Nie tylko Lublin kształci specjalistów

MEDICUS 9/2013

Nie tylko Lublin kształci specjalistów

Zaledwie kilku młodych lekarzy zdobywa specjalizację w liczącym 400 łóżek szpitalu powiatowym w Kraśniku. Tymczasem niemal na każdym z 14 tutejszych oddziałów są wolne wakaty dla przyszłych specjalistów.

Najgorzej jest na oddziale internistycznym, na którym jest tylko jeden specjalizujący się lekarz na 16 wolnych miejsc akredacyjnych.

– Młodzi nie garną się do szpitali w mniejszych miastach, mimo że spełniamy wszystkie warunki wymagane do prowadzenia specjalizacji. A to właśnie tu przyszły specjalista może już od początku swej drogi zawodowej wdrażać się w swoje obowiązki – mówi dyrektor SP ZOZ w Kraśniku Marek Kos, który z otwartymi rękami czeka na młodą kadrę. – Mamy miejsca rezydenckie i miejsca do odbywania staży kierunkowych na oddziale chirurgii, ortopedii, radiologii, anestezjologii, medycyny ratunkowej, pediatrii, pulmonologii neurologii i oddziale chorób wewnętrznych, gdzie młodzi lekarze mogą zdobywać i doskonalić swe umiejętności. Jesteśmy też gotowi zatrudniać świeżo upieczonych specjalistów na umowy o pracę – podkreśla dyrektor. – Ostatnio był u mnie młody lekarz, który pytał, czy ma szansę po zdobyciu w naszym szpitalu specjalizacji dostać etat, bo wtedy związałby się z Kraśnikiem na dłużej, może nawet na stałe. Nie ukrywam, że takich lekarzy brakuje nam najbardziej – mówi dyrektor Kos.

Z ekonomicznego punktu widzenia młodzi lekarze, którzy w trakcie rezydentury muszą odbyć określoną liczbę dyżurów (opłacanych z budżetu szpitala), nie stanowią w mniejszych ośrodkach znaczącego obciążenia. – To są wydatki, na które nas bez problemu stać – mówi dyrektor Kos. – Nie ma porównania np. ze szpitalem klinicznym, gdzie na opłacenie dyżurów szkolących się lekarzy trzeba wydać naprawdę poważne pieniądze.

Kraśnicki szpital działa w jednym z większych powiatów Lubelszczyzny, liczącym ponad 100 tysięcy mieszkańców, dysponuje nowoczesnym wyposażeniem i aparaturą medyczną. Na oddziałach, które uzyskały akredytację do prowadzenia specjalizacji, pracują doświadczeni specjaliści.

– Wiem, że niemal wszyscy chcą po odbyciu stażu podyplomowego starać się o specjalizację w Lublinie lub równie dużym mieście. Ale chyba trzeba sobie też zdawać sprawę, ile z tych osób po odbyciu rezydentury znajdzie pracę w dużym ośrodku? Mniejsze szpitale natomiast zwykle chętnie zatrudnią później młodego specjalistę, ułatwiają zdobycie mieszkania
i gwarantują dalsze kształcenie – mówi dyrektor Kos. – Dojazdy z Lublina też nie są przeszkodą, to niewiele ponad 40 km, które pokonuje się po zupełnie przyzwoitej drodze.

Dyrektor do spraw leczniczych szpitala w Puławach Jan Krysa także chętnie widziałby u siebie młodych lekarzy, także na etatach rezydenckich. – W tej chwili dysponujemy 44 miejscami specjalizacyjnymi, ale tylko połowa jest wykorzystana przez przyszłych specjalistów. To oczywiście za mało, ale cóż, młodzi wolą duże ośrodki i tam głównie kierują swoje kroki – mówi Krysa. W puławskim ośrodku z mety można rozpocząć specjalizację z pediatrii, anestezjologii, neurologii, reumatologii, rehabilitacji, chorób zakaźnych i z medycyny ratunkowej.

W jedenastooddziałowym szpitalu w Lubartowie na etatach rezydenckich pracuje obecnie 7 lekarzy. – Moglibyśmy zatrudnić jeszcze co najmniej 5 osób – mówi dyrektor Łukasz Semeniuk. – Stale
brakuje młodej kadry, a przecież konieczna jest wymiana pokoleniowa, bo starsi lekarze odchodzą na emeryturę i nie zawsze mamy ich kim zastąpić. Poza tym, w mniejszych szpitalach młodzi szybciej mogą sprawdzać się w samodzielnej pracy, szczególnie na oddziałach zabiegowych, gdzie mogą praktycznie ćwiczyć i doskonalić nabywane umiejętności. W Lubartowie niemal na wszystkich oddziałach można starać się o specjalizację, ale obecnie najpilniej na rezydentów czekają miejsca na oddziale chorób wewnętrznych, gdzie są jeszcze 3 wakaty i na ortopedii.

– Nie ma tłoku przy stołach operacyjnych, można ćwiczyć, a nie tylko patrzeć – podkreślają dyrektorzy. – Od lat obserwujemy, że nawet, jak młodzi przyjdą do nas, to przy najbliższej okazji, jak tylko zwolni się miejsce w którymś z lubelskich szpitali, piszą podania o przeniesienie i tam kończą szkolenie specjalizacyjne. Widać tak działa magia dużych miast…          aa