Zamknięte gabinety

   Stomatologia szkolna   

Zamknięte gabinety

Interwencje u posłów i senatorów, spotkania z władzami miasta i województwa, apel do premiera i ministerstwa zdrowia; spotkania z dyrekcją NFZ – i ciągle nic. Szkolni dentyści od tygodni walczą o kontrakty z NFZ. Co najmniej 20 tys. uczniów z Lublina zostało od stycznia pozbawionych opieki dentystycznej w swoich szkołach. Narodowy Fundusz Zdrowia nie podpisał kontraktów z 2/3 szkolnych gabinetów dentystycznych. W Lublinie od początku roku zamkniętych jest 41 szkolnych gabinetów. Do grudnia 2010 roku działało ich aż 68.

 

Winne procedury?

 

– Problem pojawił się, kiedy lubelski oddział NFZ ogłosił nowe procedury konkursowe na 2011 rok – wyjaśnia Agnieszka Surdyka, prowadząca gabinet w lubelskim LO nr 9 przy ul. Struga. – Od pięciu lat szkolni stomatolodzy przystępowali do konkursu jako oddzielna grupa stomatologów. Mieliśmy określoną kwotę na kontrakty i były one dzielone proporcjonalnie do liczby uczniów, jakimi się opiekowaliśmy. Ten mechanizm działał bezawaryjnie – dodaje. – W tym roku stało się inaczej, zostaliśmy włączeni do jednej, wspólnej grupy także z prywatnymi gabinetami działającymi w mieście – tłumaczy. Kryteria przyjęte przez NFZ uniemożliwiły sprawiedliwą konkurencję z gabinetami ogólnodostępnymi (kwestia harmonogramów, które dentyści szkolni dostosowali do potrzeb uczniów, a co za tym idzie nie były one punktowane w konkursie oraz wymóg posiadania aparatów rtg, których celowość umieszczania w szkolnym gabinecie jest bardzo wątpliwa, a ze względu na ochronę małych pacjentów wręcz kontrowersyjna). W efekcie większość szkolnych gabinetów nie otrzymała kontraktów. Stwierdzono, że uczniowie mają leczyć zęby w gabinetach ogólnodostępnych.

– Ale jak do tych gabinetów, które mieszczą się poza szkolnym budynkiem, zaprosić uczniów? Nauczyciele nie będą przecież przychodzić z całymi klasami? – pytają szkolni dentyści, którzy nie rozumieją, dlaczego tak się stało. Ich gabinety mieszczą się na terenie szkół, dzięki czemu uczniowie są pod stałą i czujną opieką fachowców, mają systematycznie wykonywane przeglądy. Stomatologia szkolna prezentuje dobry poziom leczenia, ponieważ Lublin, jak wyjaśnia Grażyna Jackowska, dyrektor Wydziału Zdrowia i Polityki Społecznej UM, przeznacza na dofinansowanie ok. 500 tys. złotych rocznie. To pieniądze na leczenie, lakowanie i dobre materiały, m.in. na światłoutwardzalne plomby.

– To doskonałe uzupełnienie usług finansowanych przez NFZ – tłumaczą dentyści. I argumentują: – Jeśli gabinety znikną ze szkół, to o profilaktykę i leczenie będą musieli zadbać rodzice. Z całą pewnością część z nich nie będzie widziała w tym problemu, ale zdecydowana większość zaprowadzi swoje dziecko do gabinetu, kiedy będzie się już coś działo. Tymczasem wg badań Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego aż 94 proc. dzieci w wieku do 15. roku życia ma próchnicę. Dzieciaki w wieku 6 lat mają zwykle 4, a nawet 5 zębów do leczenia.

Nieciekawie będzie też wyglądała sytuacja uczniów szkół średnich. – Wielu spośród nich dojeżdża do Lublina, często wracają do siebie tylko na weekendy, a gabinety dentystyczne w małych miejscowościach zwykle są już wtedy zamknięte. Kiedy więc mają kontrolować zęby? – pyta Agnieszka Surdyka, która wśród swoich podopiecznych ma liczną grupę dojeżdżających licealistów, którzy mieszkają w internatach.

