Diamentowy Laur Medyczny – Zdzisław Brzeski

Zdzisław Brzeski, internista, toksykolog, naukowiec i społecznik, nagrodzony Diamentowym Laurem Medycznym LIL, w rozmowie z Jerzym Jakubowiczem

• Pracowałeś jako lekarz w poradni i na oddziale szpitalnym, który etap swojej pracy uważasz za najważniejszy i najciekawszy?
– W swojej przeszło 55-letniej pracy zawodowej lekarza internisty, toksykologa, specjalisty medycyny pracy miałem zawsze czas dla pacjentów, chętnie dzieliłem się swoją wiedzą i doświadczeniem z moimi współpracownikami. Byłem kierownikiem specjalizacji 32 osób w naszym regionie. Najciekawszym etapem mojej pracy był czas zatrudnienia w Oddziale Toksykologii Klinicznej zarówno Wojewódzkiego Szpitala im. J. Bożego, jak i Kliniki Toksykologii Instytutu Medycyny Wsi, ze względu na dynamikę przepływu pacjentów, unikatowość niektórych ekspozycji na substancje toksyczne, jak i efektywność terapii stosowanych w zatruciach.

• Masz również duży dorobek naukowy.
– W początkach pracy asystenta w Zakładzie Higieny AM w Lublinie oraz Zakładzie Szkodliwości Chemicznych byłem zainteresowany pracą badawczą toksykologii doświadczalnej i klinicznej. Będąc w zespole „młodych naukowców” zostałem laureatem III nagrody im. Niccolo Castellino, otrzymanej na Kongresie Medycyny Pracy w Mediolanie, za pracę naukową z zakresu toksykologii etanolu. Stało się to inspiracją do kontynuowania pracy badawczej na materiale klinicznym oraz pracy doświadczalnej, ukierunkowanej na toksykologię środków ochrony roślin. Zatrucie pestycydem dwupidydylowym stało się tematem pracy doktorskiej (1973 r.). Jestem współautorem 3 monografii: „Choroby zawodowe” pod redakcją prof. K. Marka, „Toksykologii klinicznej” pod redakcją prof. Bogdanika oraz podręcznika szkolenia lekarzy CMKP. W dorobku naukowym mam również liczne publikacje naukowe z dziedziny interny, patologii zawodowej, toksykologii klinicznej i doświadczalnej, publikowane w czasopismach krajowych i zagranicznych (ponad 280 pozycji).
• Znany jesteś z organizacji zjazdów i konferencji naukowych, w czasie których, poza częścią naukową, zapewniałeś wręcz rodzinną atmosferę, którą wielu z nas bardzo mile wspomina.
– Od początku działalności lekarskiej byłem inicjatorem i często głównym organizatorem ogólnopolskich konferencji naukowych: lekarzy medycyny pracy, toksykologów klinicznych, lekarzy medycyny rodzinnej. W przebiegu pracy zawodowej, zarówno w szpitalu, jak i poradni starałem się przestrzegać
starej łacińskiej maksymy – „Salus aegroti suprema lex” – dobro pacjenta, dobrem najwyższym. Miałem szczęście do dobrych, mądrych, przyjaznych mistrzów sztuki lekarskiej – nauczycieli. Przekazywali mi wiedzę medyczną w wymiarze praktycznym i holistycznym, dobrej praktyki lekarskiej.

• W marcu 2019 r. w Katowicach odbył się IV Kongres Wyzwań Zdrowotnych, gdzie padło smutne stwierdzenie: „Nie jesteśmy zadowoleni z modelu medycyny pracy w Polsce, który jest obecnie typowo orzeczniczy”. Przez 8 lat byłeś konsultantem regionalnym ds. medycyny pracy, jak oceniasz obecną sytuację medycyny pracy?
– System ochrony zdrowia, w którym przyszło mi pracować, w medycynie pracy obejmował zarówno profilaktykę, jak i podstawowe leczenie pracownika, w kontekście jego pracy zawodowej i ekspozycji na czynniki szkodliwe i uciążliwe. Obejmował profilaktykę, choroby zawodowe i parazawodowe – ujmowane od lat nazwą „zespołu metabolicznego”. Niewątpliwie było to przez pracowników odbierane pozytywnie, dając również lekarzowi medycyny pracy satysfakcję z diagnozowania i leczenia.

• Młodzi lekarze są mało zainteresowani robieniem specjalizacji z medycyny pracy. Znasz powody?
– Reforma inspirowana Kodeksem pracy oraz „Ustawą o służbach medycyny pracy” wprowadziła „model typowo orzeczniczy”, który nie zapewniał kompleksowej opieki profilaktycznej nad pracownikami. Wprowadzenie specjalizacji lekarza rodzinnego dało pełnię opieki medycznej i częściowo opieki profilaktycznej lekarzowi poz. Spowodowało to wręcz dramatycznie niskie zainteresowanie młodych lekarzy specjalizacją z medycyny pracy. Występowanie nowych zagrożeń w środowisku pracy wymaga w profilaktyce zarówno wiedzy ogólnomedycznej, jak i informacji o szkodliwościach i uciążliwościach w zakładach pracy. Satysfakcjonujące dla młodych lekarzy, uskarżających się na „model orzeczniczy”, byłoby potraktowanie medycyny pracy jako podspecjalizacji lub umiejętności medycznej, po uzyskaniu specjalizacji z chorób wewnętrznych. Polecam tę uwagę liderom medycyny pracy z Ministerstwa Zdrowia i Instytutów Naukowo-Badawczych.