Warto namawiać do porozumienia

Warto namawiać do porozumienia

 Nowa ustawa o izbach lekarskich, obowiązująca od 1 stycznia 2010 r. (DzU nr 219, poz. 1708 z 2009 r.), wprowadziła postępowanie mediacyjne – nową formę rozwiązywania sporów, trafiających do rzecznika odpowiedzialności zawodowej i przed sąd lekarski. Okręgowa Rada Lekarska LIL funkcję mediatora powierzyła dr. med. Markowi Domańskiemu – doświadczonemu lekarzowi, specjaliście psychiatrii, biegłemu sądów powszechnych, wiceprzewodniczącemu ORL w latach 2001–2005.

 

· Od lat wszyscy rzecznicy odpowiedzialności zawodowej i sędziowie okręgowego sądu lekarskiego podkreślają, że większość sporów w ogóle by do nich nie trafiła, gdyby lekarze umieli rozmawiać z chorymi – szczególnie tymi trudnymi, roszczeniowymi, podejrzliwymi, nie radzącymi sobie z doświadczeniem choroby. Będzie pan uczył strony, jak ze sobą rozmawiać?

– Moim zadaniem nie jest uczenie, a zwłaszcza pouczanie kogokolwiek. Ale zawsze warto próbować namawiać strony sporu do ugody, dojścia do porozumienia – zwłaszcza w sprawach z pogranicza naruszenia prawa, przewinienia lekarskiego i etyki, gdzie trudno jednoznacznie przesądzić o winie czy błędzie lekarskim. Myślę tu przede wszystkim o trafiających do izby skargach dotyczących np. stomatologii czy chirurgii plastycznej. W tych specjalnościach szczególnie częste są sytuacje, gdy trudno mówić o ewidentnym błędzie lekarskim, raczej chodzi o to, że końcowy efekt działań lekarskich odbiega od subiektywnych oczekiwań pacjenta.

 

· Ale chyba nie wszystkie sprawy będą się nadawać do mediacji?

– O skierowaniu sprawy do postępowania mediacyjnego (zawsze za zgodą lub z inicjatywy stron) decydować będzie rzecznik odpowiedzialności zawodowej w postępowaniu przygotowawczym lub sędzia przed wydaniem orzeczenia. Na pewno nie będą do mnie trafiać sprawy, w których równolegle toczy się postępowanie przed sądem powszechnym – karnym lub cywilnym, ani te, w których lekarzowi stawiane są najpoważniejsze zarzuty.

 

· Istotą funkcji mediatora jest bezstronność. Czy fakt, że siłą rzeczy jest pan identyfikowany z jedną, lekarską stroną sporu, nie utrudni panu działania?

– Można byłoby odnieść takie wrażenie, ale jestem przekonany, że ustawodawca, tworząc przepis, że mediatorem ma być godny zaufania lekarz, nie zrobił tego przez niedopatrzenie. Spory między pacjentami i lekarzami nie są łatwe do rozstrzygania, a zasadność roszczenia pacjenta tak naprawdę może ocenić tylko inny lekarz, wyposażony w odpowiednią wiedzę, doświadczenie, postępujący we własnej praktyce zgodnie z dobrymi standardami zawodowymi i etycznymi. Nawet sądy powszechne w sprawach toczących się przeciw lekarzom powołują innych lekarzy jako biegłych, ponieważ potrzebują tzw. wiadomości specjalnych, których nikt inny nie posiada. Nasze, moje doświadczenia uczą, że lekarze nie są nieomylni, choć nie zawsze łatwo przyznać się im do błędu.

 

· Przepisy o postępowaniu mediacyjnym w izbach lekarskich są dość ogólne. To może stwarzać problemy w praktycznym działaniu.

– Myślę, że w ślad za ustawą przyjdą przepisy wykonawcze, które uregulują bliżej procedury. Na razie ustawodawca przewiduje, że per analogiam będziemy stosować przepisy prawa karnego dotyczące postępowania mediacyjnego.

 

· Przyjmuje się, że mediacja przed sądem powszechnym ma doprowadzić do wygaszenia sporu, zawarcia porozumienia między sprawcą a pokrzywdzonym, naprawienia szkód moralnych i materialnych. Czy możliwe będzie zapisywanie w ugodzie odszkodowania finansowego?

– W sytuacji, gdy nie będzie możliwości nieodpłatnego „poprawienia” usługi lekarskiej, należy brać pod uwagę odszkodowanie finansowe, choć sprawę komplikuje fakt, że sąd lekarski nie orzeka o odszkodowaniach finansowych, więc wykonanie zawartej ugody nie będzie poparte żadną sankcją wykonawczą, a jedynie umową mediacyjną.

 

· Czy, podobnie jak w przypadku rzecznika odpowiedzialności zawodowej, będzie pan miał swoich zastępców?

– Będzie to przede wszystkim zależało od liczby spraw kierowanych do mediacji.

 

· Czy ma pan wcześniejsze doświadczenia z pracy w sądzie lekarskim czy jako zastępca rzecznik odpowiedzialności zawodowej?

– Nigdy nie byłem zastępcą rzecznika ani członkiem sądu lekarskiego, jednak rolą mediatora nie jest orzekanie. Mam nadzieję, że moja wieloletnia praktyka lekarza psychiatry, zastępcy dyrektora dużego szpitala, w końcu także biegłego sądowego składają się na wystarczający bagaż doświadczeń przydatnych w poszukiwaniu konsensusu między skonfliktowanymi stronami.

rozm. Maria Przesmycka

 

Zobacz także komentarz radcy prawnego Michała Kozika.

„Gazeta Lekarska” 5/2010 str. 32-35

 

Rozdział 6 ustawy o izbach lekarskich

 

Postępowanie mediacyjne

 

Art. 113.

 

1. Rzecznik odpowiedzialności zawodowej w czasie postępowania wyjaśniającego albo sąd lekarski w czasie postępowania przed sądem lekarskim może z inicjatywy lub za zgodą stron skierować sprawę do postępowania mediacyjnego między pokrzywdzonym i obwinionym.

2. Postępowanie mediacyjne nie powinno trwać dłużej niż 2 miesiące, a jego okresu nie wlicza się do czasu trwania postępowania wyjaśniającego.

3. Rada lekarska wybiera na okres jednej kadencji godnego zaufania lekarza, który pełni w izbie lekarskiej funkcję mediatora. Mediatorem nie może być rzecznik odpowiedzialności zawodowej, jego zastępca oraz członek sądu lekarskiego.

4. Postępowanie mediacyjne jest prowadzone we właściwej terenowo izbie lekarskiej. Jeżeli zachodzą okoliczności określone w art. 40-42 ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. – Kodeks postępowania karnego w stosunku do mediatora lub jeżeli pokrzywdzony lub obwiniony wnioskuje o wyznaczenie innego mediatora, postępowanie jest prowadzone w izbie lekarskiej wskazanej przez organ kierujący sprawę do postępowania mediacyjnego.

5. Mediator sporządza, po przeprowadzeniu postępowania mediacyjnego, sprawozdanie z jego przebiegu i wyników, które dołącza się do akt sprawy.

6. Do postępowania mediacyjnego stosuje się odpowiednio przepisy ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. – Kodeks postępowania karnego dotyczące postępowania mediacyjnego.