Diagnoza wstępna

   Diagnoza wstępna   

Izba lekarska bez wątpliwości

 

Po raz kolejny narasta niepokój co do obowiązkowej przynależności, czyli istnienia izby lekarskiej. Niepokój dotyczy wielu samorządów zawodowych i tym razem jest odmiennie, niż kiedy groźby dotyczyły tylko lekarzy. Spodziewane jest orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego na wniosek Rzecznika Praw Obywatelskich, który zakwestionował tę obowiązkową przynależność. Co prawda, przed kilku laty RPO nie miał wątpliwości w tej sprawie, ale teraz jest inaczej. Przypomnę, że Konstytucja RP z 1997 roku w art. 17 ust. 1 dopuszcza tworzenie samorządów zawodowych w drodze ustawy jako podmiotów reprezentujących osoby wykonujące zawód zaufania publicznego i sprawujące pieczę nad należytym wykonywaniem tych zawodów w granicach interesu publicznego i dla jego ochrony.

Zapis o zawodzie zaufania publicznego pociąga za sobą obowiązkową przynależność do samorządu wszystkich osób, które wykonują tego rodzaju zawód (obecnie mamy 10 samorządów zawodowych). Kryteria tego zawodu to przygotowanie profesjonalne i poziom praktyki zawodowej, przestrzeganie norm deontologicznych, kierowanie się w działalności zawodowej interesem osób korzystających z usług, które obdarzają świadczeniodawców zaufaniem. Nie mam (nikt nie ma) wątpliwości, że świadczenie pomocy innym ludziom, zwykle w sytuacji zagrożenia ich zdrowia, ma znaczenie ogólnospołeczne i jest zgodne z intencją i celowością zapisu konstytucyjnego. Zatem, osoby wykonujące zawód lekarza pełnią funkcję publiczną. Zawód nasz wiąże się z pozyskiwaniem informacji, dotyczących sfery życia osobistego. Obowiązek zachowania tajemnicy tych informacji jest oczywisty dla społeczeństwa, szczególnie dla lekarzy i pacjentów, których relacje oparte są na zaufaniu. Dlatego osobiście nie niepokoję się o prawne umiejscowienie samorządu lekarskiego. Jest niemożliwe, aby interpretacja Konstytucji wyłączyła nas z zawodów zaufania publicznego.

Marzymy o złotym medalu nie tylko w sportach zimowych, w formule 1, ale też w naszym życiu osobistym i zawodowym. Dążenie to wynika z potrzeby sukcesu, która jest naturalna w funkcjonowaniu jednostek i całego społeczeństwa. Problem pojawia się wtedy, gdy sukces jednej grupy zawodowej dla innych oznacza kompletną klęskę. I tu dochodzimy do biblijnego stwierdzenia: „sprawy nie są takie, na jakie wyglądają”. NFZ rozdzielił pieniądze do ostatniego grosza – a szpitale w województwie tracą płynność finansową, ogłoszono zamykanie oddziałów i ewakuację pacjentów, obniżono zarobki, nie wypłacono całości wynagrodzenia. Można też obawiać się, że nie są zabezpieczone środki na i tak obniżone kontrakty, gdyż NFZ odmawia ich przesuwania między oddziałami z zadań niezrealizowanych na nadwykonania. Taka polityka zdrowotna jest szkodliwa społecznie. Domagamy się interwencji centrali NFZ i uruchomienia rezerw wobec kryzysu niezrealizowanych naszym województwie. Bierność w tej sprawie może spowodować, że koszula znowu okaże się bliższa ciału i uwaga społeczna na Lubelszczyźnie zamiast skupiać się na prezydenckich wyborach, będzie zaprzątnięta problemami w ochronie zdrowia.

Janusz Spustek