Chcemy być partnerami lekarzy

Chcemy być partnerami lekarzy

z dr Elżbietą Puacz, prezesem Krajowej Rady Diagnostów Laboratoryjnych, rozmawia Maria Przesmycka

 

 

• 10 grudnia delegaci III Krajowego Zjazdu Diagnostów powierzyli pani funkcję prezesa. Gratulujemy! Ma pani więcej satysfakcji czy obaw przed czekającymi ją zadaniami?

– Dziękuję bardzo. Stanowisko prezesa Krajowej Rady Diagnostów Laboratoryjnych to nie tylko prestiżowe, ale i bardzo zobowiązujące stanowisko. Delegaci z całej Polski zaufali mi i powierzyli reprezentowanie i ochronę zawodu 12,5 tys. diagnostów laboratoryjnych w tak trudnych czasach niedopracowanej komercjalizacji ochrony zdrowia przez rząd premiera Tuska.

 

• Ostatnio głośno zrobiło się o laboratoriach medycznych. Artykuł „Laboratoria grozy” z listopadowego „Menedżera Zdrowia”, cytowany przez prasę i media elektroniczne, oparty zresztą o raport wizytatorów Krajowej Rady Diagnostów Laboratoryjnych, punktuje grzechy główne laboratoriów diagnostycznych: braki wykwalifikowanej kadry, nierzetelną dokumentację, brak wewnętrznego nadzoru i autoryzacji wykonywanych badań, łamanie standardów pobierania i transportu materiału do badań, skutkujące niewiarygodnymi wynikami badań. Jakie Izba Diagnostów ma narzędzia, by tę sytuację monitorować i poprawiać?

– Artykuł, o który pani pyta, wywołał wielkie oburzenie w naszym środowisku. Muszę wyjaśnić, że nie był on autoryzowany przez odchodzącego prezesa dr. Henryka Owczarka. W każdym środowisku mamy jednostki kompromitujące zawód. Niestety, ma to miejsce także w środowisku diagnostów. Muszę jednak podkreślić, że są to sytuacje sporadyczne. W diagnostyce laboratoryjnej mamy najbardziej rozwinięte prawne formy egzekwowania jakości świadczonych usług. Rozporządzenie Ministra Zdrowia z 23 marca 2006 roku w sprawie standardów jakości dla medycznych laboratoriów diagnostycznych i mikrobiologicznych nakłada na wszystkie laboratoria obowiązek przeprowadzenia kontroli jakości świadczonych usług zarówno wewnątrzlaboratoryjnych, jak i przez ośrodki zewnętrzne (jak POLMIKRO dla diagnostyki mikrobiologicznej i COBJDL dla diagnostyki analitycznej). Z informacji otrzymanej z w.w. ośrodków wynika, że ponad 80% kontrolowanych laboratoriów wykonuje świadczenia na bardzo wysokim poziomie. Słabym ogniwem w tym systemie jest NFZ, który nie kontraktuje bezpośrednio świadczeń z zakresu diagnostyki, co powoduje, że nie prowadzi także żadnych kontroli w zakresie liczby i jakości usług świadczonych przez medyczne laboratoria diagnostyczne. Z przykrością muszę powiedzieć, że żadne argumenty środowiska diagnostów w tej sprawie nie są przyjmowane przez Ministerstwo Zdrowia i centralę NFZ.

Przedstawione w artykule przykłady są incydentalne, mimo to stanowią wielką bolączkę środowiska diagnostów, które z powodu tych jednostek czuje się kompromitowane. Niestety, samorząd diagnostów nie ma narzędzi prawnych do zamknięcia takiego laboratorium.

 

• Kto zatem może skutecznie egzekwować jakość badań od laboratorium?

– Laboratorium może być kontrolowane przez Państwowego Inspektora Pracy, wojewodę, Wojewódzkiego i Powiatowego Inspektora Sanitarnego oraz Zespół Wizytatorów Krajowej Rady Diagnostów Laboratoryjnych. Te wszystkie organy powinny ze sobą współpracować. W rzeczywistości różnie to wygląda w poszczególnych województwach. Najczęściej laboratoria są kontrolowane przez Zespoły Wizytatorów KRDL. Prowadzimy wizytacje planowane i interwencyjne. O nieprawidłowościach wizytatorzy powiadamiają Rzecznika Dyscyplinarnego, wojewodę, prokuratora bądź wydział wykroczeń. Niestety, jako samorząd nie mamy wpływu na proces rejestracji laboratoriów oraz czas ich funkcjonowania.

