Moja pani… doktor




Moja pani… doktor

Duszek, a dokładnie Sir-Duszek (czytaj: Serduszek), to prawdziwy dobry duch naszego domu – mówi o swoim pupilu, 8-letnim sznaucerze, Elżbieta Pawlak-Ganczarska, kierownik Praktyki Lekarz Rodzinnego Zdrowie na lubelskim Felinie. – Wesoły, rezolutny i bystry Duszek spełnił marzenie dzieci o własnym zwierzaku, ale miał też pewną misję: zachęcić mojego tatę do spacerów. Duszek w roli terapeuty odbywa 5-6 spacerów dziennie. I obu panom bardzo to służy. – śmieje się pani doktor.

Duszek jest pełnoprawnym członkiem naszej rodziny, także w podróży. Żartujemy, że to prawdziwy pies na samochody, a na hasło „Nałęczów” natychmiast pędzi do drzwi. Kto go najbardziej rozpieszcza? – Chyba ja. Szczególnie kulinarnie, bo Duszek uwielbia jeść to samo co ja: jogurty, sałatkę grecką a nawet orzeszki ziemne!

aa