Mój pan… doktor

Mój pan… doktor

Historia kotki Perełki, którą na zdjęciu tuli Marian Przylepa, dyrektor szpitala klinicznego nr 4 w Lublinie i jego wnuczek 2 i pół letni Jasio, jest niezwykła. – Zaczęła się przed laty, w pewną słoneczną Wielką Sobotę, kiedy to do naszego domu wprowadziła się, nie czekając na nasze zaproszenie, matka Perełki, piękna kotka o czarnym futerku. Została, chociaż baliśmy się, że nasze psy nie zaakceptują nowej lokatorki – opowiada dyrektor Przylepa.

Kotka szybko jednak zaprowadziła towarzyskie porządki i stała się prawdziwą ozdobą domu. Wkrótce na świat przyszły kotki: Perełka i Brylant. Były całkowitymi oseskami, kiedy kocica wpadła pod samochód. – Nie zginęła na miejscu, ale w połowie sparaliżowana dowlokła się do legowiska z kociakami i karmiła je jeszcze ofiarnie przez tydzień. Kiedy odeszła, dokarmialiśmy je przy pomocy pipetek, nie bardzo wierząc, że przeżyją. Udało się i dzisiaj Perełka ma 8 lat. Jest moją ulubienicą, której serwuję specjalne filety z płoci, jej przysmak, o który upomina się w zniewalający sposób – uśmiecha się dyrektor Przylepa. – Perełka zastąpiła mi obecne zawsze w moim życiu psy, ale chyba wkrótce już jakiś pies znowu się u nas pojawi. Wszystko za sprawą Jasia.                                                     aa