Powszechnie też wiadomo, że opieka stomatologiczna prowadzona w szkole to dla dzieci z mniej zasobnych domów jedyna szansa na systematyczne dbanie o zęby. Lubelszczyzna to jeden z najbiedniejszych regionów w Polsce i nikt nie ma złudzeń, że w tej sytuacji profilaktyka i systematyczne kontrolowanie zębów najmłodszych legnie w gruzach.

 

2 mln zł mniej

 

W tym roku NFZ-owskie fundusze na świadczenia stomatologiczne dla dzieci i młodzieży do lat 18 nie zmniejszyły się – dotychczas było to ok. 4,6 mln zł dla gabinetów w Lublinie, ale zostały podzielone na wszystkie powiaty województwa, nawet te, które do tej pory nie świadczyły takich usług. W efekcie dla Lublina zostało do podziału ok. 2,6 mln zł.

Już w październiku ub. roku do lubelskiego NFZ trafiło pismo z Porozumienia Lekarzy Stomatologów Pracujących w Szkolnych Gabinetach w Lublinie, w którym lekarze wyrażali swój niepokój tak niskimi nakładami na leczenie dzieci w nadchodzącym roku.

Niestety, do konkursu na stomatologię szkolną przystąpili nie tylko szkolni dentyści i w efekcie tylko 1/3 spośród nich dostała kontrakt. – Fundusz zasłaniał się procedurami, ale nie mogliśmy tego tak zostawić – dentyści zwrócili się o pomoc do lokalnych polityków. Pod koniec stycznia senatorowie i posłowie z Zespołu Parlamentarnego „Blok dla Lubelszczyzny” w specjalnym piśmie zaapelowali do minister zdrowia: „Zwracamy się z prośbą o upoważnienie dyrektora lubelskiego NFZ do przeprowadzenia rokowań, mających na celu zakończenie procedury konkursowej na świadczenia ogólnostomatologiczne dla dzieci i młodzieży do lat 18”. Apel trafił też do wiadomości m.in. premiera Donalda Tuska i marszałka sejmu Grzegorza Schetyny.

Wcześniej, co prawda, odbył się konkurs uzupełniający, ale ponownie przystąpili do niego również dentyści spoza szkolnej stomatologii. W tej sytuacji pełniący obowiązki dyrektora lubelskiego oddziału NFZ Andrzej Kowalik unieważnił postępowanie.

– Teraz mamy pat, który nie może przecież trwać w nieskończoność – mówi Agnieszka Surdyka. – Według nas szansą na uratowanie szkolnych gabinetów jest uruchomienie przez fundusz procedury rokowań. Niestety, dyrektor Kowalik chce czekać na odpowiedź z ministerstwa zdrowia. Kiedy ta nadejdzie, nie wiadomo, a czas mija. Już drugi miesiąc gabinety są zamknięte.

Jak sobie radzą szkolni dentyści, którzy nie dostali kontraktu?

– Mój gabinet mieści się w gimnazjum nr 3 przy ul. Nałkowskich w Lublinie. Mam pod opieką 1200 dzieci – mówi Jolanta Zarębska, która w tym roku nie dostała kontraktu. – Ratuje mnie to, że pracuję także w prywatnej praktyce i szkolny gabinet nie jest moim jedynym źródłem utrzymania, ale część koleżanek musi liczyć się z wyprowadzką ze szkół. Wiem, że już szukają nowych lokali, co nie jest łatwe (przystosowanie ich zgodnie z wymogami sanepidu to prawdziwa droga przez mękę) albo szukają pracy w innych gabinetach.

W chwili zamykania tego numeru „Medicusa” wciąż nie było wiadomo, kiedy nadejdzie rozstrzygająca odpowiedź z ministerstwa zdrowia.

Anna Augustowska