Szczepienia szansą na pokonanie

Szczepienia szansą na pokonanie
raka szyjki macicy

Rak szyjki macicy to jeden z najczęściej występujących nowotworów u kobiet: tylko w Polsce co roku 4 tysiące pań słyszy taką diagnozę. Poziom zachorowalności jest podobny do innych krajów Europy, ale śmiertelność jest dużo wyższa: aż 50 %. Dlaczego tak jest? Ponieważ u nas wykrycie tego nowotworu następuje zbyt późno; szanse na wyleczenie są tym większe, im wcześniejsze jego zdiagnozowanie. Aby poprawić tę sytuację, od dwóch lat realizowany jest w Polsce narodowy program walki z rakiem szyjki macicy oparty o badania cytologiczne.
Wczesne wykrywanie raka czy stanów przedrakowych to tzw. profilaktyka wtórna. Zwiększa ona szanse chorych na wyleczenie, ale nie zapobiega samym zachorowaniom, czyli nie eliminuje czynników powodujących tę chorobę. Na szczęście od dwóch lat istnieje także możliwość zastosowania profilaktyki pierwotnej. W końcu lat dziewięćdziesiątych naukowcy stwierdzili, że infekcja niektórymi onkogennymi typami wirusa brodawczaka ludzkiego (HPV) prowadzi do wystąpienia raka szyjki macicy. Nie wiemy, dlaczego u większości zainfekowanych kobiet dochodzi do samoistnego wyleczenia, podobnie jak to się dzieje np. w przypadku grypy, a u niektórych wystąpią stany przedrakowe czy rak inwazyjny; 3/4 kobiet przejdzie w swoim życiu infekcję, nawet o tym nie wiedząc. Aby uchronić przed zachorowaniem na raka szyjki macicy te kobiety, które same nie pokonają infekcji, trzeba uodpornić przez podanie szczepionki. To jest właśnie profilaktyka pierwotna. Udało się bowiem wyprodukować szczepionki, które dają odporność na najczęściej występujące onkogenne rodzaje brodawczaka ludzkiego, tj. typy szesnasty i osiemnasty, które są odpowiedzialne za 75 % zachorowań na raka szyjki macicy.
Wspomniane szczepionki mają 100‑procentową skuteczność. To bardzo ważne, gdyż samoistne wyleczenie się z infekcji HPV nie wytwarza w organizmie człowieka odporności na kolejne infekcje, inaczej niż ma to miejsce w przypadku wielu innych chorób zakaźnych, więc groźba zachorowania na raka szyjki macicy istnieje zawsze. Inną cechą infekcji HPV jest to, że występuje ona tylko lokalnie, w obrębie narządu płciowego. Dlatego szczepionka musi wytwarzać odporność także lokalnie, właśnie w tym narządzie. I tak się dzieje.
Ponieważ zarażenie wirusem brodawczaka następuje drogą płciową, ważne jest, aby szczepieniem objąć jak najmłodsze dziewczęta, 10-12-letnie, które nie rozpoczęły jeszcze współżycia seksualnego. Szczepienie wykonywane jest w trzech etapach. Po pierwszym następuje przerwa 2-miesięczna, po drugim półroczna.
Jedyną wadą szczepionki jest jej wysoka cena, która kształtuje się w granicach 100 dolarów za jednostkę, czyli komplet trzech szczepień stanowi wydatek rzędu 300 dolarów. Jest to dla większości Polek cena zaporowa. Jeśli więc chcemy skutecznie chronić kobiety przed rakiem szyjki macicy, powinniśmy umożliwić (przynajmniej częściową) refundację zakupu szczepionki, tak jak ma to miejsce w wielu krajach europejskich. Tam szczepienia przeciwko infekcjom HPV albo wchodzą do tzw. kalendarza szczepień obowiązkowych i bezpłatnych, albo są finansowane przez instytucje ubezpieczeniowe. W Polsce ani nie wchodzą do kalendarza, ani nie są refundowane przez NFZ. Obecnie Ministerstwo Zdrowia rocznie na pokrycie kosztów szczepień z kalendarza wydaje ok. 70 mln. zł. Natomiast na same szczepionki przeciwko infekcjom HPV musiałoby przeznaczyć ok. 200 mln. złotych. To zestawienie kwot wszystko wyjaśnia.
Jak nas poinformował prof. Jan Kotarski, kierownik Kliniki Ginekologii Onkologicznej i Ginekologii UM w Lublinie, propagujący ideę szczepień przeciwko infekcjom HPV, jest szansa na włączenie w to przedsięwzięcie samorządów terytorialnych, które mają pewne fundusze przeznaczone na profilaktykę. Jako pierwsza w Polsce na finansowanie omawianych szczepień zdecydowała się Gdynia. W Lublinie także trwają rozmowy. Są również próby pozyskania sponsorów prywatnych; prof. Kotarski prowadzi np. rozmowy z potencjalnym sponsorem z Danii. Pomocy chcą udzielić również lubelscy rotarianie z Klubu „Stare Miasto”, którzy deklarują, że jeszcze w tym roku zakupią szczepionki dla 120 dziewcząt z domów dziecka. Można się tylko cieszyć. Widać światełko w tunelu.
Edward Dmoszyński