Diagnoza wstępna

MEDICUS 04/2013

Diagnoza wstępna

Każdy z nas zna powiedzenie, że dokonywanie ocen powinno się odbywać nie według deklaracji, a według czynów. Po czynach, oczywiście, ich poznamy i dlatego mam obawy co do przyszłości. Tra-giczne skutki chorób dzieci poruszyły wszystkich dzięki panu Owsiakowi i następnie mediom. Będę się upierał przy słowie „dzięki”, bo dotychczasowe opinie, stanowiska, będące ostrzeżeniami, nie miały siły przebicia. Do niektórych śmierci, a prawdopodobnie również tych, dotyczących dzieci, dochodzi w wyniku błędu medycznego. Sprawa zostanie wyjaśniona, oby rzetelnie, bez polowania na lekarza. Dla mniej wtajemni-czonych obywateli, a zwłaszcza redaktorów, powinno się podkreślić, że w określeniu „błąd medyczny” zawiera się także błąd organizacyjny. Ten z kolei wynika z funkcjonowania systemu ochrony zdrowia. Mają nastąpić zmiany – to dobrze. Niedobrze natomiast, że nie słyszałem o dodatkowych środkach na te zmiany, gdyż w takiej sytuacji są dwie możliwości działań. Albo wyda się jakieś „rozporządzonko” czy kolejną nowelizację ustawy, lub prezes NFZ nakrzyczy na świadczeniodawców warunkami udzielania świadczeń, albo nastąpi przesunięcie środków z innego zakresu funkcjonowania systemu i upłynie jakiś czas, zanim tam pojawi się problem. W pierwszym przypadku nowe przepisy dopiszą się do już istniejącego procesu utrudniającego funkcjo-nowanie, w drugim bezpośrednio ucierpi pacjent i lekarz. Dodatkowe pieniądze muszą się znaleźć, aby karetka mogła wyjechać do nieuzasadnionego wezwania oraz, aby dodatkowy lekarz mógł i chciał się zatrudnić w obsadzie udzielającej np. nocnej pomocy. Nie można na fali wydarzeń, w związku z medialnymi doniesieniami, reperować szybko czyli doraźnie systemu, gdyż nabierze to wówczas charakteru działań pozornych. Nie znajduję, na przykład, w zapowiadanym zwiększeniu zakresu badań diagnostycznych lekarza poz żadnych korzyści. Nic nie zabrania obecnie zlecania badań spoza wykazu i niejednokrotnie już wykonywane te badania nie powodu-ją odmiennego ich finansowania. Szkodę natomiast przyniosłoby oddanie przypisanych do określonej specjalności, oddzielnie finansowanych badań obrazowych w kompetencje innych specjalności. Gdyby ministerstwo zdrowia, elity polityczne i media chciały w przeszłości wsłuchiwać się w opinie śro-dowiska lekarskiego, być może dałoby się uniknąć wielu tragedii. Do wykorzystania są tomy opinii, apeli i stanowisk wydanych przez towarzystwa naukowe, związki zawodowe oraz samorząd lekarski, w tym lubelską izbę. Można naprawić system. Po wielu latach, kompromitacji koncepcji „oszczędności za wszelką cenę” i uporczywego odrzucania merytorycznych argumentów środowiska lekarskiego, przy-szedł czas otwarcia i wysłuchania tego, co my – lekarze mamy do powiedzenia. Mam wrażenie, że nawet będą nas prosić o pomoc. Na początek postawiłbym warunek odsunięcia od po-dejmowania decyzji doradców, którzy na opinie mówiące o złu tkwiącym w likwidowaniu stanowisk or-dynatorów, w łączeniu dyżurów różnych specjalności, w likwidowaniu niektórych pionów dyżurowych, odpowiadali – „partykularne interesy”. Będę bronił tezy (a myślę, że została ona już udowodniona) – bezpieczeństwo lekarza równa się bezpieczeństwu chorego. Janusz Spustek