Sałatka po lekarsku

MEDICUS 12/2014

Sałatka po lekarsku

Pierożki z jabłkami

 

Zimowe wieczory za oknem. Mróz maluje szyby. Cóż może być milszego w taki wieczór, jak nie szklanka dobrej herbaty, albo aromatycznej kawy, a do tego „coś małego” słodkiego. Ale nie zanadto.

Proponuję małe ciasteczka. Oczywiście z czym mogą być jesienią? Z jabłkami, ale za to bez cukru. No, może odrobinkę dla dekoracji.

O historii jabłek pisałem poprzednio, więc tym razem o ich wartościach odżywczych. Anglicy mawiają: zjedz jedno jabłko dziennie, a lekarz nie będzie ci wcale potrzebny. Najcenniejsze w tych owocach jest to, co zwykle odrzucamy: gniazda nasienne i skórka, gdyż w nich znajduje się najwięcej pektyn, które mają tę zaletę, że oczyszczają organizm z substancji toksycznych Tak więc o jedzeniu jabłek powinni pamiętać głównie nałogowi palacze, mieszkańcy dużych miast. Pektyny „wymiatają” z organizmu resztki pokarmów, regulują florę bakteryjną jelit i neutralizują substancje toksyczne. Zmniejszają wchłanianie cholesterolu, a dzięki temu skutecznie zapobiegają miażdżycy i chronią przed zawałem. Regulują też perystaltykę jelit, działając przeciw zaparciom. Ale takie właściwości mają tylko pektyny surowe. No i żeby było jasne, nie namawiam Was do jedzenia wyłącznie „ogryzków” i skórki z obranych jabłek.

Spośród witamin obecnych w jabłkach, najważniejsza jest witamina C. Im kwaśniejsza odmiana jabłek, tym więcej w nich tej witaminy. Gromadzi się ona pod skórką, dlatego najlepiej jeść, gotować i piec owoce nieobrane. No znowu ta skórka powiecie. Im dłużej będziemy je poddawać obróbce termicznej, tym większe będą straty witaminy. Aha i nie bez kozery wybierajcie na straganie duże jabłka. Małe jabłka zawierają znacznie mniej wit. C niż duże okazy. Jabłka odkwaszają również organizm, ponieważ zawierają bardzo dużo zasadowych soli mineralnych. Ponadto są bogatym źródłem potasu a także żelaza. Ułatwiają również przyswajanie wapnia przez organizm, dzięki czemu wzmacniają zęby, włosy i paznokcie. Gryzienie twardego jabłka służy dziąsłom. Byle nie jeść ich bezpośrednio po umyciu zębów. Jabłka to również cukier, a więc i w efekcie próchnica. Jedzmy jabłka, bo zawarta w jabłkach witamina C wymiata również z organizmu wolne rodniki i bierze udział w wielu procesach metabolicznych, np. biosyntezie kolagenu, przeciwdziałając wiotczeniu skóry oraz zapewniając jej młody wygląd. Witamina C razem z witaminą P uszczelnia i uelastycznia ścianki włosowatych naczyń krwionośnych, zapobiegając powstawaniu wysięków podskórnych i „pajączków”. Skoro jabłka są takie zdrowe, więc do dzieła.

Składniki:

• 10 dag śmietany (18% wystarczy)

• 1 jajko + 1 żółtko

• 25 dag mąki pszennej

• 1 kostka margaryny (wedle upodobań, ja lubię „Kasię”)

• ½ łyżeczki mielonego cynamonu

• ok. pół kilograma jabłek.

Zagnieść ciasto. Rozwałkować dość cienko (3–4 mm). Wycinać krążki szklanką. Wydrążone jabłka pokroić na 16–20 części (najlepiej ze skórką), tak jak cząstki pomarańczy. Kłaść na krążki ciasta, uprzednio oprószając szczyptą cynamonu (nie za wiele, bo będą gorzkie) i zakrywać drugą połówką. Ułożyć na pergaminie lub papierze do pieczenia uprzednio smarując pozostałym roztrzepanym białkiem i posypując kilkoma kryształkami cukru każde. Piec w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni ok. 15 minut, czyli do zrumienienia. I… smacznego. Powiem, że najlepsze są na ciepło!

Dariusz Hankiewicz