Rewolucja w rehabilitacji, czyli egzoszkielet

MEDICUS 3/2015

Rewolucja w rehabilitacji, czyli egzoszkielet

Pacjenci Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Lublinie, którzy nie poruszają się samodzielnie, mogli testować w praktyce urządzenie, które rewolucjonizuje świat fizjoterapii neurologicznej – egzoszkielet – i często po raz pierwszy w życiu, przejść stawiając kroki.

Egzoszkielet wspomagany to dziś najnowocześniejsze urządzenie, oferujące skuteczną rehabilitację i dające nadzieję na szybszy powrót do zdrowia. Twórcą urządzenia jest amerykańska firma, która jest pionierem w dziedzinie robotyki i tworzeniu egzoszkieletów, służących zwiększeniu mobilności. Dzięki staraniom Zakładu Fizjoterapii i Oddziału Neurologicznej Rehabilitacji Dziecięcej USD przez kilka dni pod koniec stycznia br. urządzenie testowano w Lublinie.

– Obecnie dostępne są tylko egzo­szkielety do pracy z pacjentami o wzroście minimum 150 cm – mówi kierownik Zakładu Fizjoterapii USD Jarosław Napiórkowski. – Marzeniem jest, aby do tego urządzenia podłączać jak najmłodsze dzieci, takie, które gdyby były zdrowe, w naturalny sposób uczyłyby się chodzić. Takie modele są już w USA i pewnie wkrótce dotrą i do nas. Oby jak najszybciej!

Bo, jak mówią fizjoterapeuci, najtrudniejszą rzeczą w pracy z osobami, które nigdy same nie chodziły – np. w przypadku dzieci z porażeniem mózgowym – jest całkowity brak wzorców chodu u tych osób. Ktoś, kto nigdy nawet nie stał na własnych nogach, musi się tego nauczyć, wytrenować własny mózg i jest to
możliwe właśnie dzięki amerykańskiemu wynalazkowi, który rewolucjonizuje świat fizjoterapii neurologicznej. – U osób po udarach, czy wypadkach nie ma tego problemu, bo one wcześniej chodziły i mózg zachowuje tę umiejętność – wyjaśniają fizjoterapeuci. Egzoszkielet to mocowana na zewnątrz ciała powłoka, zasilana przez silniki lub siłowniki, wspomagająca przynajmniej częścią swojej energii ruch kończyn. Głównym jej celem jest wzmocnienie siły mięśni człowieka. Początkowo technologia ta była rozwijana przez wojsko, obecnie, po przejściu testów „polowych”, technologia ta jest powoli wdrażana w dziedzinie rehabilitacji.

Egzoszkielet jest przeznaczony dla pacjentów mających przerwany rdzeń kręgowy, pacjentów po udarze z niedowładem połowicznym, stwardnieniem rozsianym, dystrofią mięśniową i przepukliną oponowo-rdzeniową, z całkowitym przerwaniem rdzenia do C7 włącznie, chorobą Guillaume-Barr i oczywiście porażeniem mózgowym.
Urządzenie pozwala na wstawanie, siadanie, a przede wszystkim chodzenie, z prawidłowym przenoszeniem obciążenia między kończynami.

Pacjenci są „ubierani” w urządzenie, czyli plecak z komputerem i szkielet na nogi z silnikami elektrycznymi i przekaźnikami do chodzenia (tzw. sztuczne stawy – biodrowy, kolanowy i skokowy). Urządzenie idealnie wspomaga chód pacjentów, tak, że praktycznie każdy użytkownik dopuszczony przez lekarzy do treningów chodzi już podczas pierwszej sesji.

– Idealnie by było, gdybyśmy takie urządzenie mogli mieć w naszym zakładzie, a pacjenci mogli przyjeżdżać na 2–3-tygodniowe turnusy, w czasie których ćwiczyliby z pomocą egzoszkieletu. Myślę, że większość z nich (oczywiście z grupy, która kwalifikuje się do nauki chodzenia, bo nie wszyscy mają takie możliwosci), już po kilku takich cyklach mogłaby zacząć chodzić przy pomocy kul, a to zupełnie inna jakość życia, bez wózka, dająca szansę na samodzielność. Powinny tak ćwiczyć już najmłodsze dzieci, bo w ich rehabilitacji chodzi o to, żeby jak najwcześniej stworzyć wzorzec prawidłowego chodu – podkreśla Jarosław Napiórkowski. Szpital chce pozyskać unijne fundusze na zakup egzoszkieletów. Koszt jednego urządzenia to ok. pół miliona złotych.

Anna Augustowska