Recepta na długowieczność

Recepta na długowieczność

z Jadwigą Waszczuk, seniorką lubelskich lekarzy dentystów rozmawia Jerzy Jakubowicz

 

 

• Gratulujemy pięknego jubileuszu!

– W czerwcu 2010 skończyłam 90 lat i wtedy spotkała mnie bardzo miła niespodzianka. Przyszli do mnie przedstawiciele Komisji ds. Emerytów z dr. Andrzejem Nowińskim i wręczyli mi dyplom uznania. To wspaniały pomysł Lubelskiej Izby Lekarskiej, a dla nas seniorów duża radość, że młodzi koledzy lekarze o nas pamiętają.

 

• Ma pani receptę na długie, szczęśliwe życie?

– Jest bardzo prosta, choć czasami trudna do zrealizowania, bo nie wszystko w życiu zależy od nas. Moja recepta to pracowite życie zawodowe, ale bez większych stresów, udane życie rodzinne – mąż, dzieci, wnuki, życzliwe kontakty z otoczeniem. Prosta dieta – drób, sery, dużo warzyw.

 

• Zacznijmy od życia zawodowego.

– W 1949 r. uzyskałam w Łodzi dyplom lekarza stomatologa i rozpoczęłam pracę w przychodni rejonowej w Lublinie. Następnie m.in. pracowałam w szpitalu laryngologicznym, a później w PSK 4. Najcieplej wspominam współpracę z dr Kazimierą Litwiniukową, moją kierowniczką w pierwszej pracy, w przychodni rejonowej. Była wspaniałym człowiekiem, znakomitym lekarzem i administratorem. W czasie wojny była lekarzem AK, za co zesłano ją na 4 lata na Sybir.

 

• A życie rodzinne?

– W młodości marzyłam, aby mieć przystojnego męża. I oto pewnego dnia, na początku kariery zawodowej, usiadł na moim fotelu dentystycznym, młody i przystojny mężczyzna, którego serce zdobyłam miłym, serdecznym uśmiechem. Lucjana, z zawodu inżyniera i prawnika, wkrótce poślubiłam i żyliśmy razem długo i szczęśliwie. Moje dzieci wykazały duże uzdolnienia artystyczne (obecny przy rozmowie syn Marek, artysta malarz dodaje, że to po mamie), ale prawdziwą karierę muzyczną, o zasięgu międzynarodowym, zrobiła wnuczka Katarzyna, znana we Francji piosenkarka rockowa, która jak wszystkie gwiazdy francuskiej piosenki zadebiutowała w paryskiej Olimpii. Byłam na tym koncercie wraz z innymi członkami rodziny, duma rozpierała mi serce. Koncert ten mam nagrany na video i często go oglądam.

Obecna przy rozmowie dr Krystyna Kędziorowa, przyjaciółka i sąsiadka, przez wiele lat ordynator Oddziału Noworodków Szpitala im Jana Bożego w Lublinie uzupełnia wypowiedź jubilatki: „Jadzia była zawsze osobą bardzo pracowitą, oddaną całym sercem rodzinie i pracy. W pracy była niezwykle ceniona i wręcz promieniowała ciepłem oraz życzliwością. Ich dom był pełen życzliwości, miłości i patriotyzmu, który wspólnie z mężem Lucjanem, członkiem AK, starannie pielęgnowali”.

 

• A przepis na pogodę ducha w jesieni życia?

– Na początku emerytury zwykle mamy jeszcze jakieś zatrudnienie, podobnie było ze mną, pracowałam w Przychodni Specjalistycznej na ul. Solnej. Dużo czasu zajmowały mi wnuki. A później człowiek staje się mniej sprawny, bo biologia jest nieubłagana. Jednak nadal realizuję swoje zainteresowania historią, nie tylko czytam książki, ale, co mnie cieszy, odczuwam jeszcze potrzebę kupowania nowości wydawniczych. Chodzę o lasce, ale staram się nie siedzieć w domu, ostatnio byłam nawet z synem w sanatorium.