Przybij stażyście piątkę!

MEDICUS 11/2012

Przybij stażyście piątkę!

z Moniką Bojarską-Łoś, przewodniczącą Komisji Kształcenia Medycznego LIL rozmawia Anna Augustowska

• Ostatni rocznik studentów medycyny rozpoczął właśnie studia, które za 6 lat zakończy stażem podyplomowym. Później, czyli w 2018 roku, wymóg stażu zniknie. Chciałaby pani doktor wyobrazić sobie, że właśnie ma rozpocząć staż podyplomowy?

– Hm… i tak i nie. Tak, bo w końcu to był okres stawiania pierwszych samodzielnych kroków w zawodzie. Byliśmy pełni zapału i oczekiwań. Wszystko dopiero miało się zacząć. A nie, bo mój staż spędziłam w ogromnej mierze siedząc przy biurku nad dokumentacją medyczną. Na pewno w związku z tym nieźle to opanowałam i potem nie miałam „z papierami” kłopotów, ale… chyba oczekiwałam czegoś więcej. Przede wszystkim praktyki, bycia przy łóżku chorego, pomocy w stawianiu pierwszych diagnoz itd.

 

• Jednak większość lekarzy podkreśla, że najwięcej nauczyli się w czasie stażu po ukończeniu studiów.

– To bardzo dobrze i tak powinno być. Mając w ręku dyplom lekarza, jesteśmy nieźle wykształconymi… teoretykami. Staż siłą rzeczy musi stać się bramą do niezbędnej w tym zawodzie praktyki. Bez takiego okresu, kiedy pod opieką starszych stażem
kolegów młodzi wchodzą w zawód, chyba nie może się obyć.

 

• Może jednak niepotrzebnie aż tak bardzo boimy się, że likwidacja stażu podyplomowego wypuści rzesze niedouczonych młodych lekarzy?

– Tego chyba dzisiaj nie da się przewidzieć, chociaż obawy są słuszne. Po pierwsze, trwające obecnie 6 lat studia trzeba będzie skumulować w czasie 5-letniej edukacji, aby szósty rok poświęcić praktycznemu nauczaniu klinicznemu. Tylko jak pozwolić studentowi bez dyplomu – bo przecież będą to studenci, a nie, jak teraz, lekarze z ograniczonym prawem wykonywania zawodu – wykonywać różnego rodzaju procedury medyczne? Jak w tym zakresie miałaby wyglądać odpowiedzialność za ewentualne błędy medyczne?

Wreszcie problem czysto logistyczny – gdzie miałyby się odbywać te szkolenia: czy w ośrodkach uniwersyteckich? Czy byłyby one w stanie przy obecnych warunkach lokalowych „pomieścić’ wszystkich adeptów sztuki medycznej i zapewnić każdej osobie możliwość praktycznego wykonywania procedur – wszyscy wiemy, że od patrzenia nikt nie nauczył się medycyny. W końcu staż to jednak coś więcej niż praktyka studencka. Ranga tych dwóch form edukacji jest zupełnie inna. Mam nadzieję, że do czasu zniesienia obowiązku stażowego zostaną opracowane niezbędne przepisy wykonawcze, takie, którą pozwolą młodym ludziom uczyć się praktyki.

 

• Porozmawiajmy więc o sytuacji obecnej – jak teraz wygląda staż podyplomowy, nad przebiegiem którego pieczę sprawuje samorząd lekarski?

– Staż podyplomowy lekarza i lekarza dentysty rozpoczyna się każdego roku 1 marca i 1 października. W czasie roku akademickiego mamy ok. 250 stażystów. Wszyscy muszą wcześniej złożyć podanie o możliwość odbywania stażu do Komisji Kształcenia Medycznego LIL (podania są składane jeszcze przed otrzymaniem dyplomu lekarza lub dentysty). Po otrzymaniu ograniczonego prawa wykonywaniu zawodu Komisja Kształcenia Medycznego na mocy uchwały kieruje młodych lekarzy na staż podyplomowy do jednostek służby zdrowia uprawnionych do tego przez Urząd Marszałkowski. W praktyce wygląda to tak, że o odbyciu stażu w wymarzonej placówce decyduje średnia wyników nauczania, jaką młody lekarz uzyskał w trakcie studiów – im wyższa, tym większa szansa na staż w wymarzonym miejscu.

 

• Stażysta „zalicza” tylko niektóre działy medycyny?

– Ramowy program stażu obejmuje: choroby wewnętrzne z zajęciami z krwiodawstwa i krwiolecznictwa; pediatrię z zajęciami z zakresu neonatologii; chirurgię ogólną i urazową; położnictwo z ginekologią. Poza tym oddział intensywnej terapii; ratownictwo medyczne. Psychiatrię i medycynę rodzinną.

Stażyści mają też wykłady z zakresu orzecznictwa lekarskiego, z bioetyki i prawa medycznego, a także z problematyki zakażeń wirusem HIV.

 

• Co, kolokwialnie mówiąc, „może” młody lekarz z ograniczonym prawem wykonywania zawodu?

