Tłoku nie ma

MEDICUS 1-2/2015

Tłoku nie ma

z Marią Durą, specjalistą psychiatrii, pełnomocnikiem ds. zdrowia lekarzy i lekarzy dentystów przy Lubelskiej Izbie Lekarskiej, rozmawia Anna Augustowska

• Wszechstronna pomoc, dyskrecja i profesjonalizm – na to może liczyć każdy zgłaszający się do Pani po pomoc lekarz. Koledzy korzystają chętnie?

– Tłoku nie ma i chyba Naczelna Izba Lekarska powołując w 2007 roku pełnomocników ds. zdrowia lekarzy liczyła na większy oddźwięk w środowisku. Co nie znaczy, że nie ma lekarzy, którzy z powodu stanu zdrowia – najczęściej z powodu uzależnień od substancji psychoaktywnych – nie wymagają profesjonalnej pomocy, bo stanowią zagrożenie dla pacjentów.

Z przykrością muszę stwierdzić, że o tym, jak bardzo ich stan zdrowia ogranicza lub wręcz uniemożliwia wykonywanie zawodu, dowiadujemy się zwykle z mediów, kiedy dochodzi do groźnych incydentów z ich udziałem.

 

• W Polsce wiosną głośno było o lekarzu pogotowia ratunkowego, który miał we krwi 3 promile alkoholu (wcześniej trzy razy stracił prawo jazdy za jazdę po alkoholu) i o lekarce, która wracała z pracy mając o godz. 14 ponad 2,6 promila alkoholu. Następnego dnia już około południa miała 2,7 promila…

– Takich przykładów, niestety, nie brakuje także na naszym lokalnym podwórku. Choćby głośna ostatnio sprawa młodego okulisty… To wielka lekkomyślność, gdy pod wpływem alkoholu podejmuje się pracę. Bardzo znamienne jest również spożywanie alkoholu w sytuacjach, które zagrażają bezpieczeństwu własnemu i innych. Zawsze mnie wtedy zastanawia, dlaczego nikt z najbliższego środowiska tych lekarzy nie zareagował odpowiednio wcześnie. Nikt przecież nie uzależnia się w ciągu kilku dni. Wcześniej występują pierwsze symptomy, takie jak np. powtarzająca się niespodziewana absencja w pracy. W środowisku wciąż jednak pokutuje pogląd, że jest to donosicielstwo,
brak lojalności. Jest też obawa, że jak sprawa wyjdzie na jaw to lekarz straci pracę. Trzeba jednak wiedzieć, że osoby uzależnione nie mają motywacji do leczenia dopóki ktoś im nie pomoże.

Właśnie po to, aby pomagać kolegom, ale i pracodawcom, przy każdej okręgowej izbie lekarskiej zostali powołani pełnomocnicy do spraw zdrowia lekarzy
i lekarzy dentystów. Abym mogła pomóc, ktoś musi zrobić pierwszy krok i powinien to być sam zainteresowany uzyskaniem takiej pomocy. Jeżeli taki lekarz zdecyduje się współpracować to otrzyma także wsparcie w utrzymaniu pracy, ale przede wszystkim zyska szansę na odzyskanie zdrowia. Bo trzeba podkreślić, że choroba alkoholowa jest chorobą przewlekłą, nieleczona postępuje i jak każda zmierza do fazy nieodwracalnej. Wiadomo przecież, że najlepiej jest zapobiegać, albo rozpocząć leczenie jak najwcześniej.

 

• W takim razie prześledźmy całą procedurę. Kto powinien zacząć?

– W idealnej sytuacji powinien to być sam zainteresowany, ale przez te lata, kiedy pełnię swoją funkcję, zdarzyło się tak tylko parę razy. Były to osoby, które miały problem z piciem alkoholu, chciały z tego wyjść, leczyć się i wrócić do pracy.

