Pierwsza linia frontu

Pierwsza linia frontu

z ordynatorem Szpitalnego Oddziału Ratunkowego SPSK 4 w Lublinie,  Marcinem Wieczorskim rozmawia Marek Derkacz

 

 

• Jako ordynator SOR odpowiada pan za funkcjonowanie oddziału, zaś pełniąc tam dyżury, pracuje pan jako lekarz systemu – na pierwszej linii frontu. Jakie predyspozycje powinien posiadać człowiek pracujący w SOR?

– Powinien być przede wszystkim otwarty na ludzi – tak pacjentów, jak również na pozostałych członków personelu SOR oraz współpracujących lekarzy, ponieważ praca ta wymaga współdziałania. Powinien posiadać wszechstronną wiedzę, umysł analityczny i być odporny na stres. Osoby o słabych nerwach czy wybuchowe długo tu nie wytrzymają i prędzej czy później poszukają sobie innego miejsca pracy. Ponadto powinien wykazywać się decyzyjnością, szczególnie istotną w stanach bezpośredniego zagrożenia życia i asertywnością. Niejednokrotnie lekarz SOR staje przed koniecznością podjęcia natychmiastowych czynności i decyzji, dlatego powinien umieć zachować sprawność fizyczną i psychiczną, i gotowość do natychmiastowej reakcji 24 godziny na dobę.

 

• Część chorych, zgłaszających się samodzielnie do oddziału ratunkowego nie jest w stanie zagrożenia życia, a chce po prostu ominąć wielomiesięczne kolejki do specjalistów w poradniach. Jak postępować z takimi pacjentami?

– Lekarz dyżurny SOR powinien zbadać pacjenta, aby określić jego stan i jeśli nie budzi on zastrzeżeń może odesłać go do domu. Jednakże w przypadku wątpliwości, aby wykluczyć przedstawione rozpoznanie dyżurny SOR jest zmuszony do zlecenia szeregu badań dodatkowych obciążających kosztem oddział, aby uzasadnić swoją decyzję. SOR jest powołany do diagnostyki i leczenia stanów zagrożenia życia, a nie schorzeń przewlekłych.

 

• Pracownicy SOR często muszą zmagać się z nieuzasadnionymi pretensjami ze strony pacjentów i ich rodzin. Na co najczęściej skarżą się pacjenci i jak stara się pan jako ordynator ich problemy rozwiązywać?

– Skargi najczęściej wynikają z braku zrozumienia roli, jaką pełni SOR. Często po uzyskaniu odpowiedniej informacji i wysłuchaniu pacjenci wychodzą ze zrozumieniem, tylko niewielka grupa składa skargi na piśmie (kilka rocznie na ok. 40 tys. pacjentów). Czasami pacjenci oczekują po prostu ludzkiego spojrzenia na ich problem i pomocy. Każdy jest wysłuchany, a na każdą skargę pisemną odpowiadamy po odpowiednim postępowaniu wyjaśniającym.

 

• Pacjenci dość często z powodu długiego oczekiwania na oddziale ratunkowym wyładowują swoją frustrację na personelu. Jak długo pacjent może przebywać w SOR?

– Nawet powyżej doby, jeżeli jest taka konieczność, ale osobiście uważam, że decyzja o dalszym postępowaniu z pacjentem powinna zapaść w ciągu kilku godzin. SOR musi cały czas być gotowy do przyjęcia nowych pacjentów

 

• Czy w ciągu ostatniego roku, w kierowanym przez pana oddziale zdarzyło się, że pacjenci stosowali przemoc fizyczną w stosunku do personelu SOR?

– Tak, jednak staramy się unikać tego rodzaju sytuacji. Kiedy pacjent jest agresywny, wszystkie czynności wykonujemy w obecności ochrony szpitala. Najczęściej pacjenci agresywni, pod wpływem alkoholu są po prostu bardzo uciążliwi – głośni, niesubordynowani, używają wulgaryzmów, a czasem wykonują czynności fizjologiczne w miejscu, gdzie przebywają…

 

• A czy często zdarzają się agresywni pacjenci?

– Najczęściej agresja jest związana z alkoholem, a pacjenci po alkoholu zgłaszają się do SOR codziennie…

 

• W jakich przypadkach wzywana jest policja?

– Gdy sytuacja przerasta możliwości ochrony szpitala.