Siła improwizacji

Siła improwizacji

z dr Elżbietą Masiak

psychologiem i muzykiem,

rozmawia Maria Przesmycka

• Została Pani tegoroczną laureatką Nagrody im. Artura Rojszczaka. Kto przyznaje to wyróżnienie?

– Nagrodę przyznaje Klub Stypendystów Zagranicznych Fundacji na rzecz Nauki Polskiej.

• Panią nagrodzono za niekonwencjonalne połączenie naukowych zainteresowań – psychologią muzyki i pasji muzycznej w muzykoterapii dla osób chorujących psychicznie.

– Połączenie psychoterapii i muzyki było w moim przypadku naturalne, chociaż dojrzewałam do tego powoli. Jestem z wykształcenia i psychologiem, i muzykiem. Przez kilka lat uprawiałam zupełnie niezależnie dwie moje profesje i pasje zarazem – pracowałam naukowo jako psycholog w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, a po godzinach jako czynny muzyk. Mariaż tych dwóch dyscyplin był efektem dość długiego procesu poszukiwań. Muzykoterapia, z którą zetknęłam się w okresie studiów, nie przemawiała do mnie. Ale po dyplomie miałam okazję przyjrzeć się muzykoterapii improwizacyjnej uprawianej na Zachodzie, zwłaszcza muzykoterapii kreacyjnej Paula Nordoffa i Clive’a Robbinsa. To była swoista iluminacja. Okazało się, że moje intuicje i wyobrażenia co do stosowania muzyki improwizowanej w pracy terapeutycznej są na świecie realizowane z ogromnym powodzeniem od kilkudziesięciu lat. W Polsce mówiło się o tym niewiele. Muzykoterapia kreacyjna jest uniwersalnym narzędziem terapeutycznym polegającym na współimprowizacji terapeuty i pacjenta. Zaangażowanie w niewerbalną aktywność twórczą w tym szczególnym dialogu terapeutycznym wspomaga poprawę funkcjonowania pacjentów zarówno na poziomie itntrapsychicznym, jak i psychospołecznym.

• Trzeba jeszcze było przejść od fascynacji do realizacji…

– Dwa lata temu udało mi się zainteresować tą formą oddziaływań terapeutycznych lubelską Klinikę Psychiatrii. Zaczęłam pracę na oddziałach ogólnopsychiatrycznych z pacjentami chorymi na schizofrenię, zaburzenia afektywne i schizoafektywne oraz na oddziale nerwic, gdzie muzykoterapia improwizacyjna została włączona jako integralny element procesu psychoterapii.

• Polskie społeczeństwo uchodzi za słabo umuzykalnione. Nieliczni grają na jakimś instrumencie. Jak z osobami nieprzygotowanymi­ muzycznie można wspólnie muzykować?

– Muzykoterapia kreacyjna zakłada, że każdy człowiek ma w sobie naturalną wrażliwość na muzykę. W mojej pracy na oddziałach ogólnopsychiatrycznych kluczem jest oparcie się na repertuarze dobrze znanym pacjentom. Chorzy sami układają antologię utworów, które znają i lubią, a upodobania są różnorodne – począwszy od starych pieśni operetkowych, poprzez piosenki harcerskie, do bluesa, rock and rolla i najnowszych przebojów młodzieżowych.

• Jak to wygląda w praktyce?

– Rozkładam instrumenty w pomieszczeniu przeznaczonym do prób, zaglądam do sal i zapraszam chorych na wspólne muzykowanie. Spotkania są otwarte. Każdy może przyjść i wyjść, kiedy chce. Terapeuta, grając na instrumentach klawiszowych i śpiewając, musi dać pacjentom taką podporę, klimat i kontekst muzyczny, żeby dźwięki wygenerowane wspólnie przez grupę dawały poczucie, że jest to prawdziwa, dobra muzyka. Stopniowo na bazie znanych utworów które tworzą „bezpieczną” bazę zaczynamy improwizować, pozostawiam pacjentom coraz więcej swobodnej przestrzeni muzycznej, prowadzę w kierunku poszukiwania własnych twórczych wypowiedzi muzycznych i aktywnego dialogu. To istota tej formy muzykoterapii.

Pracuję z chorymi od 2 lat. Spotykamy się raz lub dwa razy w tygodniu. Grupa liczy zazwyczaj od kilku do kilkunastu osób. Niekiedy dołącza do nas ktoś z personelu.

Inaczej natomiast wygląda moja praca na oddziale nerwic. Pacjenci przebywają tam na 9-tygodniowych turnusach z określonym programem psychoterapeutycznym. Muzykoterapia jest jednym z elementów terapii. Pracujemy wglądowo, interpretacyjnie, analitycznie, korzystając z wyimprowizowanego podczas sesji materiału muzycznego jako źródła emocji, skojarzeń, wspomnień czy też określonych wzorców behawioralnych wedle zasady gram tak, jak żyję.

• Jest jeszcze założony przez panią integracyjny zespół muzyczny „Syndrom”.

– Premierowy koncert zagraliśmy rok temu podczas lubelskich obchodów Światowego Dnia Solidarności z Osobami Chorującymi Psychicznie „Schizofrenia – Otwórzcie Drzwi”. W „Syndromie” wspólnie grają osoby po hospitalizacji psychiatrycznej, muzycy profesjonalni, wolontariusze, terapeuci. Nasz repertuar opiera się na muzycznych interpretacjach znakomitych utworów poetyckich nagrodzonych w ogólnopolskim konkursie „Odmienny Świat” promującym twórczość literacką osób dotkniętych chorobami psychicznymi. Członkowie zespołu stawiają sobie wysoką poprzeczkę artystyczną, stale szlifują pod moim okiem umiejętności wykonawcze i improwizatorskie. Regularnie spotykamy się na próbach i koncertujemy. W najbliższym czasie planujemy nagranie płyty demo. Zespół ma spory dorobek koncertowy przed lubelską, ogólnopolską i międzynarodową publicznością. Poprzez priorytetowy w „Syndromie” wysoki poziom twórczy i wykonawczy, doceniany przez słuchaczy, wspieramy proces destygmatyzacji i integracji społecznej osób chorujących psychicznie.

Dr Elżbieta Masiak jest doktorem psychologii, pracownikiem naukowym KUL. Ma również wykształcenie muzyczne (jest absolwentką Krakowskiej Szkoły Jazzu i Muzyki Rozrywkowej). Podwójne wykształcenie skierowało ją ku psychologii muzyki i muzykoterapii. Prowadzi zajęcia muzykoterapeutyczne z pacjentami Kliniki Psychiatrii Uniwersytetu Medycznego w Lublinie. Została tegoroczną laureatką Nagrody im. Artura Rojszczaka przyznawanej przez Klub Stypendystów Zagranicznych Fundacji na rzecz Nauki Polskiej młodym naukowcom, którzy obronili pracę doktorską w ostatnich 2 latach i – jak mówi regulamin – „wyróżniają się humanistyczną postawą, uczciwością i pasją naukową, (…) oraz umieją przekraczać granice swojej specjalizacji”.