Którędy na godziwą emeryturę

MEDICUS 05/2012

Którędy na godziwą emeryturę

Nie od dziś wiadomo, że polityków nie obowiązuje siódme przykazanie, ale czy ktoś z was zastanawiał się, ile kradną zwykli szarzy ludzie, których widujemy na co dzień? Co więcej,  my solidarnie walczymy o to, by mogli kraść dalej.

Któż to wymyślił, że oddając państwu przez 40 lat znaczną część moich zarobków, nie uzbieram nawet na pozostałe parę lat nędznego życia? Emeryci z mundurówki w wieku 35 lat albo górnicy w wieku 40 lat, albo ci, co zamiast podatku płacą jakąś archaiczną daninę obliczoną według średniej ceny żyta, to tylko pierwsi z brzegu reprezentanci ponad stu grup zawodowych,
których przywileje kosztują budżet państwa krocie – 27,8 mld zł. Oznacza to, że każdy pracujący Polak dopłaca do nich 210 zł miesięcznie. Najsprytniejsi są ci, którzy przeszli na wcześniejsze emerytury. Zatrudniają się w spółkach i pracują oficjalnie za najniższe wynagrodzenie, a rozliczają ich trochę z ZUS-em, a resztę dostają pod stołem. Najlepiej mają się emeryci przedsiębiorcy.

O ile pielęgniarkom i położnym nie podobają się proponowane zmiany w systemie emerytalnym, o tyle lekarze i lekarze dentyści na chwilę jakby zamilkli. Czy celowo schodzą z linii strzału? Odpowiedzi poszukajmy w strukturze demograficznej. W przypadku 95.023 kobiet wykonujących aktualnie zawód lekarza lub lekarza dentysty 30.018 jest w wieku powyżej 60 lat, w tym 15.970 ma ponad 71 lat. Mężczyzn lekarzy jest w Polsce 61.619. W wieku powyżej 65 lat jest ich 12.446, w tym 71 lat i powyżej ma 9.235 lekarzy. Gdyby lekarze rozstawali się z zawodem w wieku emerytalnym (chodzi w sumie o 42.464 osoby), doszłoby do katastrofy w ochronie zdrowia, przy której zamieszanie wywołane protestem pieczątkowym byłoby jedynie drobną niedogodnością.

Czy w kulcie lekarskiej młodości, sukcesu i pieniądza jest myślenie o starości? Mnie moja starość (1953) póki co nie przeraża. Mocno jednak czuję ciśnienie czasu. Eksperci nie pozostawiają wątpliwości. Wzrost wieku emerytalnego do 67. roku życia może nie wystarczyć, żeby system emerytalny przetrwał. Aby zapobiec drastycznemu spadkowi naszych standardów życia, są tylko trzy opcje: więcej pracy, większa produktywność i wyższe oszczędności. Ale obawiam się, że zanim dzisiejszy 40-latek dożyje emerytury, polityczni oportuniści nie raz zdominują fachowców i zdążą jeszcze zrobić parę „reform emerytalnych” i przewrócić wszystko do góry nogami.

Marek Stankiewicz
redaktor naczelny