Czy Sanepid prześladuje stomatologów?

Czy Sanepid prześladuje stomatologów?

 

Ostatnio w środowisku stomatologów powstało spore zamieszanie związane z wynikami kontroli gabinetów dentystycznych przez Powiatową Stację Sanitarno-Epidemiologiczną w Lublinie. Kilka z nich zostało czasowo zamkniętych na okres usunięcia niedociągnięć w zakresie sterylizacji i dezynfekcji narzędzi i wyposażenia. Ta przykrość spotkała nawet niektóre gabinety na oddziale stomatologii lubelskiego Uniwersytetu Medycznego. Nerwy dentystom puściły i zewsząd można było usłyszeć pod adresem inspektorów i kierownictwa Sanepidu słowa oburzenia, a nawet potępienia. Ci zasłaniali się przepisami, które lubelscy stomatolodzy z reguły znają słabo, a nawet jeśli znają dobrze, to ich świadomie nie przestrzegają. Dentyści z kolei twierdzili, że przepisy są absurdalne, nie mające związku z realnym życiem i nie pomagają, a tylko w sposób nie uzasadniony komplikują im życie. Oczywiście, teoretycznie można by je przestrzegać dla świętego spokoju, ale koszty prowadzenia gabinetu wzrosłyby horrendalnie i pacjentów nie byłoby już stać na leczenie zębów. Czy taki jest cel Sanepidu i czy to ma jakiś społeczny sens?

Zapytany o reakcję lekarzy na wyniki kontroli Paweł Policzkiewicz, szef lubelskiego Sanepidu, rozkłada ręce i odpowiada: – Nic na to nie poradzę, że niektórzy właściciele gabinetów dentystycznych nie przestrzegają obowiązujących przepisów prawnych. Nieznajomość przepisów nikogo nie usprawiedliwia. Podobnie ich interpretacja nie może być całkowicie indywidualna, lecz zgodna z uznanymi standardami i aktualną wiedzą medyczną. Mogę się oczywiście zgodzić z tezą, że nie wszystkie przepisy są wystarczająco jasne i jednoznaczne.

Paweł Policzkiewicz zadeklarował chęć współpracy z różnymi podmiotami, w tym z Lubelską Izbą Lekarską, w celu poprawy sytuacji epidemiologicznej na terenie miasta Lublina i powiatu lubelskiego. W ramach tej współpracy możliwe są także ustalenia, na przykład z Komisją Stomatologiczną LIL, jak usprawnić proces kontrolowania gabinetów dentystycznych i jak uczynić go bardziej przyjaznym i efektywnym. Nie oznacza to jednak stosowania przez kontrolujących jakiejś taryfy ulgowej. Przykładowo w gabinetach muszą być bezwzględnie stworzone warunki do pełnego zabezpieczenia pacjentów przed zarażeniem, m.in. wirusowym zapaleniem wątroby typu B i C. To wymaga stosowania bardzo ostrych reżimów sanitarnych i sporych nakładów finansowych. Metody ochrony mogą być różne, ale bezwzględnie skuteczne. I właśnie tę skuteczność będzie egzekwował Sanepid.

W celu bliższego zaznajomienia stomatologów z obowiązującymi przepisami sanitarnymi i aktualnymi standardami medycznymi Sanepid organizuje bezpłatne szkolenia. Jedno, poświęcone problemom dezynfekcji i sterylizacji już się odbyło 6 stycznia br., a następne, na temat odpadów medycznych, zostanie zorganizowane za kilka tygodni. Szef lubelskiego Sanepidu zaproponował także lubelskim stomatologom, aby śmielej korzystali z indywidualnych konsultacji ze specjalistami jego inspektoratu. To obu stronom przyniesie konkretne korzyści zawodowe.

Z poglądami dentystów można było bliżej zapoznać się w trakcie posiedzenia Komisji Stomatologicznej LIL, która pod przewodnictwem wiceprezesa Izby, Janusza Kleinroka i z udziałem Pawła Policzkiewicza obradowała właśnie na ten temat 8 stycznia br. Członkowie komisji, mając zebrane opinie szerokiego grona swoich Koleżanek i Kolegów, przedstawili długą listę żalów pod adresem Sanepidu począwszy od spraw organizacyjnych, dotyczących przeprowadzanych kontroli, np. przerywania pracy gabinetu w sposób nagły i długotrwały ze szkodą dla zapisanych na ten czas pacjentów, a skończywszy na kwestionowaniu zaleceń kontrolujących w zakresie zasadności wymaganych procedur dezynfekcji i sterylizacji. Podnoszono zarzut, że wymagania Sanepidu są zbyt wygórowane, nie uwzględniające realiów codziennej pracy i możliwości finansowych przeciętnego gabinetu. W odniesieniu do tego ostatniego punktu, dyskutanci przekonywali, że nie stać ich na zakup tak wielkiej ilości sprzętu i narzędzi, aby w pełni zrealizować wszystkie zalecane etapy procesu sterylizacyjnego, tym bardziej, że narzędzia w trakcie tego procesu zużywają się niezwykle szybko, szczególnie tzw. końcówki.

Niespodzianką dla członków Komisji było zorganizowanie ad hoc przez przewodniczącego krótkiej telekonferencji z polskim dentystą pracującym w Niemczech, doktorem Cupryniakiem, który m.in. przedstawił, jak w jego gabinecie odbywa się sterylizacja owych końcówek. Otóż, po każdym pacjencie końcówkę rozbiera się, czyści, myje odpowiednim płynem dezynfekującym, przedmuchuje sprężonym powietrzem i w rękawie wkłada do autoklawu. Po wysterylizowaniu przemywa się solą fizjologiczną i dopiero wtedy zakłada do unitu. Wiertła oraz inne elementy robocze także się sterylizuje. Jeśli producent końcówki czy jakiegoś narzędzia zaleca jeszcze inne postępowanie, to oczywiście jest ono realizowane. Ilość narzędzi musi być taka, aby zapas wysterylizowanych zawsze był pod ręką i pacjenci nie tracili czasu w oczekiwaniu na sterylizację. Trzeba powiedzieć, że ta relacja zrobiła odpowiednie wrażenie na słuchaczach.

Pod koniec posiedzenia, członkowie Komisji nawiązali do pomysłu utworzenia mieszanego zespołu roboczego złożonego z przedstawicieli Sanepidu i Komisji Stomatologicznej LIL, który rozpatrzyłby sporne problemy i zaproponował sposoby ich rozwiązania. Postanowiono, że będą one następnie przedstawione do akceptacji Wojewódzkiemu Inspektorowi Sanitarnemu, aby uzgodnienia zespołu były respektowane nie tylko w Lublinie i powiecie lubelskim, ale także w całym województwie lubelskim. Uznano, że skład zespołu będzie 10-osobowy. Pięcioro przedstawicieli Komisji Stomatologicznej już wybrano. Zespół ma rozpocząć pracę w najbliższym czasie.

Edward Dmoszyński