Specjalizacje czy umiejętności?

MEDICUS 05/2012

Specjalizacje czy umiejętności?

Od lat było przyjęte, że lekarz, po uzyskaniu dyplomu i odbyciu stażu, rozpoczynał specjalizację w ramach wybranej przez siebie specjalności. Jednak błyskawiczny rozwój technik medycznych naruszył ten, wydawałoby się, utrwalony od dłuższego czasu schemat. Obok specjalizacji pojawiły się umiejętności o znacznie węższym zakresie wiedzy i znacznie krótszym czasie szkolenia. Czy te dwie ścieżki podyplomowego szkolenia są wobec siebie komplementarne czy konkurencyjne? O opinie na temat tych niezwykle ważnych spraw poprosiłem lekarzy, którzy mają duże doświadczenie w szkoleniu podyplomowym młodszych kolegów.

 

Andrzej Kleinrok, ordynator zamojskiej kardiologii, członek lubelskiej ORL

Dla mnie jest oczywiste, że uprawianie zawodu lekarza zapewnia sukces i przynosi satysfakcję, gdy odbywa się w oparciu o szeroko pojętą wiedzę, często tożsamą z doświadczeniem zawodowym oraz w oparciu o stopniowo uzyskiwane, dodatkowe, szczególne umiejętności. Zasadnicza różnica między umiejętnościami a wiedzą sprowadza się do czasu, w jakim możliwe jest ich zdobycie. Nabycie umiejętności czasem sprowadza się jedynie do zaliczenia kursu, a czasem do mechanicznego wykonania kilku-kilkuset „procedur”. Zdobycie wiedzy, mądrości i roztropności medycznej wymaga czasu i wiąże się często z uzyskaniem tytułu specjalisty. Traktowanie medycyny jako biznesu pociąga niektórych lekarzy, zarówno młodych, jak i zajmujących ważne stanowiska. W interesie „biznesu medycznego” jest dysponowanie akceptowanymi przez Fundusz lekarzami posiadającymi „umiejętność” wykonania procedury przy niewielkiej wiedzy medycznej. Zdobywanie umiejętności stanowi pokusę dla młodych lekarzy (zachęcanych czasem przykładem starszych kolegów), bowiem umożliwia zdobycie stosunkowo szybko stosunkowo dużych pieniędzy. Lekarz, który „na skróty” zdobywa wykształcenie, często pobieżnie, nie zdaje sobie sprawy, jak wiele traci i ryzykuje. Ryzyko wiąże się z tym, że jest słabo wyszkolony medycznie i ta niewiedza jest zagrożeniem dla chorych i, co rzadko jest uświadamiane, dla samego lekarza. Może to skutkować konsekwencjami prawnymi wobec lekarza. Uzyskanie specjalizacji przed
umiejętnościami często zapobiega tym niebezpieczeństwom.

 

Konstanty Radziwiłł, wiceprezes NRL, specjalista medycyny rodzinnej

Alternatywa wydaje mi się fałszywa. Specjalizacje jako „duże” dziedziny medycyny, mimo zmieniającej się ich liczby, to historycznie ugruntowany podział medycyny. Umiejętności to węższe dziedziny, w których niektórzy lekarze uzyskują doskonałość. Zarówno listy specjalizacji, jak i umiejętności powinny być precyzyjnie opisane. Niektóre umiejętności zawierają się wewnątrz specjalności. Nie widzę w tym ani zalet ani wad – to po prostu naturalna struktura dzisiejszej medycyny. Należy jednak podkreślić, że istotą zawodu lekarza jest własna ocena swojej wiedzy i umiejętności, a posiadanie świadectw kwalifikacji nie może być warunkiem wykonywania określonych czynności lekarskich (ani w ogóle ani na rzecz NFZ). Należy dążyć do tego, aby obie ścieżki zdobywania kwalifikacji (wraz z programami) były zdefiniowane przepisami, a zdobywanie odpowiednich świadectw było poprzedzone państwowymi egzaminami.

