Gotowi do rekonstrukcji

Łęczna. Wschodnie Centrum Leczenia Oparzeń i Chirurgii Rekonstrukcyjnej

 

– Nie może być tak, że pacjenta z odciętą kończyną po urazie trzeba transportować np. spod Lublina do Szczecina, bo właśnie w tamtejszym ośrodku pełniony jest dyżur replantacyjny – mówił prof. Jerzy Strużyna, konsultant krajowy w dziedzinie chirurgii plastycznej i szef Wschodniego Centrum Leczenia Oparzeń i Chirurgii Rekonstrukcyjnej w Łęcznej. – To sytuacje, kiedy każda minuta jest bezcenna.

O tym, jak zmienić obecny system postępowania z pacjentami, którzy wymagają natychmiastowej pomocy z powodu urazów kończyn górnych, rozmawiano w czasie listopadowej konferencji naukowej pt. „Replantacje urazowe kończyn – zasady postępowania przedszpitalnego”, która licznie zgromadziła lekarzy z Lubelszczyzny pracujących w pogotowiu ratunkowym, lekarzy szpitalnych oddziałów ratunkowych i oddziałów chirurgicznych i urazowo-ortopedycznych.

– To doskonała okazja do wymiany doświadczeń na temat ciężkich urazów kończyn, działań po wypadkach, zabezpieczenia fragmentu amputowanego ciała, transportu poszkodowanych i omówienia aktualnych standardów leczenia tych urazów – podkreślali uczestnicy.

Prof. Strużyna poinformował też, że ośrodek w Łęcznej jest już przygotowany do przyjmowania chorych po urazach ręki. – W Polsce działa pięć oddziałów, gdzie wykonywane są operacje rekonstrukcyjne kończyn. Działają w systemie dyżurowym, dlatego pacjenci po urazach muszą być przewożeni czasem nawet na drugi koniec Polski. My będziemy województwem, które będzie miało własny ośrodek replantacyjny. W Łęcznej jesteśmy do tego przygotowani, mamy młody, doskonale wyszkolony, zespół lekarzy specjalistów a także sprzęt – podkreślał prof. Strużyna dodając też, że Polska powinna być pokryta siecią oddziałów specjalizujących się w replantacjach. Taki zespół powinien działać przy każdym oddziale chirurgii plastycznej. – I mam nadzieję, że tak się stanie w ciągu kilku najbliższych lat – zaznaczył prof. Strużyna. W ten sposób zwiększy się szansę na uratowanie poszkodowanemu nie tylko zdrowia ale też czegoś, co jest bezcenne – sprawności, bo bez np. kciuka raczej trudno ją zachować.

– Proponowane tu zmiany oznaczają jedno: chorzy nie będą musieli jechać do innych szpitali przez całą Polskę, by przyszyć im odciętą rękę, dłoń czy palec – mówił prof. Jerzy Strużyna.

W ośrodku replantacyjnym w Łęcznej pracuje już zespół lekarzy, którzy uczyli się sztuki replantacji m.in. u prof. Adama Maciejewskiego w Gliwicach, który słynie ze spektakularnych operacji przeszczepów twarzy.

Anna Augustowska