Epidemia grypy była dość łagodna

Epidemia grypy była dość łagodna

z dr n. med. Barbarą Hasiec, ordynatorem Oddziału Chorób Zakaźnych Dziecięcych Szpitala Wojewódzkiego im. Jana Bożego w Lublinie rozmawia Jerzy Jakubowicz

 

• Szczyt zachorowań na grypę AH1N1v mamy za sobą.

– Największa fala epidemii była na przełomie października i listopada 2009 r. Wysoka zachorowalność trwała do grudnia, ale na szczęście wzrost zachorowań nie powrócił. W Polsce mieliśmy 2535 przypadków zachorowań, w tym u 180 chorych nastąpił zgon. Najwięcej zachorowań i zgonów było w Niemczech, Portugalii, Hiszpanii. W sumie, w całej Europie zachorowało ponad 700 tys. osób, z czego zmarło 4600 osób. Wysoka zachorowalność była też tam, gdzie epidemia się zaczęła, tzn. w USA i Meksyku, gdzie zachorowało 210 tys. osób, a zmarło 4714.

 

• Określenia epidemia, pandemia bywają dla niektórych mylące.

– Epidemia to nadmierna zapadalność na daną chorobę, choć w przypadku nowego wirusa liczba chorych nie musi być duża. Pandemia to epidemia obejmująca swym zasięgiem kilka państw, kontynentów. W 2009 r. pandemia wywołana wirusem AH1N1v wystąpiła w 213 krajach.

 

• Czym grypa świńska różniła się od sezonowej, a jakie były podobieństwa?

– Na grypę sezonową chorują wszyscy, ale najczęściej ludzie starsi, obarczeni przewlekłymi chorobami układu krążenia i układu oddechowego. W grypie świńskiej charakterystyczne było to, że wirus atakował przeważnie osoby młode, dzieci. Jak się okazało, wirus AH1N1v wykazuje podobieństwo do wirusa grypy hiszpanki z 1918 r. oraz grypy azjatyckiej z 1957 r. i, prawdopodobnie, osoby starsze miały dzięki temu naturalną odporność. Objawy chorobowe były podobne (wysoka temperatura, objawy ze strony układu oddechowego), ale w grypie świńskiej częściej występowały objawy ze strony układu pokarmowego (biegunki, wymioty). Grupę większego ryzyka obok dzieci (zwłaszcza z wrodzonymi ubytkami neurologicznymi), stanowiły też kobiety w ciąży, pacjenci mający przewlekłe choroby układu oddechowego i układu krążenia, chorzy z cukrzycą.

 

• Czy zastosowane metody postępowania diagnostycznego i terapeutycznego sprawdziły się?

– Przebieg grypy świńskiej był znacznie łagodniejszy niż ten, którego się obawialiśmy. W tej epidemii mieliśmy dużo szczęścia, bo była łagodna, ale w przyszłości nie musi tak być. Przećwiczyliśmy system szybkiego powiadamiania i wzajemnej współpracy. Zebrane dane przekazywaliśmy do centrów kryzysowych. Dzięki tym działaniom będziemy lepiej przygotowani do następnej epidemii. W naszym województwie dla dzieci mieliśmy wystarczającą ilość potrzebnych leków. Na moim oddziale hospitalizowaliśmy 70 pacjentów z podejrzeniem grypy, z czego w 2/3 przypadków specjalistyczne badania laboratoryjne potwierdziły, że choroba została wywołana wirusem AH1N1v. Okazało się, że nie powikłania były największym zagrożeniem dla życia. Największe zagrożenia były w okresie wiremii, gwałtownego mnożenia się wirusa, bo występowało ciężkie wirusowe zapalenie płuc, pojawiała się wówczas duszność, ból w klatce piersiowej, mogła wystąpić niewydolność oddechowa, a pacjenci wymagali leczenia na oddziałach intensywnej terapii. W skrajnie ciężkich przypadkach, niezbędne były płuca zastępcze, ale taką aparaturę mają tylko niektóre ośrodki w kraju, nie ma jej nawet w Lublinie. Ta epidemia pokazała, że powinniśmy mieć więcej takich urządzeń w kraju, bezpośrednio ratujących życie chorych w stanach skrajnego zagrożenia.

 

• Czy jest nadzieja, że szczepionka będzie lepiej przebadana?

– W związku z tą szczepionką wystąpił duży szum medialny, pojawiły się też oceny negatywne. Wydaje się, że pacjenci z grupy dużego ryzyka powinni mieć możliwość otrzymania szczepionki. Każda szczepionka przeciwwirusowa, która pojawi się na rynku, wymaga badań, ale kiedy pojawia się epidemia, na te badania często nie ma czasu. Trzeba pamiętać, że wirus grypy jest bardzo zmienny i dlatego tak trudno opracować jedną szczepionkę dla różnych rodzajów grypy.

 

• Minister Ewa Kopacz została pochwalona w Paryżu, na posiedzeniu komisji parlamentarnej Rady Europy, że oparła się różnym naciskom w sprawie zakupu szczepionki przeciwko wirusowi AH1N1v.

– Pani minister wykazała się odwagą, podejmując decyzję w sprawie rezygnacji z zakupu szczepionki. Tłumaczyła, że warunki proponowane Polsce przez firmy farmaceutyczne były niemożliwe do zaakceptowania. Rząd przewidywał zakup szczepionki dla grup większego ryzyka, ale nie doszło do tego, gdyż zdaniem minister Kopacz nie można było ulec dyktatowi firm farmaceutycznych.