Co dalej z interną?

Co dalej z interną?

 

z prof. Jackiem Imielą,
konsultantem krajowym w dziedzinie chorób wewnętrznych rozmawia Marek Derkacz

 

• Czy podobnie jak innych specjalistów, wkrótce zabraknie nam w Polsce i internistów?

– Według oficjalnych wyliczeń internistów w Polsce jest bardzo dużo. Powoli jednak zaczyna ich brakować, szczególnie do obsady oddziałów wewnętrznych. Duża część internistów kontynuuje szkolenie w specjalizacjach szczegółowych i pracuje na niezabiegowych oddziałach specjalistycznych. Poza tym obserwujemy ostatnio również inne niepokojące zjawisko. Coraz mniej lekarzy wybiera rezydenturę z chorób wewnętrznych. Jeszcze niedawno zgłaszało się na tę specjalizację w woj. mazowieckim 60-70 chętnych, a ostatnio tylko 10-15.

 

• Co można zrobić, by zachęcić lekarzy do wyboru specjalizacji z chorób wew­nętrznych?

– Wspólnie z Towarzystwem Internistów Polskich (TIP) chcielibyśmy przygotować propozycję tzw. krótkich ścieżek specjalizacji po internie. Myślimy np. o geriatrii, medycynie rodzinnej. Tych specjalizacji będzie jednak więcej. Gdybyśmy wprowadzili do programu specjalizacji z interny więcej elementów z dziedzin szczegółowych, wtedy udałoby się uzyskać dodatkową specjalizację, np. w ciągu roku.

 

• Czy lekarze interniści powinni mieć możliwość zrobienia „krótką ścieżką” specjalizacji z neurologii czy psychiatrii?

– W obecnym programie specjalizacji z interny nie ma wielu elementów neurologii ani psychiatrii. Nie dotarły też do mnie żadne sugestie na ten temat od konsultantów krajowych z psychiatrii i neurologii. Sprawa jest otwarta. Każda droga do wzmocnienia rangi interny jest warta rozważenia.

 

• A co z internistami, którzy obecnie pracują w SOR-ach lub jako lekarze rodzinni? Już niedługo, według nowych przepisów, będą mogli tam pracować tylko specjaliści medycyny ratunkowej i lekarze ze specjalizacją z medycyny rodzinnej.

– Wspólnie z TIP uważamy, że lekarzy, którzy długo pracowali w tych miejscach, nie można tak po prostu wyrzucić. Proponujemy, żeby tacy lekarze mogli „krótką ścieżką” dorobić specjalizację z medycyny ratunkowej lub rodzinnej. Pozbywanie się ludzi, którzy pewne procedury wykonują od lat i robią to bardzo dobrze, jest pozbawione sensu. Mamy inną propozycję. Chcemy takim lekarzom dać szansę podniesienia kwalifikacji, a chorym zapewnić dobrą opiekę medyczną.

 

• Niektórzy lekarze po internie robią kilka kolejnych specjalizacji szczegółowych. Czy powinno wprowadzić się zakaz „dorabiania” więcej niż jednej specjalizacji dodatkowej? W środowisku pojawiają się głosy, że powinien pojawić się taki zakaz, bo koledzy, którzy robią kilka specjalizacji, blokują miejsca innym.

– Najgorszą rzeczą jest zabronienie człowiekowi dalszego kształcenia. Jeśli młody człowiek chce pogłębiać swoją wiedzę, trzeba zrobić wszystko, by ułatwić mu szkolenie i zdobywanie nowych kwalifikacji.

 

• Interniści na co dzień konsultują inne oddziały specjalistyczne. Co pan profesor myśli o zatrudnianiu na każdym oddziale przynajmniej jednego specjalisty chorób wewnętrznych?

– Pomysł nie jest zły, jeżeli chodzi o oddziały zabiegowe, natomiast nie ma sensu w większości oddziałów zachowawczych, w których wszyscy lekarze z nadspecjalizacją mają również specjalizację z interny.

 

• Jak pan, jako konsultant krajowy, może zapobiec redukcji łóżek internistycznych?

– Wiemy praktycznie o każdej próbie zmniejszenia liczby szpitalnych łóżek lub likwidacji oddziałów wewnętrznych. Od kiedy jestem konsultantem krajowym, udało mi się kilka oddziałów obronić przed likwidacją. Można tworzyć oddziały specjalistyczne, ale nie poprzez likwidację oddziałów wewnętrznych. Nie można dopuścić do sytuacji, w której likwidujemy podstawową opiekę medyczną, a na jej miejsce tworzymy oddziały specjalistyczne. W takiej sytuacji ludzie nie będą mieli się gdzie leczyć. Podobna sytuacja miała niedawno miejsce w Warszawie, kiedy zaczęły się liczne infekcje górnych dróg oddechowych i nie było gdzie kłaść chorych. Trzeba więc raczej tworzyć oddziały wewnętrzne, bo jest ich za mało.

 

• Czy jest pan za dalszym przekształcaniem specjalizacji szczegółowych w ogólne, jak miało to miejsce np. w przypadku kardiologii? Czy hipertensjologia lub diabetologia powinny być specjalizacjami podstawowymi, czyli rozpoczynanymi zaraz po ukończeniu stażu?

– Ministerstwo już taką decyzję podjęło. Udało nam się ustalić, że w specjalizacjach uznawanych dotychczas za szczegółowe będzie obowiązywał 3-letni moduł internistyczny, zakończony egzaminem testowym. Będzie to warunkiem kontynuacji specjalizacji szczegółowej.

 

• Czy potrzebne nam są nowe specjalizacje szczegółowe?

– Wątpię. Polska jest krajem o największej liczbie specjalizacji w Europie. Ważne jest natomiast, by już istniejące specjalizacje były na odpowiednim poziomie. Myślę, że ten poziom uda się obecnym konsultantom krajowym zapewnić.

 

• Ostatnio rozgorzała dyskusja, kto powinien zarabiać więcej, chirurg czy internista?

– Każdy powinien zarabiać godziwie. W Polsce nie ma systemowego rozwiązania wynagradzania. Powinno być tak, że im więcej ktoś umie, im intensywniej pracuje, tym więcej zarabia. Na Zachodzie pozycja finansowa lekarza, niezależnie od specjalizacji jest wysoka. Tak powinno być również w Polsce.

 

• Jakie jest zdanie pana profesora na temat wyceny procedur internistycznych przez NFZ?

– Tak naprawdę, będziemy musieli przygotować nowe spojrzenie na te procedury, bowiem ich wartość w wielu przypadkach jest niedoszacowana. Dalsze zmniejszanie liczby punktów grozi tym, że niektóre oddziały czy szpitale mogą zacząć bankrutować. Oczywiście, można oszczędzać na wielu rzeczach, ale nie da się robić tego bez końca. Kontrakty zawierane ze szpitalami są na takim samym poziomie jak w poprzednich latach, w roku 2010 mają być mniejsze, a napływ chorych dramatycznie się zwiększa. Oddziały wewnętrzne są obłożone w ponad 100%. Środki finansowe przeznaczone przez NFZ na internę stanowią zaledwie 16% budżetu Funduszu. Przy takim ograniczeniu środków finansowych chory przestaje być najważniejszy. Jeżeli brakuje pieniędzy, to gorzej diagnozuje się i leczy chorego. W efekcie to znacznie więcej kosztuje.