Leczyć tak jak żywych

MEDICUS 6-7/2014

Pracownia Symulacji Medycznej

Leczyć tak jak żywych

z dr. hab. Kamilem Torres, kierownikiem Pracowni Symulacji Medycznej Uniwersytetu Medycznego w Lublinie rozmawia Anna Augustowska

 

• Czy niepodważalna od wieków prawda, że w nauczaniu medycyny nic nie zastąpi ludzkiego ciała, właśnie się zdezaktualizowała?

– Absolutnie nie! Żadne, nawet najdoskonalsze fantomy i symulatory czy doskonale skonstruowane wirtualne modele ludzkich narządów nie zastąpią tego, co w medycynie najważniejsze: kontaktu lekarza z powierzającym mu swe zdrowie i życie człowiekiem. Rozwój symulacji medycznej daje nam, lekarzom, pielęgniarkom, ratownikom medycznym, studentom, dodatkowy i coraz bardziej potrzebny oręż w doskonaleniu swych umiejętności, w nabieraniu koniecznych nawyków, w dochodzeniu do perfekcji, aby w sytuacjach, kiedy mamy przed sobą żywego pacjenta, umieć działać szybko, pewnie i skutecznie. To także doskonały punkt wyjścia do nauki pracy w zespole i komunikacji, bo przecież na sali operacyjnej, w karetce czy na oddziale ratunkowym zawsze pracujemy w zespołach i trzeba umieć ze sobą współpracować. Zgodnie zresztą z naszą dewizą: Razem możemy więcej!

 

• Lubelska uczelnia ma już wyposażoną w fantomy Pracownię Symulacji Medycznej. Jak wyglądają prowadzone tu zajęcia?

– Zajęcia dla studentów prowadzimy w pracowni od roku, ale już kilka lat wcześniej zaczęliśmy przygotowania do jej uruchomienia w ramach projektów z funduszy unijnych i koła naukowego, w którym działała grupa entuzjastów. W ubiegłym roku udało nam się zdobyć pierwsze miejsce w ogólnopolskich zawodach opartych na symulacji medycznej. Pokonaliśmy drużyny z Poznania, Krakowa i Katowic. W naszym Zakładzie Anatomii Człowieka odbywały się warsztaty z anatomii chirurgicznej, które rozpoczynaliśmy już w 2009 roku z prof. Ryszardem Maciejewskim i dr. Andrzejem Chrościckim, a następnie z dr. Marcello Ceccaronim z Włoch. Kiedy w 2011 roku zmieniła się ustawa o kształceniu lekarzy, likwidująca staż podyplomowy, pojawiła się konieczność położenia szczególnego nacisku na praktyczne aspekty programu studiów i to od początku ich trwania oraz zwrócenia uwagi na standaryzację metod dydaktycznych i efektów kształcenia. Na fali tych zmian zdecydowano o wprowadzeniu dla studentów zajęć, wykorzystujących techniki symulacyjne. Jako jedne z pierwszych tego typu ćwiczenia wprowadzono dla studentów IV roku wydziału lekarskiego w ramach programu Specjalizacja i Kompetencje – Program Rozwojowy Uniwersytetu Medycznego w Lublinie. Studenci szkolili się, korzystając z symulatorów przez 24 godziny w semestrze. Dzięki dotacji z UE i poparciu władz naszej uczelni zakupiono wyposażenie i  mogliśmy rozpocząć zajęcia z zakresu anatomii chirurgicznej i radiologicznej. Następnie uruchomiliśmy programy z zakresu podstawowych umiejętności klinicznych, kursów pierwszej pomocy, a ostatnio program Medfuture – medyczne zawody przyszłości czyli interdyscyplinarną opiekę nad pacjentami geriatrycznymi. Ponadto dzięki olbrzymiej pracy całego zespołu i środowiska akademickiego mogliśmy zorganizować pierwszą w Polsce konferencję naukowo-szkoleniową z zakresu symulacji medycznej, w której uczestniczyli goście z Centrum Symulacji Medycznej Collegium Medicum w Krakowie, Centrum Symulacji Poznańskiego Uniwersytetu Medycznego oraz goście ze Stanów Zjednoczonych z Virginia Commonwealth University. W tym roku mogliśmy, dzięki olbrzymiemu zaangażowaniu i wsparciu rektora UM w  Lublinie, prof. Andrzeja Dropa, Studenckiego Towarzystwa Naukowego i kolegów z ponad dwunastu klinik i oddziałów szpitalnych z Lublina, Poznania, Krakowa i Stanów Zjednoczonych oraz Politechniki Lubelskiej, zorganizować kolejną konferencję symulacyjną wraz z ponad 30 warsztatami szkoleniowymi i pięcioma sesjami naukowymi. Konferencji towarzyszył pierwszy „Bieg po zdrowie”, którego uczestnicy biegli wokół naszego kampusu przy ul. Chodźki. Zorganizowano także liczne imprezy charytatywne, wspierające budowę tarasu dla pacjentów Kliniki Hematoonkologii Dziecięcej DSK.