 

• Diagnosta laboratoryjny to stosunkowo młody zawód. Jaka jest dziś kondycja tej grupy zawodowej?

– Zawód diagnosty ma zaledwie 10 lat. Ale mamy już w Polsce 1100 diagnostów posiadających tytuł specjalisty z diagnostyki laboratoryjnej, pracujących w 2000 laboratoriach analitycznych oraz 360 diagnostów z tytułem specjalisty z mikrobiologii medycznej, pracujących w 400 mikrobiologicznych laboratoriach, ponad 140 specjalistów z laboratoryjnej genetyki medycznej, blisko 300 diagnostów specjalistów z laboratoryjnej transfuzjologii medycznej. Diagności laboratoryjni muszą sami opłacać koszty związane ze zdobywaniem tytułu specjalisty – a wynosi on ponad 15 tys. złotych – stąd uważam, że jesteśmy bardzo ambitną grupą zawodową. W polskich laboratoriach jedynie wynagrodzenia pracowników odbiegają od europejskich. Wymagania sprzętowe są całkowicie spełnione, różnice dotyczą powierzchni i zaplecza socjalnego laboratoriów.

 

• Jak ocenia pani współpracę diagnostów i lekarzy?

– Diagnosta laboratoryjny powinien stać się faktycznym partnerem lekarza w procesie terapeutycznym. I o to, jako prezes, będę zabiegać i będzie to zasadnicze zadanie dla nowego Zarządu naszej Izby. Diagnosta laboratoryjny (zawód zaufania publicznego) jest najbliższym współpracownikiem lekarza w diagnozowaniu, leczeniu i prewencji choroby. Często jedynie diagnosta laboratoryjny może właściwie zinterpretować wynik badania, pomóc klinicyście ustalić przyczynę obserwowanych nieprawidłowości, a w przypadku badań mikrobiologicznych także zaproponować właściwe leczenie przeciwdrobnoustrojowe, przez co pełni swoją podstawową funkcję doradcy klinicznego. Niestety, część dyrektorów szpitali patrzy nie na jakość, ale na cenę badania w przekonaniu, że diagnostyka laboratoryjna to działalność dodatkowa, niemedyczna, porównywalna z pracą kuchni, transportem czy pralnią, w czym utwierdzają ich firmy zewnętrzne, oferujące tanie badania laboratoryjne. Taki tok rozumowania wskazuje na całkowity brak zrozumienia, czym jest proces diagnostyczno-terapeutyczny i czym jest współpraca lekarza klinicysty z diagnostą laboratoryjnym. Pozbywanie się przez szpital możliwości wykonywania badań laboratoryjnych we własnym zakresie powoduje utratę bezpieczeństwa dla pacjentów oraz znaczny dyskomfort dla lekarzy pozbawionych szybkiej i wiarygodnej diagnostyki laboratoryjnej oraz doradztwa ze strony doświadczonych diagnostów laboratoryjnych. Z niepokojem obserwujemy, że w wielu szpitalach fachowy, odpowiednio wykształcony personel tych laboratoriów jest zastępowany personelem bez uprawnień (np. technicy zamiast diagnostów), kwalifikacji, elementarnej wiedzy i minimalnego doświadczenia. Na szczęście, są także świadomi, patrzący przyszłościowo dyrektorzy, którzy zdają sobie sprawę, że własne laboratorium diagnostyczne to w ostatecznym rozrachunku zysk dla pacjentów i szpitala.

Diagnosta laboratoryjny to zawód zaufania społecznego! I o taki status zawodowy diagnostów laboratoryjnych zamierzam walczyć jako prezes Izby w sejmie, w mediach, u prezydenta, gdzie tylko trzeba.

 

 

Dr Elżbieta Puacz, diagnosta laboratoryjny, specjalista mikrobiologii i zdrowia publicznego. Obecnie pracuje w WSzS im. S. kard. Wyszyńskiego Lublinie. Wykładowca KUL, Lubelskiej Wyższej Szkoły im. W. Jagiełły, szkoleń podyplomowych dla lekarzy i pielęgniarek. Członek zarządu Polskiego Towarzystwa Mikrobiologów oddział Lublin – 3 kadencje.