To jednak wyjątek, bo jak wiadomo istotą choroby alkoholowej jest wyparcie. Osoby uzależnione twierdzą, że nad wszystkim panują, że jak trzeba to przestaną… tylko, że nie przestają. Choroba postępuje degradując fizycznie i psychicznie aż dochodzi do dramatu, popełnienia błędu, który może pacjenta takiego lekarza kosztować utratę zdrowia lub życia. Albo do innych fatalnych zdarzeń np. jazdy po pijanemu samochodem. Czasem policja jest wzywana przez pacjentów, aby zbadać alkomatem lekarza. Dlatego o problemach swoich kolegów mogą pełnomocników informować ich zwierzchnicy, koledzy z pracy a także rodziny. Najważniejsze, aby dać sygnał, że jest ktoś taki, kto potrzebuje pomocy.

 

• Ale o ile wiem, lekarz może odmówić, nie zgodzić się na proponowaną mu pomoc?

– Rzeczywiście, decyzję o leczeniu, a najpierw o poddaniu się diagnozie, lekarz musi podjąć sam, dobrowolnie. I jeśli odmówi, nie zdecyduje się na współpracę, cóż… możemy wtedy głosami komisji specjalnie powoływanej w każdym z takich wypadków zawiesić lekarza w prawie wykonywania zawodu. Nie może wtedy wykonywać zawodu do czasu podjęcia leczenia i przedstawienia zaświadczenia o ukończonym leczeniu. Lepiej więc podjąć współpracę dobrowolnie. Zawieszenie prawa wykonywania zawodu to, jak wiadomo, jest ostateczność.

 

• Do której nie warto doprowadzać. Co w takim razie z osobami, które zostaną do Pani zgłoszone lub przyjdą same?

– Zawsze zaczynam od rozmowy, próby ustalenia, w czym tkwi problem. Bo nie tylko z uzależnieniami mam styczność, są koledzy z problemami szeroko pojętego zdrowia psychicznego. We wszystkich przypadkach staram się postawić wstępną diagnozę i za obopólną zgodą monitoruję proces leczenia takiego lekarza. W przypadku osób z uzależnieniem jest podobnie, po postawieniu diagnozy lekarz podejmuje terapię w kwalifikowanym ośrodku leczenia uzależnień, niekoniecznie zamkniętym. O rodzaju placówki decyduje stan jego zdrowia. Ten proces, który zwykle trwa około dwóch lat, jest także monitorowany. Dbam też, aby sytuacja takiego kolegi znalazła zrozumienie u pracodawcy, bo celem jest, aby lekarz wrócił do zawodu a nie został pozbawiony pracy.

Chcę dodać, że na pomoc z naszej strony mogą liczyć także rodziny i osoby z najbliższego otoczenia lekarza, bo ich wsparcie, zrozumienie mechanizmów tej choroby to gwarancja skuteczności całego procesu leczenia.

 

• A profilaktyka?

– Wiadomo, że uzależnienie to jest proces, który trwa w czasie. Początkowo nie daje zaburzeń funkcjonowania. Zachowuje się krytycyzm wobec skutków własnego działania. Można się powstrzymać od dalszej destrukcji. Jednak po okresie picia nadmiernego, ryzykownego i szkodliwego nieuchronnie zmierza do uzależnienia. Żeby do tego nie doszło, trzeba przestać pić. Nie każdy jest w stanie samodzielnie się z tym zmierzyć. Potrzebna jest profesjonalna pomoc.

Myślę, że wielokrotnie gubi nas przekonanie, że jeżeli jesteśmy lekarzami i mamy wiedzę, to problem nas nie dotyczy. Wiemy przecież, kiedy przestać. Nie musimy pić, pijemy, kiedy chcemy, itd. To bardzo typowe myślenie każdego z nas. Jednak niektórzy przegapią moment i przekroczą granicę, a wtedy jest dużo trudniej. Brak krytycyzmu, brak wglądu w chorobę, system iluzji i zaprzeczeń, można nie dostrzec u siebie nawet ogromnych zaburzeń funkcjonowania, które dla innych są bardzo widoczne.

Dobrze więc podjąć chociaż próbę diagnozy, jeżeli ktoś nam sygnalizuje problem. Prosty audyt każdy może sam sobie wykonać. Jest dostępny w sieci. Pomocą zawsze służą koledzy, którzy zajmują się leczeniem uzależnień.

 

Pełnomocnik LIL ds. zdrowia lekarzy i lekarzy dentystów lek. Maria Dura pełni dyżur w siedzibie LIL w środy od godz.15.30. Można się też kontaktować telefonicznie pod numerem 607 935039.