Odczucie bezpieczeństwa przez pacjentów

Okiem emeryta

Odczucie bezpieczeństwa przez pacjentów

 

Po przeczytaniu wywiadu red. Jerzego Jakubowicza z doktorem n. med. Stanisławem Ostrowskim (MEDICUS 1-2/2011) chciałam dodać kilka uwag z perspektywy lekarza emeryta.

Z medycyną jestem związana, można powiedzieć, od urodzenia (ojciec mój był lekarzem), a czynnie, razem ze studiami, ponad 65 lat. Pracowałam w trzech środowiskach akademickich (Białystok, Szczecin, Lublin) pod różnymi aspektami odmiennych, chodzi o personel, ale i pacjentów. Obecnie, już jako pacjent, nie mogę pogodzić się z pośpiechem w załatwianiu chorych. Zdaję sobie sprawę, że świat się zmienił. Postęp medycyny, łatwiejsze zdobywanie wiedzy, również dostęp do dodatkowych zarobków poprawił sytuację lekarzy, ale i zmusił do pośpiechu i często wypalenia zawodowego. Dobrze wykształceni lekarze, mający dostęp do nowych procedur diagnostycznych, nowych metod leczenia, często zapominają, że chory człowiek nie zmienił się tak bardzo w swoich odczuciach sprzed pół wieku. Może ma mniej zaufania do ochrony zdrowia, wszyscy wiemy z jakiego powodu. Nigdzie na świecie nie ma idealnej organizacji lecznictwa, ale…

Lekarz powinien się nauczyć, jak rozmawiać z chorym, a nawet jak panować nad swoją mimiką i gestami. Ważny jest również kontakt wzrokowy. Często chory nie wie, że lekarz zwraca się do niego, bo ten nawet nie patrzy w jego stronę.

To wszystko może się wydawać niepotrzebne, jeżeli ma się trzydzieści czy czterdzieści lat, ale z biegiem upływu czasu i psucia się własnego zdrowia zaczyna się rozumieć, że nie można być nawet najlepszym świadczeniodawcą, bo pacjent nie chce i nie jest tylko świadczeniobiorcą. Nie chce procedur, tylko zwykłego ludzkiego zainteresowania i pomocy. Programy i projekty bezpieczeństwa pacjentów, jak mówi dr Ostrowski, nie są całkowicie realizowane, ale przecież nie tylko chodzi o bezpieczeństwo „fizyczne”, ale przede wszystkim psychiczne. Rozmowę, rzetelny wywiad, słuchanie pacjenta, a nade wszystko cierpliwość. Takie podejście sprawia, że chory czuje się bezpiecznie, wie, że w danej chwili jest dla lekarza najważniejszy i wierzy, że otrzyma pomoc.

Na pewno w obecnej sytuacji w naszym państwie, kiedy zawód lekarza uległ deprecjacji, podejrzewa się go o najniższe instynkty, a czasami wyprowadza w kajdankach ze szpitala – pacjenci nie czują się bezpiecznie. Sytuacja może się poprawić, ale konieczna jest zmiana „scenariusza medycznego”.

Biruta Fąfrowicz