Grzęźniemy w piachu

MEDICUS 8-9/2014

Grzęźniemy w piachu

Kolejki do lekarzy próbują skracać ci sami, którzy w innym miejscu je skutecznie wydłużają. Pakiet kolejkowy rodem z Miodowej doczekał się już swojej wątpliwej sławy. Salony polityczne pękają ze śmiechu. Skołowani oczekiwaniem na byle jakie badanie specjalistyczne pacjenci raczej wierzą w znajomości niż cud legislacyjny. Opozycja polityczna się odgraża, ale raczej dla poklasku. Wszystko to wzbudzać by mogło uśmiech politowania, gdyby nie ciemna strona tych relacji. A więc…

 

Już wcześniej sygnalizowaliśmy w „Medicusie”, że samorząd lekarski miał zastrzeżenia do pakietu ustaw kolejkowych. Dwie ustawy zaczną obowiązywać już od stycznia przyszłego roku, jedna – dotycząca pielęgniarek – od stycznia 2016 roku. Prezes NRL Maciej Hamankiewicz ostrzega, że nowe zapisy różnicują chorych. Podkreśla, że każda choroba jest nieszczęściem i wyróżnianie chorych na określone schorzenie budzi obawy konstytucyjne. Konstytucja przecież zapewnia wszystkim chorym równy dostęp do służby zdrowia.

 

Chłopcy bawią się kolejką

 

Prezes podkreśla, że zielona karta leczenia onkologicznego jednych chorych będzie stygmatyzować, tak jak wycofane różowe recepty, a inni będą chcieli ją otrzymać, by wykonać ekspresowo badania. Porównał to do obecnej sytuacji, gdy pacjenci wszystkie choroby chcą leczyć na szpitalnych oddziałach ratunkowych i stały się one niewydolne. Hamankiewicz dodaje, że wiele nowych zapisów jest niejasnych. Jako przykład podał wyróżnianie lekarzy, którzy osiągną współczynnik rozpoznawalności nowotworów. Podkreślił, że często rozpoznawalność nie wiąże się z umiejętnościami lekarza tylko ze statystyką zachorowań. Zaznaczył, że pacjenci pozostałych medyków, którzy nie osiągną „magicznego współczynnika”, nie będą mogli skorzystać z szybkiej ścieżki diagnostycznej.

Samorządy: lekarski i pielęgniarski zgłosiły 30 precyzyjnych uwag do projektów ustaw, ale żadna(!) z nich nie została uwzględniona. Wierni rządowi posłowie PO i PSL głosowali, korzystając z partyjnych ściągawek, a nie opinii ekspertów. Zdaniem Hamankiewicza Ministerstwo Zdrowia i posłowie koalicji rządzącej zamienili proces legislacyjny w farsę, bo prace toczyły się w szybkim tempie, choć materia projektów jest obszerna.

„Minister Arłukowicz chce sam o wszystkim jednoosobowo decydować. Pośpiech bierze się stąd, że minister ma chyba świadomość niedoróbek i chce w związku z tym dyskusje maksymalnie skrócić i nie dopuścić do rozszerzonego dialogu” – wyjaśnia Tomasz Latos, przewodniczący sejmowej Komisji Zdrowia.

Nie ma wątpliwości, że zniesienie limitów w onkologii wymaga zwiększenia nakładów na służbę zdrowia, przynajmniej w okresie przejściowym. Od tego, że minister powie: „Znoszę limity”, nie przybędzie onkologów, patomorfologów czy radioterapeutów. Kolejnym problemem może być diagnostyka. Jeśli dziś kolejka do tomografii komputerowej czy do rezonansu magnetycznego jest kilkutygodniowa albo dłuższa, to nie zmniejszy się dla kogoś, komu minister da zieloną kartę.

Jak więc ministerstwo wyobraża sobie owe badania bez kolejki? Wiceminister zdrowia Sławomir
Neumann twierdzi, że pakiet kolejkowy będzie miał dodatkowe dofinansowanie (wcześniej minister zdrowia mówił co innego). Zapytany, skąd państwo weźmie na to pieniądze, powiedział, że jest wzrost gospodarczy, więc na pewno się one znajdą.

„Pakiet kolejkowy stał się polem bitwy politycznej. Jeśli nawet istnieją w nim dobre rozwiązania, to narzędzia przedstawione przez rząd nie skrócą kolejek do lekarzy, a niektóre nawet mogą działać na szkodę pacjentów” – powiedział prezes Hamankiewicz.

„Jako środowisko polegliście jak bezbronni powstańcy w boju o lepszą sprawę. Pytajcie więc swoich pogromców o owoce ich zwycięstwa” – powiedział „Medicusowi” opozycyjny poseł z Lubelszczyzny, bezsilnie rozkładając ręce.

