Nie tylko statystyka

Nie tylko statystyka

z Piotrem Dreherem, dyrektorem Lubelskiego Centrum Zdrowia Publicznego, rozmawia Jerzy Jakubowicz

 

 

Lubelskie Centrum Zdrowia Publicznego to, w opinii wielu lekarzy, jeszcze jedna struktura administracyjna, która nie bardzo wiadomo komu i czemu służy.

– Zadania Centrum wynikają z różnych ustaw, do najważniejszych naszych zadań należy monitorowanie zachorowalności, chorobowości, umieralności, zgonów populacji zamieszkującej obszar całego województwa lubelskiego. Raz do roku Centrum wydaje monitor statystyczny, który wysyłany jest do różnych placówek ochrony zdrowia, do samorządów, w celu zapoznania się ze stanem zdrowia społeczeństwa w naszym województwie. Posiadane przez nas informacje pozwalają na opracowanie takich danych nawet dla każdej gminy.

Niedawno, na zlecenie Urzędu Marszałkowskiego przeprowadziliśmy analizę zachorowalności na nowotwory wśród ludności dawnego województwa zamojskiego. Stwierdziliśmy wzrost zachorowań na nowotwory wśród tej populacji. Za tym pójdą działania organizacyjne, zmierzające do rozwiązania tego problemu.

W naszym rejestrze i monitoringu są wszystkie zakłady opieki zdrowotnej od POZ do szpitali, działające na terenie województwa lubelskiego. Dzięki temu wiemy, gdzie są braki w zabezpieczeniu opieki zdrowotnej.

 

Taki medyczny urząd statystyczny?

– To tylko wycinek naszej działalności. W naszej strukturze jest kilka zakładów. Jednym z nich jest Zakład Zdrowia Matki i Dziecka, który zajmuje się monitorowaniem stanu zdrowia, zachorowalności, umieralności noworodków, dzieci, kobiet w ciąży. Zakład ten organizuje dwa razy do roku konferencje naukowe, kontroluje oddziały ginekologiczno-położnicze, szkoły. Zakład Polityki Zdrowotnej zajmuje się monitorowaniem, nanoszeniem różnych rodzajów uwag do Narodowego Programu Zdrowia. Dział kontroli sprawdza pod względem formalno-prawnym działalność wszystkich placówek ochrony zdrowia.

 

A sztandarowym działem jest Zakład Doskonalenia Kadr Medycznych?

– Zakład ten najbardziej interesuje lekarzy po studiach, bo prowadzi cały system szkolenia. Organizuje we współpracy z samorządem lekarskim i Uniwersytetem Medycznym LEP i LDEP, a także prowadzi cały cykl szkoleniowy i dokumentację od początku specjalizacji do zdania przez lekarza egzaminu specjalizacyjnego. Prowadzi także cały cykl szkoleniowy i obowiązującą dokumentację dla lekarzy cudzoziemców. Dzięki naszym staraniom już od dwóch sesji LDEP można zdawać w Lublinie.

 

Jak w tym zakresie układa się współpraca z samorządem lekarskim?

– Bardzo ściśle współpracujemy zarówno z Lubelską Izbą Lekarską, jak i z Uniwersytetem Medycznym. Głównym naszym zadaniem jest wspólne organizowanie i prowadzenie procesu szkoleniowego lekarzy. Współorganizujemy też konferencje naukowe.

 

Czy w naszym województwie istnieje problem migracji lekarzy?

– Mamy u nas 3 rodzaje migracji. Pierwsza to migracja z miast powiatowych do szpitali wojewódzkich i ośrodków akademickich. Druga – największa – to migracja z województwa lubelskiego do bogatszych województw, takich jak mazowieckie, śląskie, poznańskie, bo tam są wyższe zarobki oraz często lepsze warunki rozwoju zawodowego. Trzecia, która budziła największe zaniepokojenie, a obecnie jest najmniejsza, to migracja do krajów Unii Europejskiej.

 

Lekarze z naszego województwa często mają problemy ze znalezieniem ośrodka akredytowanego, w którym mogliby robić specjalizację.

– Obecnie połowa przyszłych specjalistów kształci się w Uniwersytecie Medycznym w Lublinie i jego placówkach klinicznych: PSK-1, PSK-4, DSK. Druga połowa jednostek akredytacyjnych jest rozrzucona po całym województwie. Generalnie jest mniej miejsc szkoleniowych niż lekarzy chętnych do uzyskania specjalizacji. Dla przykładu, z psychiatrii mamy tylko 1 ośrodek akredytacyjny w PSK-1, który szkoli 80 lekarzy. Każdy nowy kandydat na specjalistę może rozpocząć szkolenie dopiero po zwolnieniu miejsca szkoleniowego przez lekarza, który uzyskał specjalizację. Możemy powiedzieć, że obecnie możliwości szkoleniowe w zakresie specjalizacji podstawowych są dobre.

Zdecydowanie gorzej jest ze specjalizacjami szczegółowymi, takimi jak diabetologia czy endokrynologia. W szkoleniu specjalizacyjnym nie ma rejonizacji i dlatego miejsca szkoleniowe otrzymują ci lekarze, którzy osiągnęli najlepszy wynik kwalifikacyjny. Chociaż w Lublinie było 1 miejsce szkoleniowe z diabetologii, to otrzymał je kandydat spoza naszego województwa, bo uzyskał lepszy wynik. Jeżeli jakieś miejsce rezydenckie nie zostanie wykorzystane, to my go nie oddajemy, ale zamieniamy na specjalizacje deficytowe.

 

Czy we wszystkich specjalizacjach mamy miejsca akredytacyjne w naszym województwie?

– Niestety nie, jeszcze w około 6 specjalizacjach nasi lekarze muszą odbywać szkolenie poza terenem naszego województwa. Są to m.in.: epidemiologia, chirurgia plastyczna, psychiatria dzieci i młodzieży, medycyna sportowa. Czynimy starania, aby poprawić tę sytuację.

 

Jakie korzyści może uzyskać pacjent z działalności Centrum?

– Trudno to jednoznacznie powiedzieć, jesteśmy bardziej teoretykami niż praktykami, działamy na drugiej linii. Przygotowujemy jednak ważne raporty o zdrowiu społeczeństwa dla potrzeb wojewody czy Urzędu Marszałkowskiego.