Moja pani… doktor

Moja pani… doktor


fot. Iwona Burdzanowska 

– Berta to mój pierwszy pies w życiu. Nigdy wcześniej nie miałam innego zwierzaka i nie interesowałam się nimi. Dopiero Bercia odsłoniła przede mną świat czworonogów – mówi Maria Dura, specjalista chorób wewnętrznych i sekretarz ORL, właścicielka urodziwej, miodoworudej Berty, a także kocura Rudzielca.

– Osiem lat temu, ulegając prośbom moich synów, a także męża, którzy od dawna marzyli o własnym piesku, pojechaliśmy obejrzeć szczeniaki wystawione na sprzedaż przez jednego z hodowców. Szczerze mówiąc, nie planowałam jeszcze kupna psa. To miał być tylko taki rekonesans – wspomina Maria Dura. – Na miejscu zaprezentowano nam kłębiące się, skaczące i rozbiegane wesołe stadko szczeniaków, które nas obskoczyły, robiąc straszny harmider. I wtedy gdzieś z kącika wyszła mała suczka. Nie skakała, nie piszczała. Po prostu położyła mi się przy nodze. Od razu wiedziałam, że to będzie mój pies!

Ta wzajemna miłość od pierwszego wejrzenia trwa do dziś. Berta całym sercem jest psem swej pani.

– Największym szczęściem i nagrodą dla Berty jest moja obecność. Ulubione chwile są wtedy, kiedy ja siedzę w ogrodzie, a Bercia leży obok – opowiada doktor Dura.

aa