Problemy z rezydenturami

MEDICUS 6-7/2012

Problemy z rezydenturami

18 kwietnia wiceminister zdrowia Aleksander Sopliński przekazał posłom sejmowej Komisji Zdrowia informacje na temat systemu specjalizacji kadr medycznych. W ciągu ostatnich trzech lat wzrosła liczba specjalizacji priorytetowych z 6 do 21, zostały do nich zaliczone m.in.: anestezjologia, chirurgia onkologiczna, ginekologia onkologiczna, geriatria, kardiologia, onkologia i hematologia dziecięca, pediatria. Ma to dla rezydentów przede wszystkim wymiar finansowy – wysokość miesięcznego wynagrodzenia lekarza rezydenta na specjalizacji priorytetowej to 3600 zł przez pierwsze dwa lata oraz 3890 zł po dwóch latach rezydentury, natomiast w pozostałych dziedzinach jest to odpowiednio 3170 zł i 3459 zł. Choć priorytetowych specjalizacji przybywa z każdym rokiem, braki miejsc na rezydenturach są nadal dość duże. Bo liczba rezydentur zależy przede wszystkim od możliwości finansowych państwa.

Powiększenie liczby specjalizacji priorytetowych jest niezwykle ważne, bo jak mówi prof. Wojciech Polkowski, kierownik Katedry i Kliniki Chirurgii Onkologicznej UM w Lublinie, działalność ministra zdrowia była w tej sprawie opieszała i chętni nie mogli uzyskać rezydentury, np. z chirurgii onkologicznej, a proponowano im zdobywanie specjalizacji tylko w systemie pozarezydenckim.

Według informacji wiceministra ogólna liczba przyznanych rezydentur w 2008 r. wyniosła 4,4 tys., w 2009 r. – 3,5 tys., w 2011 r. – 3,3 tys., a w wiosennej sesji 2012 r. było do wykorzystania 444 rezydentur. Nakłady na finansowanie rezydentur co roku wzrastają, od 389 mln zł w 2009 r. do 544,3 mln zł w 2012 r.

Jak poinformował portal rynekzdrowia.pl, w 9 województwach na 257 przyznanych przez ministerstwo rezydentur w sesji wiosennej 2012 r. aż 68 (26%) miejsc nie zostało wykorzystanych. Przyczyny są bardzo złożone. Twierdzenie, że zdecydowaną przyczyną niewykorzystania przyznanych rezydentur jest system ich przydzielania, jest dość dyskusyjne. Trudno nie dostrzegać faktu, że na niektóre kierunki (np. patomorfologia, mikrobiologia lekarska) po prostu nie ma chętnych. Większość studentów medycyny kończy studia, aby mieć bezpośredni kontakt z pacjentem. Prof. Romana Tomaszewska, małopolski konsultant w dziedzinie patomorfologii, uważa, że to bardzo niepokojące zjawisko, bo grozi wytworzeniem w tych specjalnościach luki pokoleniowej. Wyszkolenie całkowicie samodzielnego patomorfologa trwa ok. 10 lat, a liczba pacjentów, u których wczesne i prawidłowe wykrycie zmian chorobowych decyduje często o ich życiu lub śmierci stale rośnie. I tu zapewne potrzebne są możliwie szybkie działania resortu zdrowia.

Na pewno duże znaczenie w wyborze konkretnej specjalizacji ma przede wszystkim aktualna sytuacja na rynku pracy. Lekarze, co zrozumiałe, szukają tych dziedzin medycyny, w których znajdą zatrudnienie po zakończonym szkoleniu specjalizacyjnym.

Za kilka lat młodzi lekarze staną przed kolejnym problemem. W 2018 r. jednocześnie dwa roczniki lekarzy ukończą uczelnie medyczne, czyli około 6800 osób. Patrząc na dzisiejsze problemy z rezydenturami, można mieć uzasadnione obawy, że nie tylko zabraknie pieniędzy na rezydentury, a także miejsc szkoleniowych.

A jak wygląda sytuacja w województwie lubelskim?

Pytania w interesujących lekarzy i samorząd lekarski sprawach skierowałem do Wydziału Zdrowia w Urzędzie Wojewódzkim w Lublinie. Odpowiedzi udzielił nam drogą e-mailową, rzecznik prasowy wojewody lubelskiego, Kamil Smerdel.

W 2011 r. nasze województwo otrzymało łącznie 281 miejsc rezydenckich, w tym w sesji wiosennej 62 miejsca, a w sesji jesiennej 219. Największym zainteresowaniem wśród lekarzy w 2011 r. cieszyły się takie specjalności, jak choroby wewnętrzne, anestezjologia, neurologia, radiologia i diagnostyka obrazowa, kardiologia. W 2012 r. w sesji wiosennej przyznano 31 miejsc. Województwo lubelskie znajduje się na 6. miejscu w skali kraju pod względem liczby przyznanych miejsc. Najwięcej rezydentur przyznano województwu mazowieckiemu – 39, a najmniej podkarpackiemu –17.

W województwie lubelskim, podobnie jak w całym kraju, brakuje lekarzy specjalistów. Jednak aktualnie w trakcie specjalizacji w trybie rezydenckim i pozarezydenckim jest 1423 lekarzy i lekarzy dentystów z dziedzin podstawowych oraz 178 z dziedzin szczegółowych. Zapotrzebowanie na rezydentury wojewodowie przesyłają do ministra zdrowia, wcześniej uzgadniając to z właściwymi konsultantami wojewódzkimi, ale ustawa nie reguluje roli konsultantów przy podziale miejsc szkoleniowych.

W uzupełnieniu wypowiedzi rzecznika prasowego wojewody lubelskiego, za portalem rynek zdrowia.pl informuję, że w województwie lubelskim na 31 przyznanych rezydentur nie wykorzystano 11, w tym na patomorfologię i mikrobiologię lekarską.

Jerzy Jakubowicz

Co sądzą o rezydenturach nasi konsultanci wojewódzcy?

Dr hab. Elżbieta Starosławska, konsultant wojewódzki w dziedzinie onkologii klinicznej, dyrektor Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej: – Dzięki dobrej współpracy z Anną Wilczewską, kierownikiem Zakładu Doskonalenia Kadr Medycznych UW w Lublinie, nie mamy problemów z rezydentami w tej specjalności, tym bardziej, że nasza specjalność należy do priorytetowych. Wyszkoliliśmy (i dalej szkolimy) kilkudziesięciu specjalistów, mamy więc stabilną sytuację kadrową w naszej specjalności.

Dr med. Hanna Lewandowska-Stanek, konsultant w dziedzinie toksykologii klinicznej: – Niestety, nie mamy chętnych na rezydentury, ponieważ jest to specjalizacja bardzo trudna i mało popularna. Natomiast mamy pełną obsadę na rezydenturach z interny (13) i kardiologii(3).

Dr Liliana Szymańska-Mazur, konsultant w dziedzinie medycyny pracy: – Mamy 5 lekarzy na rezydenturach, a 7 na etatach pozarezydenckich. Specyfika pracy rezydenta w lecznictwie otwartym jest nietypowa. Nie jest on w stanie pomagać kierownikowi specjalizacji, a z kolei ten musi poświęcać rezydentowi wiele swego czasu. Niestety, nadal sprawowanie funkcji kierownika specjalizacji jest niepłatne, co jest absolutnym nieporozumieniem.

Jerzy Jakubowicz