Choroby zakaźne w reumatologii i onkologii

z Krzysztofem Tomasiewiczem, kierownikiem Katedry i Kliniki Chorób Zakaźnych Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, rozmawia Jerzy Jakubowicz

  • W październiku odbyła się w Lublinie interdyscyplinarna konferencja poświęcona problemom chorób infekcyjnych w reumatologii i onkologii.

– Chcieliśmy pokazać interdyscyplinarny charakter chorób zakaźnych. Problem infekcji dotyczy wielu dziedzin medycyny, ale z tymi problemami (WZW typ C, borelioza) spotykamy się na co dzień w reumatologii i onkologii. Taka wymiana myśli między różnymi specjalnościami jest absolutnie niezbędna. Postęp, jaki się dokonał w chorobach zakaźnych w okresie ostatnich kilkunastu lat, jest olbrzymi. W przypadku chorób zakaźnych dotyczy to tak dużej liczby osób, że powstaje problem zagrożenia dla zdrowia publicznego, a nie tylko problem kliniczny. Wydaje się, że poszczególne specjalizacje tak bardzo się rozwinęły, że specjaliści zaczęli tracić wspólny język, a ze względu na dobro pacjenta należy te różnice okresowo korygować.

 

  • Jak konferencję interdyscyplinarną ocenili reumatolodzy i onkolodzy?

– W rozmowach kuluarowych reumatolodzy bardzo pozytywnie ocenili pomysł tego spotkania. Umożliwiło ono przedyskutowanie tych problemów, z którymi spotykają się na co dzień w pracy. Pacjenci z WZW typ C czy z boreliozą, to są chorzy, u których często występują objawy reumatologiczne, jak bóle stawów, bóle mięśni. Dlatego często mamy problemy, jak zakwalifikować pacjenta i gdzie go skierować? Coraz częściej stosowane są coraz silniejsze terapie przeciwnowotworowe, nie tylko cytostatykami, ale też immunologiczne, biologiczne. A te terapie wywołują ryzyko reaktywacji czynników infekcyjnych, tak np. zdarza się u pacjentów z wirusowym zapaleniem wątroby typu B, a przebieg schorzenia często jest dramatyczny. Innym przykładem może być zapalenie jelit wywołane Clostridium difficile, które występuje po wcześniejszym stosowaniu antybiotyków. Objawy choroby wywołane są przez toksyny bakterii. Bakteria ta jest patogenem bardzo zaraźliwym, bardzo trudnym do leczenia, z częstymi
nawrotami, które nawet mogą prowadzić do śmierci pacjenta.

 

  • Dużą nadzieję dla chorych na WZW typ C stanowią doniesienia o wysokiej skuteczności nowych terapii.

– To, co się wydarzyło w ciągu ostatnich dwóch lat w leczeniu WZW typ C to prawdziwa rewolucja. Dotychczas w wielu przypadkach leczenie zapalenia wątroby typu C, opierało się na interferonie. Jednak lek ten, ze względu na swój wpływ na układ immunologiczny, wykluczony był ze stosowania u pacjentów z chorobą nowotworową, czy schorzeniami reumatologicznymi. Wprowadzenie nowych leków zwiększyło pulę pacjentów, bo pozwoliło również na leczenie osób z nowotworami, czy też z chorobami układowymi tkanki łącznej. I to jest powód do wielkiej dumy.

 

  • Czy te nowe metody leczenia będą też stosowane w klinice, którą Pan kieruje?

– Nasza klinika była jedną z pierwszych w kraju, które rozpoczęły leczenie w ramach programów terapeutycznych Ministerstwa Zdrowia. Dzięki działaniom Polskiej Grupy Ekspertów, wielu instytucji, wsparciu grup pacjentów jesteśmy krajem, w którym dostępność leczenia WZW C jest najszersza w Europie. Mamy jednak pewien kaganiec finansowy, co powoduje ograniczenie w prowadzeniu terapii. To jeszcze nie jest ta liczba terapii, która by zabezpieczała potrzeby wszystkich pacjentów. Na początku października 2015 r. włączyliśmy pierwszych pacjentów do leczenia w terapii bezinterferonowej. Są to przede wszystkim pacjenci, którzy najpilniej potrzebują tego leczenia, bo oczekują albo na przeszczep wątroby, albo mają bardzo zaawansowaną marskość wątroby. Dla nich kwestia dalszego oczekiwania na leczenie, to jest problem być albo nie być. Inni pacjenci będą jeszcze musieli trochę poczekać, ale mam nadzieję, że ich problem uda się rozwiązać w ciągu kilku miesięcy. Oczywiście zależy to od otrzymanych środków finansowych, bo trzeba pamiętać, że jest to terapia droga. W tej chwili rozpoczynamy leczenie 70 pacjentów, co wyczerpie nam wszystkie środki finansowe przyznane na ten rok.

 

  • Jakimi lekami będzie prowadzona terapia w ramach tego programu?

– Jedna metoda to jest terapia 3D = exiviera +viekirax, a w drugiej stosowany jest daklatasvir i asunaprevir. Terapii tych nie należy rozpatrywać w kategorii lepsza, gorsza. Terapie te trochę różnią się skutecznością w wybranych grupach pacjentów, we wskazaniach do ich stosowania i co bardzo ważne, interakcjami lekowymi. Największy problem stanowią właśnie interakcje lekowe. Konieczna jest tu współpraca różnych specjalistów, jak dany lek zastąpić innym preparatem i na tym właśnie polega interdyscyplinarność w praktyce.

 

  • Jaki jest koszt leczenia i jak długo trwa terapia?

– Koszt leczenia w Polsce jest dużo niższy niż w prawie wszystkich krajach europejskich. Terapia trwa 12–24 tygodnie, zależnie od tego, z jakim typem wirusa mamy do czynienia i jakie jest zaawansowanie choroby wątroby. Jest to olbrzymi sukces tej terapii, bo wcześniej leczenie trwało 48–72 tygodnie. Skuteczność tego leczenia waha się w granicach 90–100 proc. Uczestniczyliśmy w pierwszym na świecie niezależnym badaniu oceniającym terapie w codziennej praktyce klinicznej. Wyniki tych badań zostały 3 tygodnie temu przedstawione na kongresie we Frankfurcie. Są one rewelacyjne, skuteczność przekracza 97 proc. Dla części chorych stwarza to olbrzymią szansę na regresję włóknienia i uniknięcie przeszczepu.