Mobber w szpitalu

MEDICUS 12/2014

Mobber w szpitalu

Pracownicy sektora ochrony zdrowia, obok pracowników innych instytucji publicznych, stanowią grupę osób najczęściej poddawanych mobbingowi.

 

Czym jest mobbing?

 

Według art. 943 § 2. kodeksu pracy mobbing oznacza działania lub zachowania polegające na uporczywym i długotrwałym nękaniu lub zastraszaniu pracownika, wywołujące u niego zaniżoną ocenę przydatności zawodowej, powodujące lub mające na celu poniżenie lub ośmieszenie pracownika, izolowanie go lub wyeliminowanie z zespołu współpracowników. Według art. 943 § 1. k.p. pracodawca jest obowiązany przeciwdziałać mobbingowi.

 

Szpitalne
potwory – mobberzy

 

W opinii psychologów, typowy mobber to osoba o typie osobowości perwersyjno-narcystycznej, którą cechują aroganckie postawy i zachowania. Są to osoby, które traktują innych instrumentalnie, poniżając je i nie odczuwając z tego powodu żadnych wyrzutów sumienia. Jednym słowem mobber to osoba zaburzona, która dla dobra zespołu nie powinna pełnić funkcji kierowniczej. Mobberami są najczęściej osoby, które same w dzieciństwie traktowane były przedmiotowo i właśnie dlatego często poniżają i niszczą innych. Mobberzy, to osoby pozbawione empatii, często megalomani wypełnieni uczuciem zawiści i zazdrości wobec innych.

 

Jak wygląda zjawisko mobbingu w szpitalach?

 

Mobbing może przybierać różne formy. Niestety, w życiu codziennym coraz częściej dotyczy młodych lekarzy w trakcie specjalizacji. Ale oczywiście nie tylko. Wszystko zależy, jaką ofiarę upatrzy sobie mobber. Jedną z bardziej popularnych form mobbingu jest narzucanie zbyt dużej ilości obowiązków w porównaniu z innymi pracownikami (np. lekarz pomimo takiego samego wymiaru czasu pracy otrzymuje dwa razy więcej obowiązków niż inni). Mobbing to również niesprawiedliwa krytyka, oskarżanie o niepopełnione błędy, ciągłe podważanie kompetencji. Dużą rolę w mechanizmie mobbingu odgrywa szkodzenie opinii ofiary. Mobbing to również działania utrudniające proces komunikowania się, takie jak ograniczanie
lub utrudnianie ofierze możliwości wypowiadania się, ciągłe przerywanie wypowiedzi, krytykowanie wykonywanej pracy, szczególnie w większym gronie osób (np. podczas raportów, czy obchodu na oddziale). Działania takie często odbywają się w obecności osób postronnych, takich jak pacjenci, czy ich rodziny. Wśród katalogu zachowań mobbera znajdują się również działania negatywnie wpływające na relacje społeczne. Należy do nich unikanie przez przełożonego kontaktów i rozmów z ofiarą (ordynator nie ma ciągle dla nas czasu). Do tego dochodzi często ostentacyjne ignorowanie i lekceważenie ofiary, traktowanie jej „jak powietrze” (szef nigdy nie odpowiada nam „dzień dobry”). Mobbing, to również działania naruszające nasz wizerunek, takie jak: obmawianie, rozsiewanie plotek, czy ośmieszanie. Część mobberów posuwa się nawet do publicznego słownego obrażania swoich ofiar w postaci wulgarnych zwrotów lub innych upokarzających wyrażeń, co w niektórych szpitalach ma miejsce podczas lekarskich raportów! Nierzadkie, szczególnie w stosunku do kobiet, są insynuacje o charakterze seksualnym (w tym przypadku najlepiej powiadomić męża, który skutecznie zahamuje zapędy mobbera).

Działania mobbingowe to również działania uderzające w pozycję zawodową ofiary, takie jak niewyrażanie zgody na wyjazdy szkoleniowe, kiedy inni mogą swobodnie korzystać z tej formy dokształcania się. To również nieprzydzielanie żadnych zadań do realizacji lub przydzielanie zadań poniżej kwalifikacji i kompetencji. Mobbing to także przydzielanie zadań zbyt trudnych, które przerastają kompetencje i możliwości ofiary, a także częste przydzielanie nowych zadań, które mają być wykonane w nierealnym terminie. Przykładów jest znacznie więcej…

 

Szpitalni mobberzy nie mogą czuć się bezkarnie!

 

Walka z mobbingiem jest bardzo trudna. Jak zatem postępować, by nie ulec mobbingowi lub w razie mobbingu dążyć do ukarania mobbera? Po pierwsze, pracę, jaką nam zlecono, powinniśmy wykonywać sumiennie. Jeśli to nie pomoże, warto zbierać wszystkie dowody niesprawiedliwego traktowania, czy szykanowania. Warto nagrywać obraźliwe wypowiedzi, kierowane w naszą stronę (sądy często uznają je jako dowody w sprawie, choć nagrywanie innych osób bez ich wiedzy pozostaje sprawą kontrowersyjną).

Warto również dokumentować przypadki mobbingu, np. w postaci wykonanych telefonem komórkowym zdjęć dotyczących niesprawiedliwego rozkładu obowiązków (przydział sal, konsultacji, rozpisywanie do zabiegów operacyjnych), czy sporządzania notatek, które pomogą nam w odtworzeniu określonego biegu wydarzeń. Rozmowy z mobberem powinniśmy przeprowadzać w obecności świadków, a jeśli jest to niemożliwe to rejestrować je. Jedynie skrupulatnie zebrane i mocne dowody pomogą nam wygrać w sądzie, dzięki czemu pomożemy również innym potencjalnym ofiarom mobbera. Jeśli mobbing jest tak nasilony, że nie wytrzymujemy psychicznie, skorzystajmy z pomocy psychologa, czy psychiatry. Dzięki temu w przypadku pogorszenia stanu naszego zdrowia mobber dodatkowo odpowie za to przed sądem. Naturalnym sojusznikiem mobbingowanych pracowników są związki zawodowe, których zadaniem jest wymuszanie na pracodawcy przestrzegania praw pracowniczych. Jeśli te nie są nam w stanie pomóc, to zgłaszane do nich skargi mogą być wykorzystane w sądzie. Pomocne mogą być również organizacje i stowarzyszenia antymobbingowe. Jeśli zdecydujemy się postawić wszystko na jedną kartę, powiadommy Państwową Inspekcję Pracy, sprawę również możemy nagłośnić medialnie. Mobbing stosowany przez szefa lekarza jest również naruszeniem art. 52 kodeksu etyki lekarskiej, który określa wzajemne stosunki między lekarzami. Fakt postępowania sprzecznego z KEL możemy zgłosić do Okręgowej Izby Lekarskiej, która powinna zająć się sprawą i dodatkowo ukarać nieetycznie postępującego lekarza.

W przypadku mobbingu nie ma nic gorszego niż milczenie. Prawo jest po to, by nas chronić. Pamiętajmy, że nie ma ludzi „niezatapialnych”, a szerokofalowe działania, jakie podejmiemy, mogą pozwolić nam na skuteczne odsunięcie mobbera od pełnionej funkcji i uchronić przed mobbingiem jego potencjalne kolejne ofiary.

Marek Derkacz

marekderkacz@interia.pl