Diagnoza wstępna

MEDICUS 11/2014

 

 

Diagnoza wstępna

Czy można coś zrobić? Tego nie wiem. Dyskusja nadal się toczy, przeciwników podwyższenia składki członkowskiej samorządu lekarskiego stopniowo przybywa, a niektóre rady okręgowe izby lekarskiej wydają apele o jej obniżenie. W niektórych przypadkach zdarza się, że głosowanie przedstawicieli danej izby było przeciwne w stosunku do uchwały ich rady okręgowej. Milczą natomiast zwolennicy podwyższenia. Decyzja zapadła, nie wypada się tłumaczyć. Czytałem nawet komentarze, że uzasadniać uchwały nie trzeba, chociaż jest przyjęte, że projekty nowelizacji rządowych jakieś uzasadnienie posiadają. To prawda, jest ciśnienie przed awanturnictwem, wichrzycielstwem. Oczywiście, nie brakuje też skrajnych złośliwców, którzy założyli z góry sprzeciw i sądzą, że argumenty ku temu leżą na talerzu i trzeba je tylko odsłonić. Tak traktuje jeden z wpisów z portalu internetowego, analizujący wypełnianie przez izbę lekarską zadań ustawowych. Zdołało go wysłuchać ze zniecierpliwieniem, a właściwie z obrzydzeniem, kilkadziesiąt osób. Odczucia były takie, gdyż ani my ślepi, ani głusi i wszelką percepcję mamy zachowaną. Pamiętamy, jak funkcjonował urząd państwowy realizując przejęte obecnie zadania od państwa, wiemy, jak wyglądałaby odpowiedzialność zawodowa lekarza po cofnięciu się w czasie o ponad 25 lat. Poza tym Lubelska Izba Lekarska nie ma się czego wstydzić. Byliśmy nieliczną izbą przeciwstawiającą się zapisowi stawki w trakcie powstawania projektu w czasie obrady konwentu prezesów. Wszyscy przedstawiciele izby lubelskiej w NRL głosowali przeciwko podniesieniu składki. Te same, zdegustowane osoby słuchały wpisu podczas posiedzenia rady, mając jednocześnie na ekranie, przed oczami, tekst stanowiska potępiającego podwyższenie składki i które po kilkunastu minutach zostało uchwalone jednogłośnie. Mam wrażenie, że w tym przypadku nie sprawdza się powiedzenie „ile jest dwa razy dwa, każdy widzi”. Ten, który umieścił wspomniany wpis internetowy – nie widzi i nie widzi ten, który skomentował zorganizowany przez naszą izbę piknik – że „jak podnieśliście składkę to chcecie teraz wydać pieniądze” oraz ten, który pyta czy prawdą jest, że lubelska izba wnosiła o podniesienie składki. Wyjaśniam niektórym, że plan zorganizowania pikniku powstał dużo wcześniej, jeszcze zanim zaczęto gdziekolwiek mówić o podniesieniu składki. Na dodatek, mamy plany rozwijać tę działalność niezależnie od ewentualnej zmiany lub pozostania uchwalonej wysokości. Będziemy też intensyfikować prowadzone szkolenia i pomoc dla lekarzy specjalizujących się, już wzbogacamy dofinansowywaną działalność rekreacyjną i kulturalną. Tak się dzieje, gdyż było to wcześniej zaplanowane niezależnie od bieżących, czy przyszłych sytuacji finansowych. Prawdą jest, że bardzo chcielibyśmy powrotu do sytuacji sprzed września br. W chwili pisania tych kilku słów nie potrafię przewidzieć przyszłych wydarzeń. Podczas przerwy wakacyjnej w posiedzeniach naszej rady, prezydium podjęło uchwałę wnioskującą do NRL o wniesienie pod jej obrady uchwały ze „starą” składką – brak reakcji. Ale zdarzyła się podczas obrad na wrześniowej radzie naczelnej sytuacja, która moim zdaniem, skutkowała wadą prawną podjętej uchwały składkowej. Ponieważ dotyczy mnie ona bezpośrednio, gdyż byłem autorem wniesionej poprawki o wysokości 40 zł i która nie była poddana pod głosowanie, zgłosiłem zastrzeżenie i wniosek o uchylenie uchwały. Jaka będzie „naczelna” – Czytelnicy już będą wiedzieli w chwili czytania tego Medicusa, dzisiaj to przed nami.

Janusz Spustek