Nasi delegaci o Zjeździe

Nasi Delegaci o Zjeździe

 

Teresa Bachanek: – To już mój trzeci zjazd. Wszystkie poruszane sprawy są ważne, ale spośród nich trzeba wybrać te najważniejsze i zacząć je realizować w pierwszej kolejności. Poprzednie zjazdy były spokojniejsze, ale wymiana poglądów nawet spornych jest potrzebna.

Janusz Dubejko: – Zgadzam się z opinią ustępującego prezesa Konstantego Radziwiłła, że należy się opierać na ewolucji, z jednoczesną kontynuacją tego, co było dobre. Sądzę, że obecna kadencja będzie okresem walki o to, co jest najlepsze w samorządzie, walki o godną opiekę dla naszych pacjentów. Na zjeździe dużo mówiło się o kształceniu ustawicznym, będzie ono wymagało nadzoru ze strony samorządu. Niezwykle ważną sprawą jest opieka nad seniorami, szczególnie z udziałem młodych lekarzy.

Maria Dura: – Na tym zjeździe byłam członkiem Krajowej Komisji Wyborczej, co wymagało ciągłej pracy w biurze zjazdowym. Moje ogólne wrażenia ze zjazdu są pozytywne. Jest dużo nowych osób, które bardzo angażują się w pracę w różnych gremiach. Wierzę, że w nowym zespole Krajowej Komisji Wyborczej będziemy również bardzo dobrze współpracować.

Zbigniew Lipko: – Zjazd oceniam pozytywnie. Na plus zaskoczyła mnie krytyka naczelnych władz, która niech dla ich następców będzie ostrzeżeniem. Jest to również nauczka dla nas. Natomiast uważam, że spotkanie delegatów na zjazd było u nas słabo przygotowane. A delegaci, z których część przyjechała z dużych odległości, nie uzyskali szerszych informacji.

Andrzej Nowiński: – Trzykrotnie brałem udział w krajowym zjeździe. Obserwując wybory nowego prezesa, widać że brakuje nam dokładnie opracowanej ordynacji wyborczej. Uważam, że ordynacja wyborcza powinna być tak skonstruowana, aby w ponownym głosowaniu głosować na 2 kandydatów, którzy przeszli do drugiej tury, ale o wyborze powinna wówczas decydować zwykła większość.

Mieczysław Orzeł: – Zjazd w zasadzie toczył się swoim torem. Zaskoczeniem był wniosek o nieudzielenie absolutorium, ale chyba miało to charakter gry wyborczej. Mniej było VIP-ów, bo może jesteśmy dla nich mniej atrakcyjni, ale nie było też pikiet przeciwko lekarzom, co się w przeszłości zdarzało.

Grzegorz Pietras: – Oceniam zjazd z bardzo specyficznej pozycji, bo jestem na nim po raz pierwszy. Moja refleksja jest taka, że nasi delegaci bez uzgodnień z innymi delegatami niewiele znaczą, bo jest nas mało. Mam wielki niedosyt, że LIL nie delegowała większej liczby naszych delegatów do udziału w wyborach w różnych organach NRL, a także do pracy w komisjach zjazdowych, bo to pozwala po prostu zaistnieć. Cieszę się, że OZZL pokazał się na zjeździe, że dał znak, że chce brać udział w pracy samorządu.

 

Marek Stankiewicz: – Zaskoczyły rozmiary zwycięstwa Macieja Hamankiewicza. Wybrano po raz pierwszy kolegę, który nie mieszka i nie pracuje w Warszawie. Brawo! Ja od 13 lat pracuję w strukturach NIL, stale mieszkam w Lublinie i jakoś to nikomu nie przeszkadza. Czas na ludzi, którzy cenią dobrą robotę, a nie tylko dobre koneksje. Innym ważnym spostrzeżeniem jest to, że delegaci, owszem, oczekują zmian, ale nie rewolucji. Wyniki wyborów dowodzą, że wygrała koncepcja budowania na doświadczeniu i osiągnięciach poprzedników, a nie na ruinach tego, co zbudowali. Na wysokim miejscu wśród wybranych członków NRL znalazł się dr Konstanty Radziwiłł, który jest klejnotem tej Izby, to człowiek niezwykle pracowity, pryncypialny, wciąż aktywny i kreatywny, a takich ludzi nam trzeba. W NRL znalazła się też grupa profesorów, to ważne, bo Izba często była odsądzana od czci i wiary jako miejsce dla nieudaczników, którym nie powiodło się w medycynie. Nie zaskoczył mnie natomiast wciąż słaby wynik OZZL, który wprowadził do NRL 6 lekarzy utożsamianych ze związkiem, co daje 9-10 % składu NRL. Krzysztof Bukiel, choć nie kandydował do władz, brylował w zgłaszaniu często groteskowych wniosków, które upadały po kolei w głosowaniach. Bulwersuje mnie natomiast nieobecność pani minister Kopacz i jej świty, która przez trzy dni nie znalazła nawet kwadransa, aby spojrzeć w oczy lekarzom. A szkoda, bo tego dnia miejsce minister zdrowia było na Zjeździe. Nawet jeśli tak bardzo nie lubi naczelnych władz samorządu.

Ewa Tuszkiewicz-Misztal: – Jest to mój dziesiąty zjazd, więc mam co porównywać. Najważniejsze, że chociaż w samorządzie są różne opcje, to potrafiły one dojść do porozumienia. Jestem bardzo zadowolona z wyboru nowego prezesa – Macieja Hamankiewicza oraz z faktu, że zwyciężyła opcja rozsądku. Bardzo pozytywne zjawisko to młodzi delegaci, będący po raz pierwszy na zjeździe, są oni niezwykle aktywni i znakomicie przygotowani do obrad. Generalnie wydaje się, że zjazd był udany.

Wypowiedzi delegatów opracował
Jerzy Jakubowicz