Samorząd lekarski powinien przejąć odpowiedzialność za organizację, najpierw zdobywania umiejętności, a potem także specjalizowania się. Oczywiście wymaga to przejęcia pewnych ról, a do pewnego stopnia także struktur CMKP i centrów zdrowia publicznego. Środki wydatkowane na to z funduszy budżetowych powinny przejść do samorządu. Nie trzeba się tego bać – oczywiście takie zmiany nie nastąpią z dnia na dzień, ale docelowo powinniśmy podążać za wzorami np. Niemiec lub Austrii.

 

Monika Bojarska-Łoś, diabetolog, przewodnicząca Komisji Kształcenia ORL

Problem specjalizacji i tzw. umiejętności wzbudza szereg uzasadnionych emocji. Według badania ankietowego, przeprowadzonego wśród lekarzy przez Naczelną Izbę Lekarską i PAN, ponad 40% lekarzy i 75% lekarzy dentystów nie jest zadowolonych z obecnego systemu szkolenia podyplomowego.
Jest to spowodowane małą liczbą miejsc specjalizacyjnych, odbywaniem specjalizacji z dala od miejsca zamieszkania oraz znacznym obniżeniem zarobków w trakcie odbywania specjalizacji. Oczywiste jest jednak, że specjalizacja, nawet w obecnej, niedoskonałej formie, daje możliwość zdobywania wiedzy i umiejętności, a tym samym szerokiego spojrzenia na daną dziedzinę medycyny. Proponowane przez ministerstwo zdrowia wprowadzenie tzw. umiejętności z zakresu węższych dziedzin medycyny ma prowadzić według ustawodawcy do szerokiego dostępu pacjenta do świadczeń medycznych. Resort proponuje wprowadzenie około 56 różnych umiejętności, a ich uzyskanie trwałoby od 6 m-cy do 2,5 roku.

Samorząd lekarski od lat sprzeciwia się tendencjom ograniczenia dostępu do świadczeń poprzez wymaganie certyfikatu. Wiadomo jednak, że w części świadczeń posiadanie certyfikatu mogłoby być wystarczające do udzielania ich przez „niespecjalistę”. Stąd też wydaje się, że konieczne jest wypracowanie jednolitego trybu uzyskiwania umiejętności, aby nie doszło do sytuacji mnożenia certyfikatów, nie przez wszystkich honorowanych. Duży niepokój budzi również konieczność finansowania poszczególnych kursów i certyfikatów przez osoby zainteresowane. Istnieje obawa, aby certyfikaty nie stały się biurokratycznym narzędziem kontraktowania usług. Osoby, które uzyskały specjalizacje, posiadają już umiejętności w ramach odbytej specjalizacji, dlatego też tzw. umiejętności powinny być tworzone w nielicznych dziedzinach, a nie być surogatem specjalizacji. Mam nadzieję, że jako lekarze nie staniemy się urzędnikami medycyny, płacącymi za kolejne certyfikaty, pozbawionymi szerokiej wiedzy medycznej.

*

Te ważne wypowiedzi moich rozmówców uzupełnia Stanowisko nr 9 Nadzwyczajnego XI Krajowego Zjazdu Lekarzy z dnia 25 lutego 2012 r., które stwierdza m.in.: „szkolenia z zakresu umiejętności powinny być organizowane przez samorząd lekarski. Liczba umiejętności tworzonych na podstawie przepisów ustawy powinna być ograniczona. Umiejętności powinny powstawać wyłącznie w dziedzinach należących do zakresu wielu specjalności lub niewymagających posiadania tytułu specjalisty. Umiejętności, zarówno proponowane w nowelizacji ustawy, jak i potwierdzone dotychczas uzyskanymi certyfikatami, powinny służyć poprawie dostępności do świadczeń udzielanych przez lekarzy”.

Jerzy Jakubowicz