Diagnoza wstępna

MEDICUS 1-2/2015

Diagnoza wstępna

Lekarze POZ zaczęli przyjmować w przychodniach. Po jednym dniu podsumowań warunków porozumienia, temat zniknął z mediów. Oczywiście, lekarze i pacjenci odczuwają dużą ulgę, ale niepokój o następstwa zapowiadanych i w niektórych przypadkach rozpoczętych represji wobec „nieposłusznych” lekarzy – pozostał. Właściwie temat jest dużo szerszy gdyż poza ewentualnym zastosowaniem skutków negatywnych wobec lekarzy pozostaje wiele miesięcy na udowodnienie słuszności wprowadzenia pakietów i to ma szerokie znaczenie społeczne. Rozpoczyna się ono od wpływu na warunki wykonywania zawodu i tutaj skutek już jest bezsprzecznie negatywny. Jestem zawiedziony brakiem reakcji mediów na informacje, że 60–70 proc. czasu wizyty lekarskiej zajmują czynności informatyczno-papierowe, a czasu tego nie udało się skrócić poniżej 10 minut. Korzyści dla pacjenta na tym poziomie, niestety, nie można się dopatrzeć, a odnośnie pakietów, mam nadzieję, że znajdą się osoby, które otrzymają rzeczywiste dane i przerwą ich negatywne oddziaływanie. Niepotrzebna natomiast jest poniesiona strata konsultanta krajowego w dziedzinie medycyny rodzinnej (nie zgadzając się ze zmianami w ochronie zdrowia i z powodu braku komunikacji z odpowiednimi strukturami Ministerstwa Zdrowia – zrezygnował ze stanowiska). Jednocześnie chcę wierzyć, że dodatkowa praca SOR-ów i izb przyjęć, zgodnie z obietnicą ministra, będzie sfinansowana.

Mam też nadzieję, że rozpoczęte represje wobec lekarzy zostały już zaniechane i naprawione. Nie wnikając w powody wypowiedzeń lekarzom umów na wynajem lokali na działalność POZ, wszyscy chyba mamy przeświadczenie, że naciski polityczne i odgórne miały największe znaczenie. Właściciele nieruchomości nie powinni mieć obecnie problemów z odwołaniem tych wypowiedzeń.

Większe obawy budzi zachowanie się NFZ wobec przychodni, zwłaszcza tych, których właścicielami są członkowie Porozumienia Zielonogórskiego. Instytucja kontroli (jakkolwiek potrzebna w szczególnych przypadkach) może być nadużywana i czasami znacznie utrudnić funkcjonowanie przychodni. Powody takich działań nasuwają się same. Minister może będzie chciał wdrożyć proces zniechęcania do przynależności członków do PZ i w ten sposób osłabić ten związek. Możliwy jest też jeszcze inny powód. Niestety, polityka Ministerstwa Zdrowia przez wiele lat starała się dezawuować lekarza w oczach społeczeństwa i obarczać go winą za niepowodzenia związane z organizacją i finansowaniem ochrony zdrowia. Jestem przekonany, że przyjdzie czas rozliczenia z efektów ostatnich zmian systemu. Jeżeli wynik wprowadzenia pakietów przyniesie więcej strat niż korzyści, aby autorzy tego pomysłu nie sięgnęli do wypróbowanego sposobu oskarżenia lekarzy za jego niepowodzenia.

Taki scenariusz jak filmu science fiction sprawdzić się nie może, bo instytucje demokratyczne, w tym NFZ, powinny przecież przestrzegać prawa. Minister zdrowia zachęcał do zakładania nowych praktyk POZ i obiecał ułatwienia w ich rejestracji. Spędziłem dużo czasu przeszukując stronę internetową NFZ, aby sprawdzić, czy prawdziwa jest informacja uzyskana od znajomego, że w przypadku nowych POZ dotychczasowe wymagania wobec lekarzy (odpowiednie specjalizacje, określony czas pracy w POZ) nie będą obowiązywały. Cieszę się, bo takich informacji nie znalazłem – to tylko plotka.

Janusz Spustek