 

• Czego można się nauczyć ćwicząc na manekinach i fantomach?

– Tego co najważniejsze i zarazem najbardziej podstawowe w pracy lekarza: sprawności manualnej, czyli np. takich czynności jak wkłucie do żyły, cewnikowanie, badanie per rectum, iniekcji doszpikowych, intubacji czy resuscytacji krążeniowo-oddechowej. Mamy też specjalny zestaw do ćwiczenia zabiegów laparoskopowych; nowoczesny aparat USG. Mamy manekin, który służy do ćwiczeń z pacjentem geriatrycznym. Sale ćwiczeniowe są tak dobrze wyposażone, że przychodzą tu też lekarze, często nawet ze sporym doświadczeniem, aby poćwiczyć i utrwalić pewne umiejętności. Oprócz umiejętności technicznych uczymy studentów umiejętności miękkich, tzn. budowania zespołów interdyscyplinarnych, komunikacji czy uczenia się swoich ról jako tzw. leaderów zespołów medycznych. Ze względu na bardzo wysokie normy i wymagania ćwiczeń opartych na symulacji, opieramy się na scenariuszach, których przygotowanie może zająć nawet 30 godzin. Jest to praca zespołu, który później prowadzi ćwiczenia, ocenia ich efekty i przekazuje tę technologię pozostałym członkom kadry dydaktycznej. Wszystko po to, aby zapewnić standaryzację ćwiczeń.

 

• Wiem, że studenci dostają też trudniejsze zadania do wykonania?

– Mamy symulator naśladujący zachowania prawdziwych pacjentów. Ten manekin mówi, ma aktywne źrenice, reaguje na podane leki i zastosowane zabiegi, może wymiotować, płakać.

 

• Może też „umrzeć”.

– To prawda, można go tak zaprogramować. Czasem nie uprzedzamy o tym studentów i obserwujemy, jak poradzą sobie z tą sytuacją, jak będą działać w silnym stresie, jak wreszcie zareagują na niepowodzenie, gdy mimo wysiłków nie uda im się pacjenta uratować. Reakcje bywają skrajne, niektórzy zaczynają płakać.

 

• A kim jest Janina Kowalska, żona prezesa NBP?

– To oczywiście wymyślona postać o bardzo konkretnej historii życia i choroby, która „przychodzi do lekarza”, czyli na nasze zajęcia. Bardzo staramy się, aby ćwicząc na plastykowych modelach tworzyć jednak maksymalnie „ludzkie” realia, żeby studenci mimo umowności
całej sytuacji mieli poczucie pracy z człowiekiem. Teraz nasi „pacjenci” (obok pani Janiny jest też jej mąż pan Stanisław i chorujący na przepuklinę pracownik dużego sklepu) są całkiem abstrakcyjni. Mamy jednak pomysł, aby już wkrótce wprowadzić tzw. Standaryzowanych Pacjentów, czyli pacjentów aktorów. Będzie więc rozmowa z żywym człowiekiem, zbieranie wywiadu i konfrontacja z kimś kto nie zawsze będzie miły itd. Później aktora zastąpi manekin, a następny krok w ramach zajęć to ćwiczenia w prosektorium już na zwłokach (tak zresztą jest już teraz).

 

• Pracownia już wkrótce przeprowadzi się do nowych wnętrz (około 400 mkw. powierzchni) i w ten sposób Lublin stanie się kolejnym w Polsce miastem z nowoczesnym Centrum Symulacji Medycznej, w którym…

– W którym będziemy mieli dużo większe możliwości pracy i nauki. Będzie w nim m.in. symulator sali SOR i innych sal imitujących środowisko szpitalne, ale także sale do przeprowadzania egzaminów OSCE (z ang. Obiektywny Strukturyzowany Egzamin Kliniczny). Studenci będą mogli tu szkolić umiejętności praktyczne, zwłaszcza w zakresie działania w stanach nagłych i zagrożenia życia. Symulacja zapewnia szkolenie praktyczne w zakresie dotąd niespotykanym, pozwala studentom na samodzielne działanie, popełnianie i analizę błędów (wszystkie sesje nagrywamy i później omawiamy). Żywego człowieka nic nie zastąpi, ale praca na symulatorach na pewno ułatwi jego poznanie.