Kiedy praca staje się kieratem

MEDICUS 8-9/2014

Rozmowy terapeutyczne

Kiedy praca staje się kieratem

z dr hab. Marzeną Samardakiewicz psychologiem klinicznym z Kliniki Hematologii, Onkologii i Transplantologii Dziecięcej UM w Lublinie rozmawia Anna Augustowska

• Czy urlop może być za krótki?

– Czyli taki, z którego wracamy bez poczucia wypoczęcia? Oczywiście, że może, chociaż zastanawiając się nad jakością wakacji, bardziej zwróciłabym uwagę na to, z kim i jak odpoczywam. To zdecydowanie jest ważniejsze niż liczba wolnych dni. W towarzystwie osób, które irytują albo na wycieczce, która nas nie interesuje nawet miesiąc urlopu nie da wymarzonego odpoczynku. Dobrze zaplanowane wakacje, takie, które dają nam luz, oderwanie się od codziennych obowiązków, wcale nie muszą być długie.

 

• Myślę o osobach, które na myśl o powrocie do pracy czują niechęć, zniecierpliwienie, może nawet rezygnację. „Znowu ten kierat” – mówią.

– A do tego pewnie mają także ból głowy albo żołądka, kołatanie serca, nie mogą spać. Jeśli takie sygnały daje nam ciało, należy się zastanowić, czy nie jest to początek wypalenia zawodowego, zjawiska, na które w sposób szczególny narażeni są lekarze – osoby pracujące z ludźmi chorymi, cierpiącymi, potrzebującymi wsparcia. Stres, jaki wywołuje obciążenie emocjonalne związane z pracą wśród chorych, daje uczucie permanentnego zmęczenia albo znużenia pracą i obowiązkami,
znudzenie: („I znowu czegoś chcą ode mnie”). To moment, aby się zatrzymać i poszukać pomocy. Nie warto, bagatelizując i lekceważąc te objawy, brnąć w ten proces. Objawy będą narastać i przenosić się także na inne sfery życia, z zawodowej także na relacje rodzinne, co pogłębi poczucie niskiej wartości, da objawy somatyczne itd.

 

• Czyli od razu pędzić do psychologa?

– Jeśli lekarz zauważy u siebie takie objawy – a nie ukrywajmy, właśnie to jest najtrudniejsze: zajrzeć w głąb siebie i dać sobie prawo do takich emocji, co nie oznacza ich akceptacji, ale powinno stać się bodźcem do refleksji: „Co mogę teraz zrobić?” – może udać się do psychologa, ale czasem wystarczy szczera rozmowa na przykład z zaprzyjaźnioną osobą. To może być ktoś, z kim pracujemy, kto będzie umiał obiektywnie spojrzeć i ocenić, czy rzeczywiście jesteśmy już w środku fatalnego zobojętnienia i pracujemy jak automaty – bezbłędnie, ale i bez empatii, czy też jeszcze nie zabrnęliśmy tak daleko.

 

• A jaki sygnał jest najsilniejszym wyznacznikiem, że dopadło nas wypalenie?

– Obojętność. Kiedy nie obchodzi nas los pacjentów. Owszem, wykonujemy wszystkie konieczne procedury, ale rutynowo, bez zaangażowania, bez nawiązania kontaktu z chorym. „Zrobiłem swoje” – reszta mnie nie obchodzi.

 

• Można pomóc samemu sobie?

– To dość trudne. Mimo wszystko patrzymy na siebie bardzo subiektywnie, mamy obraz siebie samego, który tylko w konfrontacji z innymi możemy skorygować. Pod warunkiem, że damy sobie szansę, nie obrazimy się, nie wyprzemy tego, co usłyszymy. Jak zareagujemy, kiedy np. kolega z pracy powie nam: „Bardzo podnosisz głos, kiedy rozmawiasz z pacjentem”, „Ciągle jesteś rozdrażniony”, „Wydaje się, że nie lubisz swoich pacjentów” albo „Nie dopuszczasz do głosu innych”? Jak się wtedy poczujemy? To ważne w pokonywaniu wypalenia.

 

• Pomocą mogą być zajęcia w ramach Grup Balinta. Na czym polegają?

– To specjalne zajęcia, treningi, które uczą, jak sobie radzić z własnymi emocjami. Zajęcia w ramach grup Balinta są organizowane w celu uświadomienia lekarzom psychologicznych aspektów ich problemów głównie z pacjentami, ale nie tylko, także ze współpracownikami, rodziną itp. Celem grup Balinta jest poznanie i kształcenie międzyosobowego kontaktu emocjonalnego, doskonalenie relacji interpersonalnych, dzięki czemu wzrasta skuteczność postępowania lekarskiego, terapeutycznego, rośnie zaufanie i zadowolenie pacjenta, satysfakcja zawodowa osoby pomagającej oraz pogłębianie jej samoświadomości. Uczestnicy GB otrzymują wsparcie emocjonalne, które sprawia, że lepiej radzą sobie ze stresem i wypaleniem zawodowym. Podczas treningu balintowskiego nabywa się umiejętności rozpoznawania i sterowania swoimi emocjami, głębszego poznawania własnych relacji i motywacji. Oferty treningów Balinta można znaleźć w innych miastach. Myślę, że Lubelska Izba Lekarska byłaby idealnym miejscem w Lublinie dla poprowadzenia takich zajęć.