo-badawcze, a taką jest instytut, poddawane są okresowej ocenie. Termin takiej czteroletniej oceny upływał w końcu marca. Kiedy zostałem dyrektorem, a przypominam, że stało się to 24 marca, stwierdziłem, że w ogóle nie jesteśmy do tego przygotowani. Do ankiety nie wprowadzono kilku tysięcy pozycji, a część pozycji została wprowadzona nieprawidłowo. Cud, że termin wysyłania ankiet został przesunięty o trzy tygodnie. Jakoś zdążyliśmy. Inna sprawa, dotycząca tym razem części leczniczej. Trzy lata temu instytut uzyskał akredytację. We wniosku akredytacyjnym zostały umieszczone pewne zalecenia do natychmiastowego wprowadzenia. Tymczasem przez te trzy lata nie zostało zrobione dosłownie nic. Spóźniono się nawet z wnioskiem o reakredytację. Mam nadzieję, że dzięki zaangażowaniu pracowników przynajmniej część z tych zaleceń uda się w najbliższym czasie wprowadzić w życie. Podobnie było z zaleceniami kontroli weterynaryjnej, kontroli Państwowej Inspekcji Pracy itp. A wszystko to w sytuacji, gdy w instytucie zatrudniony był specjalny pełnomocnik, między innymi ds. jakości, który według zapewnień mojej poprzedniczki pracował za trzech.

 

  • Instytut Medycyny Wsi w Lublinie był cenioną jednostką naukowo-badawczą, leczniczą i centrum szkoleniowym dla lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej, szczególnie z terenów wiejskich.

– Lublin był kolebką medycyny ogólnej, specjalizacji dla lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej, szczególnie z terenów wiejskich, a następnie kolebką jej następczyni – medycyny rodzinnej. To lekarze z Lublina, Krakowa i Warszawy implementowali specjalizację z medycyny rodzinnej do Polski, później dołączyły inne ośrodki. Instytut tętnił życiem, odbywało się w nim mnóstwo szkoleń, konferencji itd. W ostatnich latach i to się zmieniło. Liczba szkoleń i konferencji zdecydowanie zmalała, częściowo z powodu zmiany formuły specjalizacji. Do tego decyzją mojej poprzedniczki, w instytucie zlikwidowano hotel dla szkolących się lekarzy. Mam wielką nadzieję, że w najbliższym czasie sytuacja ta ulegnie zmianie. Minister zdrowia planuje bowiem nowe zadania dla instytutu, który ma się stać ponownie wiodącą jednostką szkoleniową dla medycyny rodzinnej i to nie tylko w skali województwa, ale także całego kraju. Planowana jest nawet zmiana nazwy instytutu, aby podkreślić jego nową rolę. Ma powstać centrum legislacyjne dla opiniowania aktów prawnych, dotyczących podstawowej opieki zdrowotnej.
Zostaną utworzone zakłady naukowe, związane z podstawową opieką zdrowotną, co umożliwi lekarzom tej specjalności uzyskiwanie stopni naukowych. Chcemy brać udział w badaniach naukowych i inicjować takie działania we współpracy z uczelniami medycznymi. Planujemy poszerzenie i koordynowanie współpracy międzynarodowej. Wszystkie te zmiany mają być wprowadzone bez uszczerbku dla dotychczasowej działalności instytutu. W naszych oddziałach szpitalnych i poradniach nadal będziemy przyjmowali pacjentów, i to zarówno pacjentów ze wsi, jak i pacjentów mieszkańców miast. Wiemy, że dzisiejsza wieś nie przypomina tej dawnej, a problemy zdrowotne są podobne zarówno w terenach wiejskich, jak i w miastach. W dzisiejszych czasach trudno nawet mówić o czymś takim, jak medycyna wsi. Oczywiście pewne problemy zdrowotne w większym stopniu dotykają mieszkańców wsi i oczywiście problemami tymi będziemy się nadal zajmowali. Nie ulegnie zmianie także profil naszej działalności naukowej, tym bardziej że w instytucie pracuje duże grono młodych, niezwykle zdolnych naukowców.

 

  • Jak Pan ocenia proponowane zmiany prawne w ochronie zdrowia, dotyczące podstawowej opieki zdrowotnej?

– Obecnie przygotowywana jest ustawa o podstawowej opiece zdrowotnej, która jest bardzo potrzebna. Do projektu jest zgłoszonych kilkaset poprawek. Mam nadzieję, że ustawa ta wreszcie umocuje podstawową opiekę zdrowotną w systemie. W wielu krajach, w tym bogatszych od nas, już dawno zrozumiano, że jedynie poprzez rozwój podstawowej opieki zdrowotnej można poprawić stan zdrowia społeczeństw. Dlatego kładzie się tam nacisk nie na tworzenie kolejnych szpitali, a na rozwój podstawowej opieki zdrowotnej, która przejmuje coraz więcej zadań zarezerwowanych do niedawna dla lecznictwa zamkniętego. Na świecie lekarze poz mają więcej samodzielności, ale mają też lepsze wyposażenie w sprzęt i większy zakres kompetencji. W Polsce potrzebna jest też lepsza współpraca ze specjalistami, ale oparta na zasadach partnerstwa, a nie poddaństwa. Jeszcze jednym problemem jest niedobór kadr w podstawowej opiece zdrowotnej. Duża część lekarzy pracujących w poz przekroczyła lub w niedługim czasie przekroczy wiek emerytalny. Podobnie jest także w niektórych innych specjalizacjach. Młodzi lekarze opuszczają kraj, a że są dobrze wyszkoleni łatwo znajdują dużo lepiej płatną pracę. A uczelnie medyczne nastawiają się na szkolenie cudzoziemców, bo to jest bardziej opłacalne.

Lech Panasiuk od 1988 r. jest zatrudniony w Instytucie Medycyny Wsi w Lublinie, od 2012 r. na stanowisku profesora. Od 1995 r. sprawuje funkcję koordynatora Regionalnego Ośrodka Kształcenia Lekarzy Rodzinnych Instytutu Medycyny Wsi. Od 2009 r. jest kierownikiem Działu Medycyny Rodzinnej i Studiów Podyplomowych IMW. Specjalista w zakresie chorób wewnętrznych i medycyny rodzinnej. W 1993 r. uzyskał stopień doktora nauk medycznych, a w 2011 r. tytuł doktora habilitowanego nauk medycznych. W latach 1999-2014 był konsultantem wojewódzkim w dziedzinie medycyny rodzinnej. W dniu 24.03.2017 r. został powołany przez ministra zdrowia na stanowisko dyrektora Instytutu Medycyny Wsi w Lublinie.

Napisz komentarz