Gdyby Salinger nie spotkał Oony

okladka-salinger„Jeśli rzeczywiście gotowi jesteście posłuchać tej historii, to pewnie najpierw chcielibyście się dowiedzieć, gdzie się urodziłem, jak spędziłem zasmarkane dzieciństwo, czym się zajmowali moi rodzice, co porabiali zanim przyszedłem na świat, no wszystkie tym podobne bzdury w guście „Dawida Copperfielda”, ale ja wcale nie mam ochoty wdawać się w takie gadki, od razu wolę was szczerze uprzedzić”. Tak brzmi pierwsze zdanie kultowej powieści, którą do dziś czyta cały świat, a kolejne wydania sprzedawane są w milionowych nakładach. „Buszujący w zbożu” to debiutancka powieść, którą w 1951 roku napisał mający wtedy 32 lata amerykański pisarz Jerome Dawid Salinger.

Historia zbuntowanego nastolatka Holdena Caulfielda do dziś fascynuje, stając się biblią kolejnych pokoleń, nadwrażliwych i niepogodzonych z teraźniejszością – chociaż chyba nikt nie znalazł odpowiedzi dlaczego tak się dzieje. Być może właśnie w tym tkwi nieprzemijający sukces tej w gruncie rzeczy dość banalnej opowieści.

Dużo bardziej fascynujące i tajemnicze wydaje się życie samego Salingera, który niemal zaraz po sukcesie „Buszującego…” porzucił Manhattan i zaszył się na prowincji w Cornish w stanie New Hampshire, gdzie całkowicie odizolował się od świata. I tu znajdujemy punkt wyjścia do innej – właśnie opublikowanej w Wydawnictwie Noir sur Blanc… no właśnie powieści? biografii?, w każdym razie frapującej opowieści o Salingerze. „Oona i Salinger” Frederica Beigbedera, to jak sam o swojej książce pisze ten uwielbiany i hołubiony we Francji pisarz: non-fiction novel, czyli gatunek, w którym fakty mieszają się z fikcją. W jakich proporcjach, trzeba samemu się przekonać. Punktem wyjścia jest spotkanie Salingera z Ooną O’Neill, młodziutką córką słynnego dramaturga Eugene O’Neilla. Jest miłość i rozstanie. Wojna i Hollywood. To tam Oona spotyka Chaplina i… wychodzi za niego za mąż (Chaplin ma wtedy ponad 50 lat). Salinger osamotniony, załamany i niepogodzony pisze wkrótce po tym „Buszującego w zbożu” i znika… Podobno, gdyby nie zawód miłosny powieść by nie powstała…

aa

„Oona i Salinger”, Frederic Beigbeder,
Noir sur Blanc, Warszawa 2016.