Cukrzyca – choroba całego ciała

z Elżbietą Kramarczuk rozmawia Anna Augustowska

  • W styczniu minęło 20 lat od uruchomienia w Zamościu poradni dla chorych z cukrzycą, którą Pani kieruje. Jakie były początki?

Cukrzyca E_Kramarczuk– Dokładnie 16 stycznia 1996 roku została otwarta Poradnia Diabetologiczna w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym im. Papieża Jana Pawła II w Zamościu. To była pierwsza tego typu poradnia z prawdziwego zdarzenia w regionie zamojskim i prawdopodobnie na Lubelszczyźnie. W założeniu poradni pomogło mi to, że rok wcześniej – w styczniu 1995 r. – zostałam powołana na stanowisko konsultanta wojewódzkiego w ówczesnym województwie zamojskim. Początki nie były łatwe, ale dzięki wsparciu wielu osób m.in.: Stowarzyszenia Chorych na Cukrzycę z oddziału zamojskiego, ówczesnego dyrektora szpitala papieskiego, konsultanta regionalnego itd. udało się. Chorzy na cukrzycę odetchnęli z ulgą, bo po wielu latach doczekali się opieki specjalistycznej. Poradnia szybko się rozwijała, przybywało pacjentów. Już w grudniu 1996 r. powstała poradnia retinopatii cukrzycowej wyposażona w najnowocześniejszy laser argonowy, jaki był dostępny w Polsce, dzięki wsparciu Zarządu Głównego Polskiego Stowarzyszenia Chorych na Cukrzycę z Bydgoszczy. Laser ten służy pacjentom do dziś. Jeszcze przed powstaniem poradni prowadziłam bardzo wiele szkoleń dla lekarzy, głównie pracujących w POZ. Po latach mogę stwierdzić, że efekty tej pracy są widoczne. Koleżanki i koledzy z POZ są bardzo wyczuleni na wczesne wykrywanie cukrzycy,
stąd w naszym regionie rzadko pojawia się pacjent z późno rozpoznaną chorobą. Teraz rocznie nasza poradnia przyjmuje ok. 6–7 tys. pacjentów.

 

  • Jak w czasie tych 20 lat zmieniło się leczenie chorych z cukrzycą?

– Zasady leczenia cukrzycy zmieniły się znacząco. Mamy dostęp do większości nowoczesnych leków – insuliny, leków inkretynowych itd. Niestety, nowe leki nie są refundowane. Poza tym, o cukrzycy mówi się częściej. Społeczeństwo wie również coraz więcej o tej chorobie. Nie oznacza to jednak, że Polacy przestrzegają podstawowych zasad zapobiegania cukrzycy – nie odżywiają się prawidłowo, mało się ruszają. Mamy duży procent osób z nadwagą i otyłością. Zmianę obserwuję natomiast w tym, że znaczna większość chorych nie wstydzi się, że ma cukrzycę i potrafi o tym swobodnie rozmawiać, czego 20 lat temu nie było.

 

  • Od kilku lat organizuje Pani konferencje naukowe dla lekarzy „Cukrzyca problem dyscyplinarny”. Jak się zmieniają tematy poruszane w trakcie tych spotkań?

– Te konferencje organizuję od 9 lat. Staram się, aby tematy naszych spotkań dotyczyły jak najaktualniejszej wiedzy z zakresu diabetologii, omawiamy wszelkie nowości, które pojawiają się na świecie. Możliwe jest to dzięki wspaniałym wykładowcom z całej Polski. Są też tematy praktyczne – bardzo dużym zainteresowaniem cieszą się wykłady np. z zakresu żywienia, czy spotkania z prawnikiem. Do Zamościa zjeżdżają lekarze z całej Polski – od Szczecina po Kraków. W tym roku przyjęłam już ponad 370 zgłoszeń i jak pokazuje wieloletnia praktyka
może być ich więcej. Lekarze mają okazję być na bieżąco z wiedzą dotyczącą cukrzycy, kardiologii i innych powikłań cukrzycy. Dla mnie z kolei to niebywała satysfakcja, że do Zamościa przyjeżdżają lekarze z całego kraju. Dla organizatora to wielka radość, nagroda za wysiłek, jaki trzeba włożyć w przygotowanie takiego spotkania.

 

  • Jakie problemy w opiece nad cukrzykami są obecnie najbardziej palące; dostęp do nowoczesnych terapii? A może profilaktyka?

– Problemów jest wiele. Nadal zbyt mała jest wiedza społeczeństwa o cukrzycy, a tym samym postępowanie profilaktyczne praktycznie nie istnieje. Sprzyja temu duża dostępność do „niezdrowej” żywności, reklamy i sklepy, które kuszą. Lekarze mają za mało czasu, by swobodnie edukować każdego chorego. Wciąż zbyt małe są nakłady finansowe na diagnostykę powikłań cukrzycy i ich leczenie. I w końcu – nowoczesne leki nie są refundowane – czyli nie są dostępne dla wszystkich. Czasem spotykam się z uwagami, dlaczego w naszym regionie mało chorych leczonych jest lekami nowymi. Zawsze należy wziąć pod uwagę dany region w Polsce. Zamojszczyzna to rolnictwo, duże bezrobocie i nie każdego stać na drogie leki.

 

  • Jaka jest rola lekarzy rodzinnych we wczesnym wykrywaniu cukrzycy?

– Rola lekarzy rodzinnych w profilaktyce chorób tzw. społecznych jest ogromna. Nie bez powodu często używamy określenia lekarz pierwszego kontaktu. Zna swoje środowisko i przez proste badania może wcześnie rozpoznać np. cukrzycę. Pomiar glikemii przygodnej, w razie wątpliwości krzywa cukrowa lub inne badania profilaktyczne wystarczą, aby szybko zorientować się w sytuacji pacjenta. Największą bolączką jest brak czasu na prawdziwą edukację u lekarza rodzinnego. Jeśli pod drzwiami czeka 30–40 osób, nie ma czasu na minimum półgodzinną rozmowę o cukrzycy. Na szczęście w naszym regionie, jeśli chodzi o cukrzycę, jest dość dobrze. Myślę, że te dziesiątki spotkań, szkoleń na początku mojej pracy w poradni i jako konsultanta wojewódzkiego przyniosły efekt. Obecnie bardzo rzadko spotyka się świeżo rozpoznaną cukrzycę w okresie zaawansowania i z powikłaniami. Kilka lat temu zadano mi pytanie – dlaczego w naszym regionie jest tak dużo cukrzycy. To proste – lekarze rodzinni są bardzo wyczuleni i dość szybko rozpoznają tę chorobę, kierują do specjalistów, sami rozpoczynają leczenie.