 

Za te same pieniądze

 

Równie istotnym, budzącym sprzeciw lekarzy poz przepisem jest wprowadzenie automatycznego przedłużania umów na ich świadczenia.

„Stracimy możliwość corocznego ustalania warunków, w których działamy. Z roku na rok coraz gorszych. Lekarzom rodzinnym przybywa biurokracji, a teraz chce się ich dodatkowo obarczyć kosztami części badań, na które będą mieli obowiązek kierować swoich pacjentów. Tymczasem stawka kapitacyjna od lat pozostaje na niezmienionym poziomie, co przy uwzględnieniu inflacji oznacza, że dostajemy coraz mniej pieniędzy za opiekę nad pacjentami. Jeśli nie będzie podpisywania umów, stracimy narzędzie wpływu na zapisy nas dotyczące. A na to, będąc jednocześnie pracodawcami, nie możemy się zgodzić” – przekonuje Jacek Krajewski, prezes Porozumienia Zielonogórskiego.

Według lekarzy rodzinnych, zamiast rozwijać podstawową opiekę zdrowotną, rządzący forsują strategię wspierania kosztownej medycyny „naprawczej”, bo przynosi ona wyborczy zysk politykom szczebli centralnych i samorządowych. Zapewnia im medialną popularność i ma przekonać wyborców, że troszczą się o ciężko chorych. Populistyczne prezentowanie systemu ochrony zdrowia przede wszystkim przez pryzmat szpitalnictwa, daje im większe szanse na utrzymanie władzy. Tymczasem, w całym cywilizowanym świecie to właśnie podstawowa opieka zdrowotna stanowi fundament tego systemu i zwiększa jego efektywność. Ostatnie decyzje posłów fundament ten ponownie podkopują.

U doktora jak w konfesjonale

 

30 lipca 2014 r. Trybunał Konstytucyjny wydał bardzo ważny wyrok dotyczący ochrony tajemnicy lekarskiej. W wyroku podkreślono szczególną wagę tajemnicy lekarskiej i wskazano, że ograniczenie tajemnicy lekarskiej w drodze zapisów ustawowych może naruszać konstytucyjne prawo do prywatności, wolność komunikacji i autonomię informacyjną jednostki.

Zasadnicze postępowanie przed Trybunałem Konstytucyjnym dotyczyło dopuszczalności prowadzenia niejawnych kontroli operacyjnych przez liczne służby mundurowe, takie jak policję, ABW, CBA, służby skarbowe. Jednym z aspektów prowadzonego postępowania była ocena, czy wszczęcie kontroli operacyjnej wobec osób, które są ustawowo zobowiązane do zachowania tajemnicy lekarskiej, adwokackiej czy radcowskiej może się odbywać na tych samych zasadach, co wobec wszystkich. Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 30 lipca 2014 r. uznał, że przepisy o kontroli operacyjnej w zakresie dotyczącym osób zobowiązanych do zachowania tajemnicy lekarskiej są niezgodne z Konstytucją.

Trybunał przypomniał, że każdemu przysługuje prawo do ochrony prywatności, zauważył jednak, że przy kontaktach z przedstawicielami zawodów zaufania publicznego (lekarz, adwokat) prawo do prywatności musi podlegać większej, intensywniejszej ochronie niż w innych sytuacjach.

Przypomnijmy, że tajemnicę lekarską zapisano nie tylko w ustawie o zawodach lekarza i lekarza dentysty, ale też jest ona wartością konstytucyjnie chronioną. Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że każda kontrola operacyjna, która – ze swej istoty – jest niejawna dla osoby, której dotyczy, stanowi niezwykle głęboką ingerencję w prawa i wolności obywatelskie. Zaznaczył przy tym, że gdy kontrola dotyczy osób zobowiązanych do zachowania tajemnicy lekarskiej, ochrona przed ingerencją w prywatność musi być jeszcze intensywniejsza. Trybunał nie wykluczył wprawdzie możliwości prowadzenia kontroli operacyjnej wobec adwokatów czy lekarzy, uznał jednak, że warunki dopuszczalności prowadzenia kontroli operacyjnej wobec osób wykonujących te zawody muszą być szczególnie surowe.

Trybunał zauważył także to, co Naczelna Rada Lekarska podkreśla od dawna – tajemnica lekarska stanowi gwarancję realizacji praw naszych pacjentów i to w ich interesie została ustanowiona. Pacjentowi należy się poufność w czasie kontaktów z lekarzem i temu właśnie służy tajemnica lekarska.

Marek Stankiewicz