Zawędrować do krainy błędnych rycerzy

MEDICUS 10/2013

Zawędrować do krainy błędnych rycerzy

z Grzegorzem Chołopiakiem lekarzem i współautorem przewodnika po Kastylii-La Manczy rozmawia Anna Augustowska

 

• Najpierw był Lublin i Podlasie – teraz Hiszpania. Czy wyjazd do Kastylii-La Manczy to przemyślany wybór czy szczęśliwy przypadek?

– Najpierw była Lubelszczyzna, bo urodziłem się na Roztoczu, potem Podlasie, bo maturę zdawałem w Radzyniu Podlaskim, potem znowu Lublin i Akademia Medyczna, skąd trafiłem do Białej Podlaskiej, gdzie w tamtejszym szpitalu zdobywałem szlify lekarskie na oddziale ginekologii. Na końcu Mazury i Ełk, skąd niemal 7 lat temu wyjechałem do Kastylii-La Manczy.

Po otwarciu się Polski na świat zobaczyłem szansę na kolejną zmianę, ciągnęło mnie na Północ, do Szwecji, ale życie potoczyło się zupełnie inaczej. Czy Hiszpania to przypadek czy świadomy wybór? Oczywiście, że przypadek. Czekając na odpowiedź ze Szwecji, zostałem namówiony na wyjazd do Kastylii-La Manczy, aby zobaczyć, jak wygląda rekrutacja lekarzy do pracy za granicą. Nie bardzo chciałem jechać taki kawał drogi, ale… zdecydowałem się na to doświadczenie i wkrótce dostałem informację, że zostałem zakwalifikowany. Ponieważ ze Szwecji nie było odzewu, w grudniu 2006 wyjechałem do hiszpańskiego Alkazar de San Juan, gdzie w tutejszym szpitalu pracuję do dzisiaj. Początki nie były łatwe, ale dzięki jako takiej znajomości łaciny, jeszcze z czasów studiów, powolutku hiszpański zaczął do mnie docierać, a po sześciu tygodniach zacząłem pracować samodzielnie.

 

• Jak narodził się pomysł na napisanie – bardzo autorskiego – przewodnika po Kastylii?

– Pracując w wymiarze 45 godzin tygodniowo (więcej nie wolno, bo przemęczony lekarz może popełnić błąd), nagle dysponowałem CZASEM WOLNYM. To była sytuacja, jakiej nie doświadczyłem
przez 15 lat pracy w Polsce. Wykorzystaliśmy to z żoną Marzeną na zwiedzanie okolic i miejsc coraz bardziej oddalonych od Alkazar de San Juan. Zrobiłem mnóstwo zdjęć, gromadząc je, zapisując daty i miejsca. Odkryliśmy El Toboso, Jaskinię Montesinosa, Pola Quintanaru i Campo Montiel, zaskoczeni, że istnieją naprawdę i nie są bajką wymyśloną przez Cervantesa. Postanowiliśmy poszukać śladów błędnego rycerza, filozofa, pechowca i marzyciela.

Żona, z zawodu dziennikarka, wspomniała, że zawsze marzyła o napisaniu książki, okazja nadarzyła się sama… Jej dziełem jest tekst, zdjęcia pozostawiła mnie. Postanowiliśmy napisać przewodnik bardzo subiektywny, niemal intymny, bo od obiektywnych uginają się półki w księgarniach, realizując tym samym marzenia podzielenia się ukrytym pięknem krainy Don Kichota. Przed wydaniem „papierowym” Marzena założyła stronę www.hiszpania-przewodnik-intymny.com i na niej publikujemy do dzisiaj.

 

• Przyzna pan, że turyści wybierający się do Hiszpanii szukają w niej głównie plaż i wspaniałego morza, „ambitniejsi” zwiedzają Madryt czy Barcelonę. Kastylia nie ma takich atrakcji.

