Diagnoza wstępna

Diagnoza wstępna

Z danych Centralnego Rejestru Lekarzy wynika, że w najbliższych latach Polsce zagraża drastyczny spadek liczby lekarzy specjalistów. Blisko jedna trzecia wszystkich specjalistów ukończyła pięćdziesiąty rok życia, zaś kształcenie nowych specjalistycznych kadr lekarskich odbywa się w tempie nie rokującym zachowania dotychczasowych proporcji. Drastyczne braki notuje obecnie pediatria, interna, ortopedia. Już dziś specjalistów z neonatologii można praktycznie policzyć na palcach jednej ręki w każdym województwie. Aby w ciągu najbliższych piętnastu lat utrzymać liczbę lekarzy specjalistów na dotychczasowym poziomie, należałoby w ciągu pięciu lat wykształcić o 40 procent więcej lekarzy. Na to jednak polskie uczelnie nie mają środków.

 Co więc wpływa na drastyczny spadek ilości lekarzy specjalistów? Czy możliwości finansowe i organizacyjne polskich uczelni? Niechęć specjalizowania się w niektórych dziedzinach medycyny przez ich absolwentów? Powszechny brak środków finansowych, które państwo powinno zainwestować w tak istotną dla społeczeństwa sferę? Pewnie wszystkie z tych czynników mają wpływ na postępujący z każdym rokiem i odczuwalny coraz mocniej niedobór lekarzy, pogłębiany przez emigracją zarobkową wykształconych dobrych lekarzy, system kształcenia podyplomowego, a zwłaszcza przez nikczemne wynagradzanie lekarskiego trudu, co również zniechęca młodych adeptów medycyny do rozpoczynania kształcenia w często wymarzonych kierunkach.

Przykładem niech będzie fakt, że jesienią ubiegłego roku, aż 47% lekarzy przystępujących do egzaminu z chorób wewnętrznych nie zdało. Taki wynik egzaminu stawia przede wszystkim pod pręgierzem jego organizatorów, ale także urzędników NFZ, którzy nie przewidzieli, że po uzyskaniu kwalifikacji nie można uzyskać kontraktu na lekarskie porady w internie.

Policzyłem niedawno, że czas poświęcony pacjentowi na jego leczenie jest krótszy niż czas zmarnowany na opisanie procedur wymaganych do sprawozdawczości. Brak oczekiwanej reformy ochrony zdrowia również nie wnosi optymizmu w lekarskie myślenie o przyszłości.

Do niedofinansowania szpitali żyjących na wiecznych kredytach, subsydiowanych wiele lat przez pracowników, w tym najbardziej przez lekarzy, dołączy niedługo problem braku dobrych specjalistów, którzy powinni zastępować odchodzących na emeryturę kolegów.

Słyszę czasem opinie starszych kolegów, że brak młodszych lekarzy na rynku pracy pozwoli im dłużej pracować. W niektórych placówkach średnia wieku lekarzy przekracza już 50 lat. Nie wieje optymizmem z tych statystyk i nie mogą one cieszyć. Optymizmem napełnia natomiast zapowiedź zwiększenia wynagrodzenia lekarzom rezydentom. Na głosy oburzenia starszych lekarzy, że oto absolwent zarabiać będzie niewiele mniej niż specjalista z długim stażem pracy, można odpowiedzieć chyba tylko przysłowiem: „jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz”.

Trzeba się zatem cieszyć, bo zapowiedziane podwyżki płac najmłodszych kolegów, choć nie porażają swą wysokością, to stanowią zapowiedź lepszych czasów, być może dla nas wszystkich.

 

 a.ciolko@interia.pl, tel. 0 601 283 316