Platynowy Laur Medyczny

MEDICUS 04/2014

Platynowy Laur Medyczny

Honorowy Dyplom „Laur Medyczny” przyznaje Okręgowa Rada Lekarska na pisemny wniosek co najmniej pięciu członków Lubelskiej Izby Lekarskiej lekarzom, członkom Lubelskiej Izby Lekarskiej, których godna postawa znajduje uznanie i szacunek kolegów. Za 25 lat pracy wyróżniony otrzymuje Laur Srebrny, za 30 lat – Laur Złoty, za ponad 40 lat pracy – Laur Platynowy.

Halina Pieńkowska

 

• Pani praca zawodowa praktycznie w całości związana była ze Szpitalem im. Jana Bożego w Lublinie.

– W styczniu 1967 r. zostałam zatrudniona w tworzonym właśnie pododdziale toksykologicznym przy Oddziale Wewnętrznym Szpitala im. Jana Bożego. Ówczesny ordynator, Henryk Dąbski był dla nas nie tylko wychowawcą i nauczycielem, ale wzorem lekarza obdarzonego rozległą wiedzą medyczną. Przywiązywał dużą wagę do ciągłego pogłębiania wiedzy i praktycznego wykorzystywania jej dla dobra pacjentów. Styl pracy,
wdrożony przez naszego ordynatora, oparty o zasady etyki lekarskiej, przetrwał przez kolejne lata działalności naszego oddziału. W 1997 r., już jako specjalista II st. chorób wewnętrznych, uzyskałam specjalizację drugiego stopnia z toksykologii klinicznej.

 

• Pani wychowankowie we wniosku o przyznanie Lauru Medycznego, podpisanym przez 17 lekarzy, napisali m.in. „W trakcie swojej wieloletniej pracy zawodowej Pani dr Halina Pieńkowska wyszkoliła wielu lekarzy specjalistów z zakresu
chorób wewnętrznych i toksykologii. W pracy była dla nas wzorem do naśladowania, życzliwym przełożonym i serdeczną koleżanką, do której zawsze można było się zwrócić z prośbą o radę, w sprawach zarówno zawodowych, jak i osobistych”. Od 1999 r. pełniła Pani funkcję koordynatora stażu podyplomowego lekarzy ku wielkiemu zadowoleniu swoich podopiecznych. Potrafiła Pani stworzyć wspaniały kontakt z pacjentami, którzy mówili, że Pani uśmiech i wiedza daje im poczucie bezpieczeństwa.

– Wbrew częstej opinii, że młodzież współczesna jest trudna, widziałam, że ci młodzi, którzy kończą studia medyczne, a zwłaszcza ci, którzy trafiali na nasz oddział, to był dobry materiał na lekarzy. Przekazywaliśmy im wartości, które nam wpojono. Indywidualne podejście do młodego lekarza ma zasadnicze znaczenie, podobnie jak indywidualne podejście do pacjenta. Podstawą naszych kontaktów jest wzajemny szacunek i sympatia. Te wzajemne więzy przetrwały nawet po moim przejściu na emeryturę. Od lat spotykamy się nadal na zebraniach, konferencjach, w Lublinie i poza nim, i są to zawsze bardzo miłe spotkania.

 

• A jak się układały wzajemne kontakty i współpraca w szpitalu?

– W momencie, kiedy przeszłam na emeryturę, częściowo wymuszoną przez restrukturyzację szpitala, skończyłam 45 lat pracy. Cały ten okres wspominam bardzo dobrze, a była to znacząca i ważna część mojego życia. Koleżanki i koledzy, lekarze i pielęgniarki to byli ludzie bardzo oddani swojej pracy. Od 1986 r. byłam zastępcą kolejnych ordynatorów, współpraca z nimi, w tym z dr Hanną Lewandowską Stanek układała się bardzo dobrze.

 

• Obok pracy wychowawczej należy także wspomnieć o pani dorobku naukowym.

–Opublikowałam jako współautor kilkanaście prac w „Polskim Tygodniku Lekarskim”, „Medycynie Wiejskiej” i „Acta Polonica Toksykologica”. Uczestniczyłam w wielu sympozjach i zjazdach toksykologicznych, wygłaszając doniesienia naukowe. Ukończyłam kurs z zakresu etyki i organizacji ochrony zdrowia.

 

• Trudno nie wspomnieć o pani działalności w samorządzie lekarskim.

– To już długa historia. W 1981 r. dr H. Dąbski zaproponował mi pracę w charakterze zastępcy Rzecznika Dobra Służby Zdrowia przy wojewodzie lubelskim. Po reaktywowaniu samorządu lekarskiego zostałam zastępcą Okręgowego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej i funkcję tę pełnię nadal.

 

• Posiadane odznaczenia i wyróżnienia.

– W 2005 r. zostałam odznaczona Złotym Krzyżem Zasługi oraz Złotą Odznaką Zasłużonego dla Szpitala im. J. Bożego, otrzymałam również dyplom XXV-lecia Związku Zawodowego „Solidarność”.

Jerzy Jakubowicz