– Kolega podróżnik, który nas odwiedził w tym roku, był zaskoczony, że Kastylia-La Mancza to nie wytwór fantazji Cervantesa, że istnieje naprawdę! Warto ją zobaczyć, poznać, ale nigdy nie będzie to target turystyki masowej. To cel dla ludzi, którzy szukają aktywnego wypoczynku. Nie jest to miejsce dla turysty typu: leżak na białym piasku, szum szmaragdowego oceanu, Piña Colada z lodem, kelner na zawołanie i wystawne rauty na jachcie oraz dylemat: kalmary w sosie orzechowym czy uszy rekina na słodko.

Przemierzając szlaki La Manczy nie myślisz o tym, żeby co godzinę umieszczać
„fotki” na Facebooku, by znajomi pozielenieli z zazdrości. Tutaj jesteś wyłącznie dla siebie, bo tak chciałeś, na przekór modom i trendom. Poznaliśmy wiele osób, które zabłądziły do Kastylii-La Manczy – wracają do niej, odkrywając ciągle nowe miejsca.

Szczególnie bliskie jest mi Toledo, niesamowite miasto, w którym czuję się, jakbym był u siebie w domu, w Lublinie. Ten sam klimat, ta sama atmosfera. Tu była jedna z pierwszych akademii medycznych (i czarów) nowożytnej Europy. Miasto trzech kultur, które niezależnie od sezonu i pogody, pełne jest turystów.

 

• Jak logistycznie przygotować się do podróży szlakiem błędnego rycerza?

– Komunikacja w Hiszpanii jest zaskakująco wygodna. Lądując w Madrycie, najlepszą opcją jest, naszym zdaniem, wypożyczenie samochodu i zwiedzanie Kastylii-La Manczy po swojemu. Nasz przewodnik jest tak właśnie napisany. Nie jest ważne, skąd zaczniemy i dokąd pojedziemy, tak jak powieść „Don Kichote”, którą można czytać od dowolnego miejsca. To my jesteśmy panami naszej wędrówki.

Podróżować można na kilka sposobów: własnym samochodem, sprawdziliśmy, z wyjątkiem Polski trasa nie jest męcząca, koszt podróży w obie strony można zamknąć w 1000 euro, umiejętnie wybierając trasy można zaoszczędzić 250 euro w jedną stronę. Świetnie też sprawdzi się podróż koleją, która jest bardzo dobrze rozbudowana, a pociągi ciche i czyste. Można wreszcie wynająć auto, są zresztą w Polsce firmy turystyczne, które proponują taki rodzaj zwiedzania Hiszpanii, ceny wynajmu wahają się od 60 do 120 euro na dobę. Przewrotną propozycją byłby zakup 20-30 letniego auta w cenie poniżej 400 euro (jest tu ich ogrom, są w dobrym stanie technicznym, a ze względu na suszę rdza ich się nie ima) i rajd dokąd nas oczy poniosą.

 

• Na zakończenie zapytam przekornie – nie ma pan ochoty napisać przewodnika dla Hiszpanów, np. o Podlasiu czy Roztoczu, nie zapominając o Lublinie?

– Skąd pani o tym wie?!!! Mamy to w przygotowaniu: Lublin – Sorbona Wschodniej Europy; Mazury – kraina tysiąca jezior i lasów; Szlakiem kulinarnym po zakątkach Polski nie odkrytej. Hiszpanów bardzo interesuje nasz kraj, a szczególnie Polska kuchnia, o której coraz więcej słyszą, bo Hiszpanie to smakosze, często jadą tam, gdzie można coś dobrego zjeść, nota bene bigos bardzo im smakował. Mówią, że czują się u nas bardzo swobodnie, niestety, brak dobrej komunikacji powoduje, że znany jest tylko Kraków, Wieliczka, Warszawa, Gdańsk i… tyle. Lublin, Mazury są taką polską Kastylią-La Manczą. Zachęciłem kilku kolegów Hiszpanów do odwiedzenia Lublina, Roztocza i Mazur. Wrócili zauroczeni i chętnie wróciliby kolejny raz, ale: „te drogi i pociągi… nawet fajne, bo jadą tak powoli, że można policzyć liście na drzewach”.

 

Marzena Olechowska, Grzegorz Chołopiak: Hiszpania, jakiej nie znacie. Kastylia-La Mancza. W krainie błędnych rycerzy i wiatraków. Poligraf Wydawnictwo.