– Młody adept, który w czasie trwającego rok stażu będzie „wędrował” po różnych oddziałach, ma prawo przedmiotowego i podmiotowego badania pacjenta oraz udzielania mu porad lekarskich, oczywiście konsultując to z opiekunem stażu, czyli doświadczonym lekarzem. Może stawiać diagnozę, asystować przy operacjach, zlecać badania laboratoryjne.

Nie ma prawa do wystawiania recept, wydawania orzeczeń i praktykowania poza miejscem stażu.

 

• Czy istnieje wykaz umiejętności, procedur które każdy stażysta powinien przećwiczyć będąc na konkretnym oddziale – np. na chirurgii każdy stażysta musi przykładowo złożyć trzy złamania kończyn, itd.

– Tak. Rozpoczynając staż młody lekarz otrzymuje tzw. książeczkę stażu podyplomowego, w której precyzyjnie wszystkie wymagania w tym zakresie są określone.

 

• Była pani opiekunką stażystów, jak pani ocenia młodszych kolegów?

– Nie chciałabym tu szafować ocenami. To, ile młody lekarz nauczy się na stażu, zawsze zależy od obu stron: ważny jest zapał i pracowitość młodych, ale zainteresowaniem powinni też wykazywać się opiekunowie. Co tu kryć, biorąc pod uwagę charakter naszej pracy, szczególnie w oddziale szpitalnym nie zawsze to jest proste – mamy dużo obowiązków, a praca ze stażystą to dla nas dodatkowy czas, który trzeba poświęcić na omówienie każdego przypadku. Sądzę, że trzeba lubić uczyć, po prostu. Zachęcać młodych do stawiania pytań, diagnoz, do odwagi. W końcu, kiedy, jak nie w czasie stażu, mają jej nabyć. No i być z nimi, rozmawiać, pokazywać, podpowiadać, uczyć rozmowy z pacjentem, właściwej postawy w stosunku do człowieka chorego, często bardzo cierpiącego.

Trzeba też traktować lekarzy stażystów w sposób partnerski, jak młodszych kolegów, a nie jak zło konieczne lub odciążenie w codziennej pracy. Jestem przekonana, że gdy opiekun ma dużo inicjatywy, to młodzi to w lot łapią, korzystają z tego i chcą się dowiedzieć jak najwięcej.

 

• Ale nie zawsze tak bywa. Jakie problemy zwykle zgłaszają stażyści?

– Bardzo różne. Podam ekstremalny przykład: staż z zakresu interny w jednym z lubelskich szpitali polega na wykonywaniu zapisów ekg i pomiarach ciśnienia tętniczego bez możliwości uczestnictwa w wizytach lekarskich, zapoznania się z dokumentacją pacjentów. Kolejnym zgłaszanym problemem jest pewnego rodzaju dysproporcja między ilością czasu spędzanego przy dokumentacji a nauką praktycznych rzeczy przy łóżku chorego. Jednak większość stażystów jest zadowolona i tym samym przeciwna propozycjom likwidacji stażu.

 

• Na zakończenie stażu młodzi lekarze są proszeni o wypełnienie anonimowej ankiety, w której oceniają przebieg stażu: m.in. liczbę wykonywanych procedur, to, czy odpowiadają programowi stażu; samodzielność ich wykonywania; poziom zdobytej wiedzy teoretycznej i praktycznej. Oceniają też opiekunów stażu. Wyniki ankiet są opracowywane przez specjalistyczną firmę i tak powstają raporty z każdego zakończonego stażu, które są ciekawą lekturą.

– Owszem, są opiekunowie, którzy są oceniani bardzo wysoko – na 5 i 6 – i chyba to najlepszy dowód, że młodzi są zadowoleni ze wzajemnej współpracy, że dużo się nauczyli, że, być może, staż przy takiej
osobie stanie się dla nich inspiracją, aby np. podjąć specjalizację z dziedziny opiekuna. Ale są też tacy– trzeba zaznaczyć, że w zdecydowanej mniejszości, są to wręcz pojedyncze osoby – których ocena wynosi 2,5, a nawet 1.

 

• Czy samorząd może na podstawie tych wyników korygować, zmieniać, wpływać na jakość pracy koordynatorów i opiekunów stażystów? Dodajmy, że każdy koordynator stażu otrzymuje wynagrodzenie: 117 zł brutto na każdego stażystę.

– Zgodnie z obowiązującymi przepisami to kierownik placówki typuje osoby, które są koordynatorami. Często są to lekarze, którzy mają długi staż i doświadczenie w tym zakresie. Nie będę podawała konkretnych przykładów. Znam szpitale, w których koordynatorzy i opiekunowie bardzo angażują się w swoją pracę i tym samym są bardzo wysoko oceniani przez lekarzy stażystów. Inni, według oceny stażystów, są bardziej „figurantami”. W mojej ocenie funkcję koordynatorów powinny obejmować osoby, które otrzymują wysokie oceny od samych zainteresowanych, czyli lekarzy po zakończonym stażu. Tym powinni kierować się kierownicy i dyrektorzy poszczególnych jednostek szkolących.